2016-05-19

Bloggers Photo Meeting 2 -KONKURS

Może ktoś jeszcze pamięta, że w zeszłym roku z nieocenioną pomocą Beaty i Lu podjęłam się organizacji (pierwszy raz w życiu) warsztatów fotograficznych dla blogerów homestyle-owych. Duża w tym zasługa samych blogerek, bo to one nieustannie namawiały mnie na takie spotkanie. Opierałam się ponieważ bałam się organizacji takiego wydarzenia i tego czy jestem w stanie przekazać to czego sama się nauczyłam empirycznie przez prawie 10 lat przygody z fotografią. Lubię jednak pokonywać moje strachy i cieszę się, że tym razem też to zrobiłam. Nieskromnie napiszę, że wydarzenie okazało się sukcesem. Zadowolone były uczestniczki, zadowoleni partnerzy spotkania i organizatorki. Wiem, że obserwatorzy (szczególnie Ci, którym udało się coś wygrać) też mieli przyjemność z wirtualnego uczestniczenia w spotkaniu. Po całym wydarzeniu byłam całkowicie wypompowana z energii i obiecywałam sobie - nigdy więcej. Jednak cały czas dostawałam pytania o to czy będzie druga edycja. Odpoczęłam i z nowym rokiem postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz. Możliwe, że ostatni, ale się nie zarzekam. 

Oficjalnie chciałam ogłosić, że druga edycja Bloggers Photo Meeting odbędzie się 1-3 lipca. Miejsce, nie mogłoby być inne, Starachowice. Uczestnicy ? Nowi. Organizatorki ?  Niezmiennie ja i Beata. Lu, która aktualnie korzysta z pięknego czasu macierzyństwa i opiekuje się śliczną Romą, zastąpi Marta.  Partnerzy spotkania ?  Są i nowi są i z poprzedniej edycji. Lista ciągle otwarta. 

Samo spotkanie będzie miało podobny plan jak zeszłoroczne. Piątkowa kolacja niespodzianka :) Sobota to dzień z fotografią i stylizacją.  Tym razem będą również trzy tematy przewodnie. Szeroko pojęty styl  marine , styl romantyczny i pełna koloru stylizacja w klimacie Happy Place. 
Niedziela będzie dniem portretu. 

Dlaczego piszę Wam to wszystko teraz? Dlaczego myślę, że może Was to zainteresować? Bo zostało jeszcze  wolne miejsce na warsztaty i można je wygrać u mnie na blogu. 

Zainteresowani ? Zasady są takie: Konkurs równolegle odbywa się na blogu, facebook-u i instagramie. Możecie sobie wybrać media, przez które chcecie wziąć udział. Jest haczyk. Konkurs przeznaczony jest tylko dla osób blogujących lub posiadających aktywne i nie prywatne konto na instagramie. Zapraszam Was w moje prywatne przestrzenie. Chciałabym o Was dowiedzieć się choć trochę chociażby w tej formie. Konta/blogi założone po ogłoszeniu konkursu nie będą brane pod uwagę.  Po za tym  :

1. napisz z jaką stylizacją chciałbyś/chciałabyś się zmierzyć w trakcie warsztatów i dlaczego.

2. udostępnij baner i informację o konkursie na na instagramie, blogu, facebooku (do wyboru, ale będzie mi miło jeśli udostępnisz na wszystkich kanałach )

3. umieszczając baner o konkursie na FB i instagramie wpisz #bmp2konkurs  #coloresdemialma




Ważna informacja. Dojazd na warsztaty każdy z uczestników pokrywa sam. Nocleg zapewniam ja. 

Konkurs trwa do 31.05.2016. Wyniki ogłoszę 02.06.2016 na blogu. 


Mam nadzieję, że Was zachęciłam do udziału w konkursie. Jeśli nie, pokażę Wam nie publikowane jeszcze przeze mnie zdjęcia dwóch stylizacji z poprzedniej edycji.  

Stylizacja SCANDI, której autorkami były Ola, Agnieszka, Ania i Aga 



Ola pięknie pozowała nam do zdjęć idealnie wtapiając się klimat aranżacji. I to bez stylizacji ;) Ola po prostu jest scandi ;) 










Stylizacja BOHO . Autorki Lu, Aga, Ania 


Jeśli pamiętacie RUSTIC ( jeśli nie, kliknijcie) , to zauważycie co łączy wszystkie 3 stylizacje. "Element żywy" czyli blogerki jako modelki, nadające energię zdjęciom.  W boho pięknie odnalazła się Lu. Wtedy już promieniowała podwójnym szczęściem ;). Kombinezon, który ma na sobie to moja prywatna perełka vintage. Należał on do mojej mamy. Chodziła w nim jak była ze mną w ciąży  :D  













Mimo iż wszyscy kochają minimalistyczny styl scandi to właśnie boho skradło serca w trakcie warsztatów. Uczestnikom, dzieciom ( które też z nami były) i nawet zwierzakom. Zarówno psom i kotom ;) Ahh te cygańskie dusze ;) 











Już nie mogę się doczekać efektów tego rocznego spotkania. Organizatorki (czyli Beata, Marta i ja )  dokładają wszelkich starań, żeby uszczęśliwić wszystkich. Mamy nadzieję, że dokonamy niemożliwego ;)
Liczę na Was i Wasz udział w tym konkursie :) Kolejnej okazji może już nie być ;) 

ściskam 
Iza 























2016-05-12

Kuchnia i małe zmiany

Robiąc zdjęcia do ostatniego postu ( zmiany lamp w livingspace ), zrobiłam ich dość dużo. Objęły one również kąty, w których tych lamp nie widać ;). Ponieważ dawno Wam nie pokazywałam kuchni a przedpokoju z tego punktu widzenia, to już w ogóle, postanowiłam tym kątom poświęcić oddzielny wpis. Zdjęcia są dość ogólne i z szerokiej perspektywy, bo tego dnia, nie specjalnie skupiałam się na wąskich kadrach. Miałam zrobić kilka dodatkowych ujęć i dopiero opublikować wpis. Jednak od 2 tygodni nie miałam na to czasu i zaczęłam podejrzewać, że długo jeszcze mogę nie mieć okazji, aby te zdjęcia wykonać (bo tu trzeba zgrać wiele czynników - czas wolny, posprzątaną kuchnię, dobre światło.. i wenę ;) ). Dlatego mam cichą nadzieję, że ta ilość zdjęć Wam wystarczy :D W przyszłości postaram się nadrobić braki ;D  
Czy coś się zmieniło w kuchni od ostatnich publikacji (dawno, dawno temu) ? Drastycznie- nie. Największą zmianą jest wybielenie drewnianego blatu, parę miesięcy temu. Tu jednak nie jestem do końca zadowolona, o czym jeszcze napiszę. W kuchni pojawiło się więcej drewnianych dodatków (kolekcja dech itp) odrobinę ubyło koloru,ale tylko odrobinę i wymieniłam drążki na ścianie z czarnych na chromowane. Wymieniłam też zlew, na taki jak chciałam na samym początku (wtedy były niedostępne). Czy część kuchenną czekają jeszcze jakieś zmiany ?  Tak, ale już niewielkie. Jakie, jeszcze nie powiem. 



Takie zdjęcie pierwszy raz pojawia się na blogu. Czyli spojrzenie na komodę w przedpokoju na wprost. Nie raz chciałam takie zdjęcie zrobić i notorycznie zapominałam ;).  Bo żeby takie ujęcie mieć, muszę wyjść na korytarz, a to już skomplikowane ;). Swoją drogą widok mało przedpokojowy ;) Ja go lubię. Jednak, trochę ze względów praktycznych, zajdą tu pewne zmiany. Poczyniłam już pierwsze kroki w tym kierunku, ale potrzebuję poczynić ich jeszcze parę ;)  
Jeśli komuś wpadła w oko ławka przy drzwiach to pokazuję jak ją zrobić  TU  :) 


Lubię moją kuchnię bardzo. Jest to moja pierwsza zaprojektowana kuchnia i niewiele bym w niej zmieniła po za jedną rzeczą. Po 5 latach użytkowania wiem, że szafki w krótszej części ustawiłabym inaczej. Nie byłaby to szafka narożna, a dwie z szufladami, otwierane : szeroka na korytarz, a węższa na kuchnię. Możliwe, że jeszcze z czasem to zmienię. W ten sposób o wiele łatwiej byłoby się dostać do zawartości szafki i przestrzeń byłaby efektywniej wykorzystana. 


Bardzo lubię kąt z otwartymi półkami. Jego niepraktyczność w ogóle do mnie nie przemawia ;). Wychodzę z założenia, że nie wszystko w domu musi być super praktyczne. Musi się znaleźć też miejsce na coś ładnego, żeby oko cieszyło :D 


Jeśli zastanawiacie się, czy u mnie tak jest na co dzień, czy kuchnia do zdjęć była stylizowana, to śpieszę wyjaśnić, że została tylko posprzątana ( czyt. ogarnięta).


Jeśli byli tacy, którzy po ostatnim wpisie zmartwili się, że koloru już u mnie nie ma, to mam nadzieję że tymi zdjęciami trochę Was uspokoiłam. Tych, którzy cieszyli się kolorystycznym spokojem w moim salonie pewnie rozczarowałam ;) 



Wspominałam na początku wpisu, o wybieleniu blatu i o tym, że  zmiana ta nie do końca mnie zachwyciła. Do wybielenia mojego blatu użyłam białego oleju przeznaczonego do blatów firmy Liberon. Takim samym olejem potraktowałam blaty w kuchni w Starachowicach, jak i półki i drzwi od zmywarki. Drewno w Strachowicach to stare 60 letnie sosnowe  dechy wyczyszczone przez stolarza i wyszlifowane przeze mnie. Przygotowane do olejowania były idealnie. Zostało na nie nałożone 3 warstwy oleju (chciałam uzyskać jak najjaśniejsze drewno). Mój blat, to blat brzozowy kupiony w Ikea i zaolejowany bezbarwnym olejem zaraz po zakupieniu. Przyznaję, że z braku czasu nie olejowałam go ponownie przez cztery i pół roku. Mimo to, nie był bardzo zniszczony. Przed nałożeniem białego oleju wyszlifowałam go. Mogę mieć wątpliwość czy wystarczająco porządnie, bo robiłam to już na ostatnim oddechu mojej szlifierki. Dlaczego piszę Wam tak dokładnie o obu blatach? Dla porównania. Blat w Starachowicach był używany nie regularnie ( bo zimą prawie w ogóle) od sierpnia zeszłego roku. Mój blat używany codziennie od grudnia zeszłego roku. Na obu olej bardzo słabo przeszedł testy (o czym przekonałam się przy ostatniej majowej wizycie w Starachowicach). Nie chroni wystarczająco drewna przed wodą. Odpryskuje! Ściera się. Przebarwia się-tj łapie plamy. I choć wizualnie rozjaśnienie drewna bardzo mi się podoba, to nie polecam go jednak do blatów kuchennych (na półkach sprawdza się super). Mam już pomysł jak inaczej wybielić blat, ale tak żeby przetrwało to próbę czasu. To będzie eksperyment. Mam nadzieję, że się uda bo jasne drewno na blacie uwielbiam i taką wersję chciałabym utrzymać.  


Zdjęcie jeszcze ze starą lampą, bo nie mam podobnego ujęcia z nową ;)







W przedpokoju zawisły dwa białe wieszaki, które kiedyś wisiały u mnie w sypialni.  Podyktowane to było kwestią edukacyjną. Tak. To nie pomyliłam się. Chciałam, żeby mój syn nauczył się odwieszać swoje ubranie na wieszak i utrzymywał porządek. Musiałam więc umieścić wieszak tak, żeby i on sięgał. Dwa takie same wieszaki sprawdziły się w tej roli idealnie. 

Na fan page zapowiadałam 3 duże posty. To był jeden z nich. Wiem, że trochę z Was czeka na ten ze Starachowic. Jednak zanim on się pojawi będzie jeszcze jeden. Z konkursem. Głównym sponsorem nagrody będzie.. coloroes de mi alma ;) Zachęciłam do odwiedzin w przyszłym tygodniu pod tym adresem www ? :D 

ściskam 
Iza