2014-09-30

wrześniowy slow life


Można mówić o slow life w 48h ?  Wypad na początku września do mamy na wieś to właśnie takie 48h slow life ;) Ja spędzałam tam każde wakacje od urodzenia, aż do 18tego roku życia.Każde święta Bożego Narodzenia też były tam. Odkąd pracuję, nie ma wakacji,żebym tam nie zawitała. Wcześniej dom należał do babci i dziadka i zawsze był pełen ludzi.. teraz należy do mojej mamy i nadal jest pełen ludzi ;) Mój syn dzięki mojej mamie kultywuje tradycje wakacji u babci. Choć moja mama cały czas czynna zawodowo w tym roku aż 3 razy wzięła wnuka na wieś. Gdy przyjechaliśmy na początku września go odebrać, to on nas oprowadzał jak pan po włościach :).  Miło mi też było zobaczyć, jak mały Y robi z babcią makaron a później zajada się nim w pomidorówce :) Ja robiłam w tej samej kuchni z moją babcią, mama i ciotkami pierogi :D 
Wypadł był krótki , pogoda kapryśna , ale i tak wykorzystaliśmy ją maksymalnie a moja karta w aparacie sie przegrzewała  od ilości zdjęć.. dziś Wam pokażę ich ułamek ( na prawdę to mała część ;) ) 


 Widok z kuchni. Na malwy przed oknem namówiłam mamę ja ..mama posadziła jeszcze słoneczniki.. sielski widok ze aż serce się raduje :) 




 makaron zrobiony samodzielnie smakuje o niebo lepiej! :) 




pomidorówka palce lizać! :)





Ci którzy są ze mną już dłużej pewnie pamiętają ,że na blogu pojawiała się moja kotka Rukutu.. a ostatnio jej nie ma.  Śpieszę donieść,że Ruku ma się dobrze i korzysta z życia na wsi. Wywędrowała tam , gdyż mój syn nie zna umiaru w pieszczotach.. 





 uprzedzając komentarze grozy : siekiera była bardzo mocno wbita w pień a ja byłam 2 m od syna w razie czego :) ( co widać po zdjęciach ) . Ponieważ mały Y wkroczył w etap powtarzania wszystkiego po rodzicach a już szczególnie po tacie.. to rąbanie drzewa musiało być :) 





uwielbiam wrześniowe maliny 



w drodze do lasu "napad" na dziką jabłoń .. jabłka jak brzydkie , tak przepyszne. 




zdjęcie z serii #jedzjabłka ;)











dla małego Y była to "fontanna" .. wielka fascynacja ;) 






jest kałuża, są kalosze, jest zabawa ;) 







 głód nie wybiera miejsca i czasu ;)


wysyp wrześniowych jagód! panowie nazbierali trochę, ale stwierdzili ,że stanowczo wolą jednak zbiory kawy ( choć ponoć też do najlżejszych nie należą ;) ) 




mały smakosz jagód 





w końcu selfi mogę nawet potrójne robić.. szeroki kąt rules!  ;) jestem na zdjęciach :D 



mycie głowy tacie ;) 




Yosi oblizuje się właśnie  po jagodach. spryciarz wykorzystał moment ,że koszyk stoi w jego zasięgu i podjadał jagody.. ale czego się nie robi ,żeby dziecko za pozowało z matką do zdjęcia ;) 


sekrety panów Y 





zauważycie jeszcze na zdjęciach ,że panowie Y lubią bliski kontakt z naturą ;) 





przekupstwo jagodowe.. mina po prawej jest zaraz po tym jak jagody się skończyły :) 








 jak trujące , tak fotogeniczne  ;) 





 pij mleko będziesz silny :) jak sosna ;p 





las obok mojej mamy jest piękny .. i jak widzę takie obrazki jak wyżej to bym mimo wszystko zakazała wstępu... 





 próbowałam parę zdjęć śliwkom zrobić.. ale miałam małego kradzieja.. co z tego ze obok pod drzewem setka takich śliwek.. te od mamy najlepsze ;p 



Mam nadzieje ze te wrześniowe kadry Wam się podobały :) Jeśli jednak macie je gdzieś i wolcie jakieś DIY .. to już czeka i będzie w tym tygodniu ;) 

Iza