2016-09-25

PROJEKT STARACHOWICE - BIURKO W POKOJU LETNIM

Miałam w planach posty na przemian z mojego mieszkania i ze Starachowic. Według tego planu dziś powinniście oglądać któryś z moich kątów. A nie oglądacie. Nie dlatego, że nie chcecie (choć to pewnie też ma znaczenie), a dlatego, że ich dziś nie pokazuję. Założyłam sobie, że chociażby raz w tygodniu pojawię się z postem. Żeby dotrzymać sobie własnej obietnicy, musiałam zburzyć plan publikacji. Rzeczywistość kobiety pracującej. Za dużo pracującej, uściślijmy. Ponieważ jeden z wpisów z serii #projektstarachowice miałam już na ukończeniu, postanowiłam, postawić tylko kropkę nad i, i go dziś opublikować. Możliwe, że posądzicie mnie o monotematyczność, bo ponownie na tapecie będzie pokój letni. Trudno. Wiadomo jednak że we wrześniu temat biurek to gorący temat. Nawet jeśli lada moment będzie październik. Osobiście planowałam ten temat poruszyć w tym roku tylko z punktu mojej własnej osobistej sypialni i pokoju Yosiela. Przypadek spowodował, że temat biurka w pokoju letnim, który zaplanowałam na przyszły sezon remontowy rozwiązał się sam. Tak niechcący, jak to zwykle mawia mój syn jak coś zbroi z premedytacją. 
W poprzednim poście widzieliście tymczasową kombinację białych metalowych kozłów i półki z szafy. Nad tym, czym zastąpić tą paździerzową półkę myślałam intensywnie kilka tygodni. Opcji było kilka. W tym betonowy blat (znalazłam nawet dokładnie identyczną realizację, jaką sobie wymyśliłam i to z instrukcją krok po kroku). Stwierdziłam jednak, że ja nie mam tyle czasu i cierpliwości, żeby się w to bawić. Jeśli nie beton, to wiedziałam, że będzie to drewno. Tylko jak wykończone ?  Opcja biała lub szara i raczej z widocznymi słojami. Tak było postanowione i realizacja zaplanowana na wiosnę 2017. I tak w połowie sierpnia, kąt w budynku gospodarczym, gdzie było składowanych dużo różnych rzeczy został mocno ogarnięty. Tam moim oczom ukazały się kolejne stare drzwi mocno naznaczone różnymi warunkami atmosferycznymi, które dane było im doświadczyć. Takich różnych starych drzwi mamy jeszcze trochę na stanie, i tylko czekają na wenę. Te akurat były nie zbyt duże i dlatego się zakamuflowały. Po dokładnych oględzinach, co do wielkości i koloru resztek farby, mój zmysł detektywistyczny podpowiedział mi, że to zlikwidowane drzwi od strychy domu. Były w kolorze mojej ulubionego odcieniu pomarańczu czyli sraczki. O zeszłego roku były wystawione na różne przeciwności losu błąkając się po różnych rejonach działki. To dodało im szlachetności ;) Ten nieszczęsny pomarańcz odszedł w zapomnienie ( no prawie). Drewno nabrało pożądanego efektu zniszczenia przez czas. Po mojej interwencji ze szlifierką stały się gładziutkie.Nie zabrałam  im jednak uroku starego drewna.  Tak biurko zyskało piękny blat. Mam jednak ochotę jeszcze trochę ten blat sponiewierać  wystawiając go na podwórze. Niech słońce, deszcz i wiatr dokończą dzieła, bo ten "kolorek" mimo wszystko nie daje o sobie do końca zapomnieć ;). Na ten moment blat leżakuje na kozłach. A ja przeszłam się po całej posiadłości i zebrałam wszystko co mogłoby ładnie na nim wyglądać. Po ustawiałam i tak o to powstały te zdjęcia. Po przy długim wstępie zapraszam na oglądanie. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Zazwyczaj przed i po to zestawienie zdjęć z wnętrzem obskurnym i efektem wow po metamorfozie. Tu tego dysonansu, aż takiego nie ma. Wydaje mi się jednak. że efekt, "e no fajnie teraz jest", został osiągnięty. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Krzesła, które kiedyś stały w kuchni błądzą teraz po różnych pomieszczeniach. To przygarnęłam do pokoju letniego. I chyba mu tam dobrze. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Biurko ma pełnić też funkcję toaletki i czegokolwiek innego do czego przyda się blat na dwóch kozłach. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Pokój zyskał jeszcze parę zielonych akcentów. Dodatkową zieloną pościel, poduchę na krzesło, latarenką i paprotkę. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Na zdjęciu moi dziadkowie. Pierwsi właściciele domu w Starachowicach. Babcia Marysia i dziadek Stefan. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Jeśli ktoś uważnie śledzi moje działania w Starachowicach, może zauważy, że łóżko zyskało już kolorystyczne wykończenie. Wspominałam we wcześniejszym wpisie, że postawiłam na opcje ekonomiczną. Poszperałam w moim zbiorze puszek z farbami i innymi bajerami do wykańczania powierzchni drewnianych. Stanęło na rozwodnionej farbie akrylowej i matowym lakierze akrylowym, bo te już miałam i nie musiałam kupować niczego nowego.  Farbę rozwodniłam, ponieważ chciałam mieć widoczne słoje drewna, ale z efektem rozbielenia. Jestem zadowolona z tego co udało mi się tym sposobem osiągnąć. 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Wybaczcie, że kubek pusty. Po 30 razach biegania w tą i z powrotem między domem a pokojem letnim, nie chciało mi się już biec po raz 31-szy by urealnić stylizację kubka. Bo oczywiście zorientowałam się dopiero przy tym kadrze, że on wypełniony jest tylko echem  ;) 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Na koniec jeszcze dwa zestawienia przed/po. Tak żeby było wiadomo,że naprawdę teraz jest fajniej ;) 

before and after, office space, rustic, nordic , old door

before and after, office space, rustic, nordic , old door

Ten kąt będzie się jeszcze zmieniał. To pewne jak to, że ja nadal będę za dużo pracować  i ledwo się wyrabiać z jednym postem w tygodniu. 

ściskam 
Iza 

2016-09-16

Projekt Starachowice -POKÓJ LETNI

Pokój letni. Mój główny cel dopieszczania w sezonie wiosna-lato 2016 w Starachowicach. Pokazywałam Wam już jak zmagałam się ze ścianą ombre/gradient (tutaj) oraz jak mój mąż zmagał się z moim pomysłem na łóżko (tutaj). Dziś pokażę Wam jak dopełniłam te wysiłki kilkoma dodatkami i w jakim stanie służył nam ten pokój tego lata. Od razu uprzedzę, że to nie jest stan na dzień dzisiejszy a na połowę lata.  Jeśli śledzicie mnie na instagramie lub na facebooku, nie wszystko tu będzie dla Was nowością. Na bieżąco, co nie co, wrzucałam w social media. Dziś jednak jest to ujęte w jeden obszerny post i ze zdjęciami z aparatu,a nie z telefonu. 

Od ostatnich kadrów pokazywanych na blogu zmieniło się w części z łóżkiem, przede wszystkim to, co za nim. Pojawił się zagłówek ze starych drzwi. Wcześniej były one między kuchnią a pokojem (którego Wam jeszcze nie pokazywałam). Moja mama po wymianie na nowe ( moim zdaniem wcale nie ładniejsze) chciała stare drzwi porąbać i spalić. Uratowałam je, nie wiedząc jeszcze do czego wykorzystam. Jednak gdy pojawił się plan tego pokoju od razu wiedziałam co z nimi zrobię. Wymagały tylko opalenia z kilku warstw białej olejnej farby. Chciałam je zostawiać w formie "chippy look". Przy szlifowaniu nierówności po opalaniu farby, za bardzo wyładowałam na nich złe emocje i za mocno wyczyściłam ;). Są mniej chippy niż chciałam, ale i tak efekt końcowy mnie zadowala.  

bedroom gradientwall, olddoor, interior

Ponieważ opieranie się o takie drzwi nie jest rzeczą najwygodniejszą , uszyłam dwie duże lniane poduchy ( i wypełnienie i poszewki). 

bedroom gradientwall, olddoor, interior

Bardzo lubię neutralną bazę wnętrz. Albo biel, albo szarość. Wtedy samymi dodatkami można poszaleć. Udowadniałam to na przykładzie mojej białej sypialni i serii wpisów -biała sypialnia w kilku odsłonach. Myślę, że teraz ta sypialnia stanie się moim wnętrzarskim królikiem doświadczalnym i zobaczycie ją w nie jednej wersji kolorystycznej. Aktualnie szarości i drewno podkręca zieleń. Choć przez parę godzin do jednej z sesji była już w bardzo kobiecych barwach ( ale o tym kiedy indziej). 


Cała sypialnia była urządzana po kosztach. Dlatego na ten moment szafka- regalik jest ze skrzynek po owocach. Ameryki nie odkryłam ustawiając tam te skrzynki ;). Wiem, że wielu osobom się podoba. Mnie wizualnie także, ale niestety jest to bardzo nie praktyczne w tym pokoju. Brakuje tam miejsca na schowanie ubrań i drobiazgów. Przez całe wakacje myślałam czym by je zastąpić. Pomysłów miałam tysiąc. Przez niskobudżetowe ale wysoko angażujące moją energię, przez ciut droższe, lecz dające mi więcej czasu wolnego. Myślę,że znalazłam już rozwiązanie tego problemu. Nie wiem tylko kiedy je wprowadzę w czyn ;) i czy do tego czasu koncepcja mi się nie zmieni. 


Cały pokój letni to prawie 16 m2 . Większy niż moja sypialnia. Wystarczy jednak mała koza, aby go ogrzać. Stoi sobie taka sama w kacie i czeka, żeby ją ktoś rozpalił. W tym sezonie letnim doczekała się kilkukrotnie :) 


Stały u mnie w domu dwie duże nie wykorzystane ramki ( czarne nie bardzo mi pasują). Przywiozłam je do pokoju letniego, ale długo nie wiedziałam w co w nie włożyć. Jak już wymyśliłam, to 10 pomysłów na raz. Ten tu na zdjęciu powyżej, to totalny przypadek. Plakaty które zamówiłam nie dotarły na czas. Natomiast na czas dotarły metalowe obręcze do łapaczy snów. Gdy zrobiłam łapacze, zabrakło mi pomysłu gdzie je powiesić. Ostatecznie na chwil parę wylądowały w ramkach. Aktualnie jest już coś innego ( tu można podejrzeć). Ramki tymczasowo wędrują po pokoju, ale nie po ścianach. Cały czas myślę, gdzie najlepiej by wyglądały. A nie chcę dziurawić kartongipsów bez sensu. 



Drabinę już znacie. Stała wcześniej przed domem. A jeszcze wcześniej służyła dziadkowi, do wchodzenia do gołębnika. Miałam wrażenie, że przed domem nie wykorzystuję całkowicie jej potencjału. Trafiła do pokoju. I tu mi pasuje :) 





Biurko-toaletka. To też temat, który przerabiałam w pomysłach na kilkanaście sposobów. Metalowe kozły kupiłam wcześniej. Głównie z myślą o kolacji w lesie przy BPM2, ale też o późniejszym ich wykorzystaniu (bez konkretów wtedy jeszcze). Ich cena pozwala na tak mało przemyślany zakup. ;) Trafiły do pokoju. Teraz problemem do rozwiązania stał się blat. Myślałam o dechach pomalowanych na biało. Potem, że może jednak na szaro, ale tak żeby widać było słoje. Następnie wpadłam na pomysł betonowego blatu. Przeszło mi gdy zorientowałam się ile to zabawy z tym jest. Rozwiązanie przyszło samo, ale dwa tygodnie po tym jak zrobiłam te zdjęcia. Dlatego o biurku będzie oddzielny post. Dziś przymknijcie na nie oko. Za blat "robi" biała półka wewnętrzna z szafy. 


Moje minimalistyczne łapacze snów. Biała obręcz i parę rzemyków. Trochę z lenistwa, trochę z braku czasu i trochę dlatego,że tak mi się podoba ;) Serwetki znalazłam gdzieś głęboko ukryte w szafie. Czyli wszystko zostaje w rodzinie . 


Okno małe ale problematyczne. Ponieważ sufit jest dość nisko a okno kończy się prawie przy samym suficie, nie było mowy o zawieszeniu karnisza ( marzył mi się taki z konara drzewa). Okno wychodzi na podwórze. Przydałoby się trochę intymności . Dlatego wykorzystałam patent z mojego mieszkania i uszyłam najprostsze na świecie rolety. Z szarego lnu (tego samego co na poduchach), wiązane na rzemyki. 








Jedno z krzeseł, które odnawiałam w zeszłym roku znalazło miejsce przy biurku. Myślę, że całkiem fajnie się przy nim prezentuje. 


Lampa również jest z odzysku. Kiedyś wisiała w mojej sypialni. Potem leżała z nadzieją na lepszą przyszłość i się doczekała. Choć mam w planach zmianę. Ale wszystko z czasem. 



















O tej butli chciałam napisać pod zdjęciem, na którym prezentuje się w pełnej krasie. Może pamiętacie, jak wspominałam, że w tej edycji BPM2 nie tylko uczestniczki dostały prezenty. Tym razem dostałam i ja , od nich właśnie. Było ich kilka. Dziś o jednym z nich. Jest od nie kwestionowanej królowej OLX. Kasi z Piątego Pokoju. Piękny zielony gąsior w koszyku. Ponieważ każdy z prezentów był bardzo przemyślany, wiem, że ten był dedykowany do pokoju z zielonymi pasami na ścianie. Jednak tym czasowo stoi tu. Myślę, że jego uroda zyskuje w takim otoczeniu no i ma większe szanse na przeżycie, bo ten pokój wizytuje o wiele mniej dzieci niż docelowy ;) . Myślę, że nie raz jeszcze zobaczycie go na moich zdjęciach, bo mam wobec niego pewne plany ;) 









Widok z okna ;) 






Pokój letni, mimo iż młody stażem doświadczeniem wnętrzarskim już całkiem bogaty. Lubię go dopieszczać i ciągle coś w nim zmieniać. Jest też dla mnie wyzwaniem, bo staram się go urządzać jak najtańszym kosztem. Może dlatego tu tyle starego i z recyklingowanego  drewna. 

Oczywiście to nie ostatni post nadawany z tego miejsca. Bądźcie przygotowani na kolejne odcinki ;) 
ściskam 
Iza