2016-08-23

PROJEKT STARACHOWICE- ŁÓŻKO- ZRÓB TO SAM (DIY)


Gdy w lipcu pokazałam Wam ścianę ombre, w letnim pokoju w Starachowicach, nie myślałam, że zdobędzie aż taka popularność. Miło mi przeogromnie, że efekty mojego załamania nerwowego przyniosły jednak pozytywny odzew  ;)  Przy okazji pytaliście się również o łóżko, które pojawiło się na zdjęciach. I jak to często u mnie bywa, był to kolejny projekt DIY.  Z założenia letni pokój gościnny w domu mojej mamy miał być robiony "po kosztach".  Dodatkowo dostałam też "wolną rękę" od mamy, przy urządzaniu tego pomieszczenia. To znaczy, że mogłam brać pod uwagę tylko to co mnie się podoba. Dzięki temu miałam pole do eksperymentów i nie mogłam z tego nie skorzystać ;) Poszłam w klimaty, które mi się podobają, ale bałam się, że na co dzień w domu mi długo z nimi nie wytrzymam :). Zobaczymy jak szybko znudzą mi się w pokoju letnim w Starachowicach.  

Wiadomo, w sypialni ( a taką główną funkcję ma pokój letni) wszystko kręci się wokół łóżka. Jest ono też jednym z droższych elementów wyposażenia. Wykorzystaliśmy jednak z moim mężem fakt, że nie boimy się nowych wyzwań oraz to, że całkiem sporo długich dech przeleżakowało kilkadziesiąt lat pod sufitem garażu. Część tych dech mogliście oglądać już w akcji TUTAJ. Robiły one bowiem za blat stołu w leśnej kolacji. Dzięki temu mieliśmy stół długi na około 5 metrów ! 

Wracając do łózka, bo o nim dziś jest post :)  Wymyśliłam sobie prostą ramę bez bajerów. To był pierwszy tak duży mebel do wykonania przez mojego męża, więc zaczęliśmy od czegoś bez fajerwerków ;). Oczywiście taka konstrukcja ma swoje wady, bo np przestrzeń pod łóżkiem jest kompletnie nie wykorzystana. Gdy łóżko było robione, nie przeszkadzało mi to. W końcu to jest pokój w którym  przebywa się tylko latem. Nie ma potrzeby dużej ilości schowków itp.  Dziś stwierdzam, że może jednak przydałoby się jakoś tą pustą przestrzeń w środku wykorzystać. Tak więc,  zanim  pokażę  Wam zdjęcia z budowy, ostrzegam, że projekt w wolnym czasie (moim i mojego męża) przejdzie małą metamorfozę. Nie skomplikowaną ( tak zakładam), ale znaczącą.


wood bed DIY

Deski, zanim zostały przycięte, oddaliśmy do stolarza, który je nam wyheblował i oczyścił. To, plus śruby, to jedyny koszt jaki ponieśliśmy przy budowie ramy łóżka. Pan Y składał je już w pokoju. Nie było potem problemów z wniesieniem łóżka do środka. A jest ono dość duże, bo przygotowane na materac o wymiarach  160 cm x 200 cm. Ponieważ większość mojego życia gniotłam się na wąskich łóżkach, mam na ich punkcie fobię. Jeśli tylko mogę wybrać szersze łóżko , na pewno to zrobię. Tu spokojnie mogłam sobie na to pozwolić. 

wood bed diy

Nie mam niestety zdjęć krok po korku, bo w czasie gdy pan Y budował łóżko, ja ogarniałam  resztę przybytku. W tym roku Starachowice przeżyły kilka najazdów gości ;) . Mojemu mężowi budowa ramy szła tak sprawnie, że cieszę się, że udało mi się zrobić choć kilka zdjęć, zanim skończył całość :)  Mam nadzieję, że te kilka zdjęć poglądowych pomoże Wam podjąć decyzję o samodzielnej budowie łóżka.  W brew pozorom nie jest to skomplikowane :D Jeśli macie jakieś pytania, piszcie. Odpowiem :) 

wood bed DIY

Na zbudowaną ramę czekał już materac, który wcześniej zakupiłam w promocji ;) Wystarczyło tylko ubrać pościel i  kolejne legowisko w Starachowicach zaczęło swoją działalność ;) 

bedroom, wood bed diy, ombre wall, leather  night table

Łóżko w swej okazałości wygląda jak wyżej. Tak na prawdę, wtedy nie było jeszcze skończone. Zamierzałam wybielić deski. Zastanawiałam się tylko nad metodą. Zajęło mi to miesiąc ;)). Ostatecznie wygrała wersja ekonomiczna ( to główne hasło przyświecające urządzaniu tego wnętrza i mój portfel to hasło cały czas mi skanduje ;p ). Jak wygląda wersja ekonomiczna, napiszę Wam przy kolejnym wpisie o pokoju letnim. 
Z desek,  które powstały z odpadów od łóżka, powstały stoliki nocne, zawieszone na skórzanych paskach.  Zdjęcia sypialni, które pokażę w dzisiejszym poście, powstały na początku lipca. W pokoju było tylko to co znalazło się kadrze. Dość minimalistycznie i bardzo skandynawsko.  W sumie urządzanie, można byłoby na tym zakończyć. Zachwyty słyszałam już na bieżąco od gości ( a nie byle jakich, bo blogerek wnętrzarskich ;p ). Mnie też się podobało, ale stanowczo nie jestem minimalistką. Dlatego to wnętrze będzie gościło na moim blogu jeszcze kilka razy. Bo przez ostatnie półtora miesiąca wpadając do Starachowic na weekendy, ciągle je dopieszczałam ( i nadal nie skończyłam). Użytkując sypialnię, wiem już co jest tam potrzebne, a co nie koniecznie się sprawdzi.  Dlatego nacieszcie oczy tym widokiem, bo taki, pozostał tylko na zdjęciach ;) 

ombre wall, maroccan basket , bedroom

bedroom, wood bed diy, ombre wall, skrzynie po owocach

Dla zainteresowanych. Skrzynki kupiłam na allegro po 6 pln za sztukę. Plusem było to, iż wiedziałam, że każda skrzynka będzie wyglądała podobnie ( tj. tam samo stare drewno w podobnym brązie). 

wood bed diy, lether wood night table ,ombre wall, bedroom

Parapet, to również decha z odzysku. 

wood bed diy, ombre wall, night table, old wood, bedroom

wood bed diy, wieszak, stare drewno , ombre wall

Kolejną deską z odzysku jest deska z wieszakami. Niestety zanim się zorientowałam, resztę dech z tej "serii" mój mąż pociął na kawałki. Od tamtej pory, pyta się czy może jakąś deskę pociąć ;p 

skrzynie po owocach, ombre wall ,wood bed diy

stolik nocny, skóra, drewno, lampka na wysięgniku

W tym pokoju marzyła mi się drewniana podłoga ze zwykłych dech  sosnowych. Niestety fakt, że wchodzi się do niego prosto z podwórka, zniweczył moje plany. Dookoła domu jest też gliniasta czerwona ziemia. I niestety wnosi się ją do pomieszczeń, jak popada deszcz. Musieliśmy zastosować bardziej praktyczne rozwiązanie, ale wydaje mi się, że kafle na podłodze prezentują się całkiem fajnie. 

skrzynie po owocach, świece, ombre wall, wood bed DIY

wood bed DIY , ombre wall , white lamp


skrzynie po owocach, wieszak drewniany, świece

połka, paski skórzane, skrzynie po owocach

wood old wood, skrzynie po owocach

Pokój mieści się w budynku gospodarczym obok domu. Kiedyś był to kurnik, chlewik potem trzymany był węgiel. Zanim pokój powstał, wszystko zostało oczyszczone, wymienilismy okno na większe i szczelne. Na ściany zostały położone kartongipsy. Sufit też został w ten sposób obniżony.  Tego roczne lato pokazało nam, że możemy sobie malować dom na biało a okiennice na niebiesko, ale to jednak nie Santorini. W nocy trzeba się dogrzać. Dlatego będąc przewidującymi, zakupiliśmy najtańszą kozę do ogrzewania. Mogliśmy ją podłączyć, bo w pomieszczeniu obok była kiedyś kuchnia letnia i jest komin :) Taka mała koza może ogrzać pomieszczenie do 20m2. Pokój ma około 16m2 ( więcej niż moja sypialnia!! ehhh ). Sprawdziliśmy, koza daje radę :D 

wood bed DIY

łóżko drewniane DIY ombre wall

Jak Wam się podoba proste łóżko DIY ?  Zrobilibyście ? Bo my planujemy kolejne. Już z fajerwerkami ;) 

Iza 

2016-08-09

BLOGGERS PHOTO MEETING 2- PORTRETY


To już ostatni post z serii Bloggers Photo Meeting 2 . Cieszycie się, co ? ;)  Ale, według mnie, co najlepsze zostawiłam na koniec. Tak jak i w poprzednim roku, drugi dzień warsztatów, to nauka robienia zdjęć portretowych. Moim zdaniem, to najtrudniejsza działka w fotografii. Ja cały czas niezmiennie się jej uczę. Tak naprawdę, jest trochę podstaw  przy robieniu portretów. Jednak, każdy z nas jest inny i do każdego trzeba podejść indywidualnie. I najlepiej sam na sam ;) Tym razem działania były grupowe, a modelka mogła poczuć się jak celebrytka na ściance ;). Każda z uczestniczek była i fotografem i modelką.  Każda mogła poczuć, że ani jedna rola ani druga nie jest łatwa. Obie to ciężka praca.  
Jedną z ciekawszych zasad pozowania jest to, że im bardziej Ci nie wygodnie, im bardziej boli każdy mięsień, tym lepiej wyjdziesz na zdjęciu ;)  Jeśli rozsiądziesz się wygodnie na fotelu, zanurzysz się w niego, gwarantuje Ci, że nie spodobasz się sobie na zdjęciu. Jeśli usiądziesz na brzegu siedziska, wyprostujesz plecy, wyciągniesz szyję i odpowiednio niewygodnie ustawisz się do obiektywu, szanse na ładne zdjęcie rosną ;).  No chyba, że jest bardzo szczupłą i fotogeniczną modelką, wtedy możesz siadać jak chcesz ;p  Ach. No właśnie. Piękna i  fotogeniczna. Wiecie, że to nie zawsze idzie w parze ? Oczywiście każdemu przy odrobinie wysiłku można zrobić olśniewające zdjęcie. Ale są takie osoby, gdzie fotograf na prawdę nie musi się bardzo starać, żeby modelka wyszła pięknie. I to nie zawsze  są Ci, którzy czarują swoją urodą na co dzień. Na mojej drodze stawały osoby, które bardzo  dały mi odczuć tą zasadę. 
Kolejnym doświadczeniem w mojej pracy fotografa jest podejście (szczególnie kobiet) do fotografowania się. Nie pracowałam do tej pory z zawodowymi modelkami. Uczyłam się portretów na przyjaciółkach i koleżankach. Później również robiłam zdjęcia kobietom, nie mającym nic wspólnego z modelingiem. Nie zależnie od urody, słyszałam : ja nie lubię robić sobie zdjęć, bo źle na nich wychodzę.  To nauczyło mnie też odpowiedniego podejścia do modelki i stwarzania dobrej atmosfery podczas sesji. I nie ma nic dla mnie wartościowszego po skończonych zdjęciach, jak pozytywna opinia portretowanej osoby, która podoba się sobie na zdjęciu. Nie zawsze jednak sesja kończy się sukcesem. My kobiety mamy w wielu przypadkach  bardzo dużo samokrytycyzmu w stosunku do siebie. Choć nigdy nie oddaję zdjęć, na których moim zdaniem, modelka wyszła, źle, to nie zawsze słyszę zadowolenie. Rozumiem. Sama też jestem krytyczna w stosunku do siebie. Choć z wiekiem i doświadczeniem łagodnieję w samoocenie ;) 

Zastanawiacie, się po co Wam to wszystko piszę ?  Bo uważam, że dziewczyny ( może nie wszystkie), ale musiały się otworzyć i przełamać swojej bariery, żeby pozować do zdjęć. I to tylu osobom na raz. Doceniam to  i cieszę się, że zgodziły się na publikacje ich portretów. Nie tylko mnie, ale i innym uczestniczkom warsztatów. Oczywiście w trakcie rozmów, wyszło, że każda ma jakiś kompleks. Ale nie ma to jak terapia grupowa. Kompleksy zostały zakrzyczane, przez komplementy, a zdjęcia, mam nadzieję, dopełniły całości terapii. 

Podsumowując, blogerki wnętrzarskie, mają nie tylko piękne wnętrza, ale i zewnętrza. Nie wierzycie? To spójrzcie niżej :D 

wnetrza zewnetrza portret


pani woźna portert

Marta  Pani Woźna

domekprzylesie blog portret


piatypokoj blog portret









Ola Ozebrze






Małgosia  Dom w Kadrze


i Ja - Iza Colores de mi alma . Zdjęcie wyżej by Kasia Sojka, zdjęcie niżej by Marta Woźna















Zdjęć z backstage -u nie mam dużo, ale i tak pokażę. Poniżej Beata, blenderzy ( Ci co doświetlają blendami) i paparazzi ;) 


Mała przerwa w zdjęciach. Po deszczowym przedpołudniu, dziewczyny grzały się w słonku. Nawet Guzik, nie przegapił takiej okazji :) 



Magda i jej przygotowania do naszego grupowego zdjęcia. 


warsztaty fotograficzne blogerki starachowice


I my. Gotowe do akcji. Aparaty w dłoniach, żeby nie przegapić, żadnego momentu ;)  Niestety nie było już z nami Marty i Ilony. Musiały wcześniej wyjechać. 
Dziewczynom dziękuję za super weekend. Było mi przeogromnie miło Was gościć w Starachowicach. A, gdy widziałam Wasze zmęczone uśmiechy po tych dwóch intensywnych dniach, wiedziałam,że warto było tak długo wszystko przygotowywać razem z Beatą i Martą. 
Wam dziękuję, że dzielnie przetrwaliście wszystkie relacje z Bloggers Photo Meeting ;) Do następnego razu. Kiedy, to jeszcze nie wiem ;)  

Iza