2015-03-26

historia pewnej mini szklarnii

Jesienią zeszłego roku nakręciłam się na posiadanie mini szklarni  w konkretnym kształcie i wymiarach oraz stylu. I nie musiałam myśleć długo, aby wiedzieć do kogo się zwrócić po realizacje projektu. Jest tylko JEDNA JEDYNA taka , która robi cuda ze szkła i metalu. Wiecie o kim mówię ?? Jak nie wiecie, to się nie przyznawajcie, bo to wstyd nie znać Agnieszki z AGNETHA HOME! ;)
Agnieszka mimo ciągłych zamówień na swoje stałe produkty i realizacje nowych pomysłów znalazła czas na moje "widzimisię" za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Szklarnia stoi i wdzięczy się już w moich wnętrzach, co jakiś czas zmieniając zawartość, już od prawie 2 miesięcy. Pokazuję ją Wam dopiero dziś, bo jest okazja. Aga stworzyła specjalnych katalog ze zdjęciami swoich produktów u jej klientów wielbicielek ;). A ja z przyjemnością przygotowałam zdjęcia do tego katalogu  z "moim produktem" :)

Moje zdjęcia możecie zobaczyć też  teraz u mnie, ale koniecznie zajrzyjcie do katalogu (tym bardziej,że każda z nas odpowiedziała na kilka pytań zadanych przez Agnieszkę.) , aby obejrzeć inne cuda już zadomowione we wnętrzach wiernych klientów Agnetha Home.  Tak, wiernych, bo to co Aga do nas wysyła uzależnia i chce się jeszcze i jeszcze. Mało jest takich osób, które mają tylko jedno dzieło ze sklepu AGNETHA HOME ;) . Ja mam jeszcze 2 lustra i mamie kupiłam pudełeczko ;) i to na pewno nie koniec ;)  








A w ramce na tle papieru pakowego piękna szydełkowa zakładka , którą dostałam od Agi z PRETTY PLEASURE w ramach akcji  Santa Blogger . Jak widać ma nowe zastosowanie ;)









I jak? Przekonałam Was,że warto się uzależnić od AGNETHA HOME ? Choć Agnieszka ma swój wyraźny minimalistyczny skandynawski styl i we własnym mieszkaniu i w swoich produktach, to jest w nich coś takiego, że odnajdą się w każdym wnętrzu! :D A ta szklarnia nie raz jeszcze pojawi się w migawkach u mnie na blogu :)  

Iza 

2015-03-23

Wielkanoc w złocie - DIY

Nigdy , nie mów nigdy! Znacie to powiedzenie ??  Ja stanowczo powinnam się go trzymać. Jest mi ono bardzo bliskie jeśli chodzi o kolory, które lubię, bądź nie. Jako mała dziewczynka wymykałam się schematom i nigdy nie lubiłam różu i złota. Duża ilość błyskotek też nie była moim ulubionym stanem rzeczy. I byłam pewna,że NIGDY nic różowego nie założę i w domu mieć nie będę ;) To był nawet temat żartów wśród moich koleżanek. Parę lat temu zaskoczyłam samą siebie wprowadzając trochę różu do garderoby. Choć mówiłam sobie - to nie róż, to kolor sorbetu malinowego ;)  Ale ile można się oszukiwać i określać kolor nazwa owocu ;)  Zaakceptowałam prawdę. Lubię różowy.Jednak nie wszystkie odcienie i tylko w dobrym towarzystwie innych kolorów. O ! I to ważne. Bo odkąd prowadzę bloga i robię więcej zdjęć aranżacyjnych i szperam na pinterest  i bawię się kolorami itp wiem, że nie ma brzydkich kolorów. Jeśli wydają nam się brzydkie, to tylko dlatego, że są samotne lub w złym towarzystwie. Tak jak my- samotne lub w złym towarzystwie też kiepsko wyglądamy ;)  I właśnie tak zaczęłam przekonywać się do złota.  Pierwsze tego objawy miałyście już w aranżacji stołu na Boże Narodzenie. Złoto w towarzystwie bieli i zieleni. Kolejny przebłysk- złoto w towarzystwie pasteli w sesji pięknie JEST! dla Pure Passion Magazine.

Dziś pokażę Wam złoto w dwóch wydaniach. W kompozycji w naturalnych barwach- bieli i beżu i bardziej stylowych i eleganckich - bieli i czerni.


Jak wprowadzić złoto do Wielkanocnych ozdób ? Ja zrobiłam to ozdabiając jajko złotymi grochami.



Z taśmy klejącej ze złotym brokatem ( tiger) wycięłam dziurkaczem kółka. Następnie odkleiłam papier zabezpieczający i przykleiłam na jajko :)




Bardzo proste i jakże efektowne DIY. Możemy też zakupić złotą farbkę lub flamaster i pomalować jajko we wzór jaki chcemy :)  Pełna dowolność.


I jak widzicie kolory, które wykorzystałam na Boże narodzenie w innych proporcjach  sprawdzą się też na Wielkanoc ;)


Mój kolejny pomysł to kura znosząca złote jaja!! No dobra wystarczy normalna kura i normalne jaja.. i złota farba  w spray-u. Czarna też się przyda bo ze złotem i bielą świetnie się komponują :) 


Z jajka zrobiłam wydmuszkę i nabiłam na patyk od szaszłyków. Przydaje się pudełko kartonowe do takiego malowania.  




Najpierw trzymamy jajko blisko dna i obracamy malując farbą. Potem kładziemy na rogu pudełka i zostawiamy jajo do wyschnięcia. Od czasu do czasu polecam przesuwać patyczkiem. Gdy zaschnie farba i będziemy chcieli wyjąć patyk, nasza wydmuszka może popękać. 


Wielkanoc ze złotem w eleganckim wydaniu. Biel i czerń do towarzystwa :) 


Jajka przeszły szczegółową kontrolę jakości przez małego Y ;)







Złoto możemy wprowadzić w małych akcentach np sadząc kwiaty cebulkowe w złotych kubeczkach :) 


Złoto i róż moje dwa  nie zbyt  lubiane w dzieciństwie kolory, z bielą zyskują w moich oczach  :D 



Kolejny pomysł na małe DIY i wprowadzenie złotych akcentów to obrazek z washi tape i szablonu królika ;) Pomysł banalnie prosty a efektowny  :) ( stanowczo w tym roku Wielkanoc jest u mnie  zdominowana przez  króliki ;) ) 




Kontrola, czy nic w środku nie chlupie ;) 


Pomysłów na pudełka z jajkami w sieci jest na prawdę dużo :) Zainspirowało mnie to do zrobienia mojej wersji w ramach  hasła "złoto na Wielkanoc" ;) 


Pudełko oczywiście pomalowane jest złotą farbą w spray-u :) 




Yosiel wspominał jajecznicę, którą mama mu wydmuchała ;) sprawdzał czy na pewno wszystko wylądowało na patelni  ;D



I jak , przekonałyście się do złota na Wielkanoc ?  Jeśli nie, to jeszcze kilka kadrów z sesji o której ciągle wspominam , czyli pięknie JEST! dla Pure Passion Magazine  :) 


Na sesji pięknie JEST! jedno z kolorowych  jaj było obklejone złotkiem dekoracyjnym. Nie starałyśmy się całkowicie zakryć skorupki. Wychodzący spod spodu kolor nadawał fajnego efektu starej łuszczącej się farby :)







Jak dla mnie w każdym towarzystwie kolorów o których wspominałam złoto traci na swoim przepychu i kiczu, za które go tak nie lubiłam. Dzięki dobremu towarzystwu oswoiłam ten kolor.Może i Wam się uda ?


Iza 

2015-03-21

królik origami DIY

Jako mała dziewczynka uwielbiałam ZPT i wszelkie zajęcia gdzie się cięło, malowało, składało szyło itp ;) Składanie papieru tak, żeby uzyskać z niego konkretne kształty też lubiłam. Nie mogę powiedzieć, że origami mnie wtedy pochłonęło, bo w tamtych czasach nie było dostępu do tylu fajnych wydawnictw i internetu więc nie było skąd wziąć wzorów. Koszyczki, tulipany, łódki itp były jednak opanowane przeze mnie do perfekcji. Gdy na Boże Narodzenie Ola z Ozebrze  wstawiła tutorial na choinkę origami, wspomnienia wróciły. Zrobiłam pierwszą choinkę, potem następną i następna i..zresztą widzieliście w świątecznych postach ile ich się w tle chowało ;) W trakcie przygotowań do sesji wielkanocnych z pięknie JEST! wymyśliłam sobie, że chciałabym jakiś akcent origami na stole. Chciałam królika! Wiadomo, zerknęłam w przepastny internet. Wydawałoby się łatwa sprawa znaleźć  fajny tutorial na fajnego królika.. no właśnie, wydawało się.. Najpierw nie mogłam znaleźć takiego kształtu, który by mi pasował i mnie zauroczył. Gdy znalazłam, okazywało się, że sam DIY  nie jest zbyt doskonałe i gdzieś po drodze brakowało odpowiednich wskazówek. Ostatecznie znalazłam fajnie video, które chciałam tu podlinkować, a Wam pokazać już efekt finalny. Gapa ze mnie i zgubiłam link, dlatego zrobiłam foto DIY na królika origami. 

Tutorial origami robiłam pierwszy raz. Może być niedoskonały, bo to co dla mnie jest oczywiste (składałam go już kilkadziesiąt razy), dla Was nie musi.  Dlatego jeśli podejmiecie się na jego podstawie wykonania królika, gdzieś utkniecie, napiszcie co jest nie zrozumiałe a ja zrobię edycje wpisu i dopiszę brakujące wskazówki :)  


Przygotowujemy kartkę w formacie kwadratu. Ja moje króliki robiłam z kartki o wymiarach 21/21 cm.  Jeśli zrobimy z prostokąta, tułów królika będzie zbyt długi. Jeśli nie raz już składaliście origami to wiecie, że wiele razy kartkę składa się tylko po to,żeby zaraz ją rozłożyć ;) W ten sposób robimy zagięcia, które pomagają nam uzyskać upragniony kształt :) Dobrze jest zagięcia robić linijką. Ręce, najczystsze nawet, potrafią pozostawić zabrudzenia na kartce ( np. od farby na papierze).


Kartkę składamy na pół. Rozkładamy lewą stroną do góry i jej boczne krawędzie zaginamy do środka, do wyznaczonej, przez poprzednie złożenie, linii.




Na obu końcach kartki składamy wszystkie rogi do środka, do linii styków wcześniej złożonych boków ( zdj. nr 5) . Ważna jest precyzja załamań kartki. Przyłóżcie się do tego ;) Następnie szpiczaste rogi kartki zaginamy do tyłu u podstawy powstałych trójkątów. A teraz wszystko rozkładamy do  etapu ze zdjęcia nr  4 ;) 



Wszystkie zagięcia, które pokazałam w poprzednim secie potrzebne były do stworzenia tych czterech równoramiennych trójkątów na zdjęciach powyżej . Rozkładamy kartkę na krótszych bokach do momentu poprzecznego zgięcia, tak aby wierzchołki  powstałe ze środka krótszego boku powędrowały do środka kartki i stworzyły kwadrat jaki widzicie na zdjęciu. Robimy tak po obu stronach.  Jeśli tego nie widać na zdjęciu, to podpowiadam,że karta na zdjęciu 9  jest w tej samej pozycji jak na  zdjęciu nr 4. Kolejnym etapem jest złożenie kartki na pół  i ponowne rozłożenie.




Odwracamy kartkę na drugą stronę i wywijamy nasze kwadraty ( powinny być wywinięte do strony kartki gdzie "plecy" są całe tzn nie ma łączeń krawędzi po środku). Ponownie odwracamy kartkę. Zaginamy dwa brzegi  do środka wyznaczonego przez załamanie w połowie kartki które robiliśmy na zdj. 11 do wierzchołka. To samo robimy z drugiego boku. 



Ponownie odwracamy kartkę. Widzicie już zarys głowy królika ? :)  To teraz przytrzymajcie ją i zagnijcie resztę tułowia tak parę milimetrów pod żuchwą królika. Po tym zagięciu  królik z lewej i prawej strony wygląda tak jak na zdjęciu 18 i 19. Jeśli tak wygląda i u Was zginamy go w pół tym razem wzdłuż tułowia. 




Łapiemy delikwenta za uszy i ciągniemy do góry ;) Zaprasowując zgięcia pod głową królika zatrzymujemy ją w pozycji  pionowej.  Czubek pyszczka zaginamy delikatnie na bok. Następnie odginamy i zgodnie z zagięciem chowamy szpiczasty nos do środka tworząc słodki króliczy niuchacz ;) 



Czas zająć się zadkiem ;) Zaginamy go do jednego z boków na równo z dolną krawędzią królika. To jest ważne, bo jeśli wyjdzie za tę krawędź to królik potem nie będzie stał. Odginamy tył do poprzedniej pozycji, rozkładamy na boki i składamy do środka . 




To nie koniec prac nad króliczym tyłem :D  Oba dolne czubki zaginamy na boki. Wracamy do poprzedniego etapu i rozchylamy na boki i chowamy czubek do środka. Powtarzamy przy drugim boku. 



Króliczy zadek po wszystkich "operacjach" powinien wyglądać jak na zdjęciu nr 33  i 34 .  Pozostały nam tylko uszy. Wystarczy je rozchylić na boki . Można też nadać charakteru królikowi i jedno ucho  ( a nawet i dwoje uszu ) zagiąć do środka i zrobić tzw. klapnięte uszko ;) 

Gotowy królik prezentuje się tak : 


Mam nadzieję,że tutorial jest dla Was dość przejrzysty. Jednak gdyby były niejasności - piszcie :) 

Króliki w sesji pięknie JEST! skakały po stołach w dwóch stylizacjach :) 









W kolejnym Wielkanocnym wpisie postawię na jeden kolor i kilka szybkich DIY z nim związanych. Na jaki kolor stawiacie ? :D  
Jeśli już mowa o kolorach to koniecznie zajrzyjcie do Beaty z naszego teamu pięknie JEST! . Zdradziła jak uzyskała piękne różowe i niebieskie kolory naszych jaj na zdjęciach!  


Iza