2014-07-17

DIY washi tape

Tak, tak jestem uzależniona od washi tape ;)  Dlatego jak dowiedziałam się,że mogę je zakupić w większej ilości za dużo mniejszą cenę nie czekałam długo . I tak nie dawno stałam się posiadaczką  30 nowych taśm za ok 100 pln. Część z Was pewnie już z na ta stronę, ale dla tych które o niej nie wiedzą podaje namiar  TU . Zanim zamówicie musicie wiedzieć, że pojedynczych sztuk nie kupicie. Albo 10 albo 20 albo 30 . Zazwyczaj jak mniejsza ilość to  i mniejszy wybór. Zawsze można zebrać kilka osób i zrobić zbiorowe zamówienie jak nie chcecie 30 sztuk ;). Druga rzecz to czas oczekiwania. Czeka się około miesiąca . Czasami krócej. Kolejna rzecz to nie zawsze na zdjęciach widać jak szerokie i duże są taśmy , co zobrazuję Wam poniżej na zdjęciach. Tyle praktycznych informacji. Teraz Wam pokażę co ja nabyłam i do czego wykorzystałam już 2 z tych taśm :)   





taśmy wykorzystałam do "ubarwienia" pstryczków elektryczków w pokoju Yosiego : 


Sprawa jest prosta , po prostu wycinamy odpowiednie długości taśmy i przyklejamy :) 



zaletą tego rozwiązania, poza funkcją ozdobną,  jest to, że nie brudzi się ściana :) A gdy taśmy się przybrudzą zmienimy na inne ;) 



Z taką ilością washi tape chyba "będzie się działo" ;) więc spodziewajcie się więcej postów DIY  :)

ps. post przygotowałam ponad tydzień temu , ale tak się złożyło ,że od wczoraj tichbo.pl też ma w swojej ofercie fajne zestawy taśm w fajnej cenie. Moje uzależnienie wzięło górę nade mną ;p teraz muszę pomyśleć o fajnym i funkcjonalnym przechowywaniu tego wszystkiego ;p  ( nie jest to post sponsorowany przez żadnego sprzedawcę washi tape.. mój portfel to też potwierdzi ;p ) 
Iza  



2014-07-14

tea time red and white

wbrew tytułowi nie będę zachwalać i zachwycać się herbatami ;) Ogólnie  jestem bardziej kawoszką niż herbaciarą ;) choć dobrą herbatą nie pogardzę ( najlepsze jednak zawsze w rodzinnych stronach moich rodziców- to chyba czar wody ). Dziś będzie o tym co dookoła herbaty , czyli dzbanki filiżanki itp. Jakiś czas temu zaczęłam sobie tworzyć na pinterest tablice z moimi kolorami. Chciałam żeby to były  inspirujące i ładne zdjęcia. I rzeczywiście mnie zainspirowały i postanowiłam obfocić trochę swoich skorup. Niedawno nabyłam 2 filiżanki i pomyślałam sobie ,że stworzę sobie małą aranżację w kolorze czerwono białym. Któregoś popołudnia zabrałam się do tego :)  syn oglądał Pingwinki wiec mogłam ten czas wykorzystać :)
Ostatecznie stwierdził ,że mama robi coś fajniejszego niż pingwinki i wziął swój zabawkowy aparat i zaczął mi pomagać ;)
oto efekty "naszej" pracy :)







Na tym jednak się nie skończyło . W pewnym momencie rola fotografa Yosielowi się znudziła i stwierdził ,że lepiej pobawić się "modelami".



po kilku pierwszych kadrach stwierdziłam,że ta zabawa nie jest zbyt bezpieczna dla moich skorup ;) Wyciągnęłam więc metalowy zestaw do herbaty, który kiedyś zakupiłam z myślą o sesjach foto i ewentualnie przyszłej córce ;p ( o sobie w ogóle wtedy nie myślałam ;p ). Tak się złożyło że mieliśmy też nowego mieszkańca, który dotarł do nas prostu od Gu , więc wyszła nam herbatka powitalna ;) 



powyżej nowy mieszkaniec. Czuje się świetnie w różnych pojemnikach w naszym domu ;) emaliowana miska też mu służy ;)  






Yosiel się starał i nawet zrobił herbatę czereśniową ;) 


"kotek mleczko?" "kotek herbatka? " "cafe?"  "kotek chcesz?"  Było do wyboru do koloru.. kotek spróbował wszystkiego ;) 






były i ciasteczka ( jeszcze po urodzinowe , bo zdjęcia już mają "swój czas" ) 



nawet królik dołączył do nas ;) 



tam za kotem to taki backstage ;) czyli wszystko co na stole było poszło na jego połowę a reszta była planem  ;p





ostatecznie imbryczek ( vel "konefka") skończył jako bębenek ;p Jednak to nie była ostatnia herbatka jaką mieliśmy. Okazało się,że mój syn bardzo gościnny jest i zestaw dość często jest w użyciu ;)  

Mam nadzieję,że Gu będzie zadowolona z przywitania jej "szyciowego dziecka" u nas w domu :)  a Wam podobały się moje czerwono białe wariacje na temat herbaty ;) 

mini zestaw do herbaty - tchibo.pl
filiżanki w kropki - www.pieknowdomu.pl
kot -http://gu-tworzy.pl
podstawka pod imbryk - http://www.scandiloft.pl/sklep/index.php/kuchnia/patery/podstawka-z-drutu.html ( na biało malowałam sama) 
taca - kiedyś kupiłam na jakieś stronie z rzeczami do decupage i pomalowałam na biało. Wyłożona papierem ozdobnym z Ikea 
łyżeczka- westwing.pl 


Iza 


2014-07-11

skrzynka na owoce - metamorfoza

Zanim przejdę do głównego tematu chcę Wam podziękować za tak duży odzew na ostatni wpis :) Tylu miłych słów na temat koszyka po metamorfozie się nie spodziewałam :)  Dzięki wielkie :) aż chce się działać po takich komentarzach :D Przy koszyku pisałam Wam, że jest kilka takich projektów, które swoje muszą odczekać :)  I te skrzynki właśnie należą do tej grupy :)  Trend na nie jest już od kilku lat. Mnie się podoba ten trend  ( choć nie w każdym wydaniu ). Dawno temu wymyśliłam sobie, że będę taką miała choć jedną, ale nie bardzo wiedziałam skąd i jak itp. Potem zagadałam z panem który sprzedaje warzywa niedaleko domu i okazało się, że może mi takie skrzynki załatwić po 5 pln ( już ze swoją marżą ;) ). Nie zastanawiając się długo poprosiłam o 4 :) I te skrzynki przestały tak sobie u mnie na balkonie od sierpnia zeszłego roku ( ta część domu  oddzielny temat na post ;) ), aż do pewnego czerwcowego weekendu. Zakupiłam w końcu szlifierkę ( na razie niedrogą,..taką na próbę ) i zabrałam się za szlifowanie. Po wygładzeniu 4 skrzynek cieszyłam się, że na obiad zupy nie mam bo bym się nie najadła ( ręka trzęsła mi się ciut) ;). Całą akcję udało mi się przeprowadzić jak była jeszcze moja mama i zajęła się małym Y wiec mogłam szlifować na luzie :)   



Po odkurzeniu placu boju i skrzynek zabrałam się za malowanie. Celem było wykończenie puszek z farbami co mi zostały z innych malowań ;) Wykończyłam 2 białe i 1 błękitną :) W tym czasie moja mama musiała iść już do pracy, mąż był w trasie.. więc w wykańczaniu farby ( i mnie ) pomagał mi syn..  ależ miałam pięknie wymalowany dom ;) dobrze ze to farba akrylowa.. łatwo schodzi :D 


Farbę nakładałam tylko raz. Nie zależało mi na super pokryciu (choć i tak na 1 warstwę jest nieźle) . Skrzynki z założenia są niedoskonałe , szczebelki  są różnej grubości, z powypadanymi sękami itp. Takie niedokładne pokrycie farbą pasowało mi do całości :) 



Nie przeszkodziło mi nawet to, że nie starczyło mi białej farby na cała skrzynkę ;) środek pomalowałam na błękitno i bardzo mi się ten miks podoba :)  Ostatnia skrzynka jest cała błękitna i ta jest dla małego Y. 


W wykończeniu projektu : "skrzynki" pomógł mi mąż. Ja od dzieciństwa boję się wiertarki. Mam jakiś irracjonalny lęk,że na pewno ta wiertarka mi się wymknie z rąk i zrobię sobie dziurę w nodze w brzuchu lub gdzie indziej ;p walczę z tym i może kiedyś ją poskromię ( a raczej swój lęk ) . 


Do dwóch z 4 skrzynek przymocowaliśmy kółka, które w grudniu (!) kupiłam na allegro. Do pozostałych dwóch też są kółka, ale na razie czekają, bo te skrzynki pełnią teraz inna funkcję ( będzie post ;D ) 

Pozostało tylko rozparcelować skrzynki ;) tyle ,że Yosi dorwał się do nich pierwszy i ciut mamie pokrzyżował początkowo plany . Ostatecznie wyszło na moje ( no prawie ) ;) 


Do naszej sypialni trafiła skrzynka biała z zewnątrz i błękitna w środku. Trzymam w niej nadmiar poduszek i koców( szczególnie w nocy , gdy nie ma na nie miejsca w łóżku ) . Mojej skrzynce dorobiłam również uchwyty ze sznurka ( dziury oczywiście zrobił mąż ;) ) 


Wszystkie poduszki są  home made. Materiały z Ikea i drecotton.pl . Koc dostałam od mamy na 18 urodziny :)  



2 z 4 kołek mają hamulce. Tak na wszelki wypadek ;) 





Skrzynka Yosiego z założenia miała być na zabawki, dlatego dodatkowo uszyłam jej pokrowiec, coby te zabawki przez dziury nie wypadały. Szycie takiego pokrowca nie było łatwe i ratowałam się wszyciem gumek na rogach i myślę, że nie wyszło najgorzej :)  Okazuje się jednak, że na razie ten pokrowiec bardzo przeszkadza mojemu synowi a skrzynka robi za "brum bruma . Wygląda to tak ,że Yosi prowadza skrzynkę po całym mieszkaniu. Nie powiem.. przewidziałam taki scenariusz.. dlatego zakupiłam lepsze kółka,żeby mi podłogi totalnie nie zajechało ;)  Kiedyś małemu Y się znudzi mam nadzieje to i pokrowiec wróci na miejsce i zabawki może tam zawitają :)  Na noc "auto " parkuje pod przewijakiem.  Okazało się,że idealnie tam pasuje  :) 


Zanim skrzynka skończyła jako auto udało mi się złapać w kadr taką oto scenkę ;) Kotek do Gu  i jeszcze się tu pojawi w pewnym biało czerwonym wpisie :)  

To nie jest ostatni post o skrzynkach :) Poza tymi dwoma, których Wam nie pokazałam , mam jeszcze na tapecie jeden projekt który ma 2 lata i jest robiony etapami ;) W planach mam skończyć go w najbliższym czasie  :)  Projekt ten ma dużo wspólnego  ze skrzynkami, ale jest z serii DIY a nie metamorfoz .  Trzymajcie kciuki..:) 

dziś też ukazał się artykuł DIY dla Ikea . Mój pomysł na mobilny teatrzyk dla dzieci :)  zapraszam i tam  :)  



Iza