2012-04-28

kulinarna niespodzianka

Ostatnio mój post zdominowało jedzenie... Choć nie jest to blog kulinarny to jednak to blog o tym co mi sprawia  przyjemność.. a aktualnie jedzenie sprawia mi dużą przyjemność :D
Wracam jednak  do tytułu posta i  już wyjaśniam o co chodzi :) W moich podróżach na Kubę, poza klimatem, ludzmi i muzyką uwielbiam też jedzenie - warzywa i owoce , które dość trudno u  nas znaleźć..  ( w sklepach , bo na polach  nie ma nawet co szukać ;) )
Nie dawno rozmawiałam  z mężem wspominając kulinarne atrakcje wyspy i  rozmarzyłam się na temat warzywa , które niestety nie wiedziałam jak się nazywa.. ale udało mi się ustalić , że to quimbombo ( jaka jest polska nazwa niestety nie mam pojecia , ale ci z was , którzy są fanami gotowania napewno wiedzą ) ..
Wczoraj mąż wrócił do domu z siatką quimbombo i zielonymi bananami  :) Uśmiech przy zielonych bananach też nie jest bez powodu  ..  na Kubie robi się z nich coś w rodzaju grubych  frytek ;) tzw tostones lub cieńkich  chicharritas .. i są przepyszne :)

Wczorajszy obiad więc był dla nas ucztą :) poniżej parę kadrów :)



żółte banany były na deser ;)


quimbombo.. nie dość ,że przepyszne.. to jeszcze  po przekrojeniu pięknie wyglądają  ;)


czujny obserwator  Rukutu.. ;) coś nowego na stole.. może nawet jadalne dla kotów ;)


zielone banany są dość trudne w obróbce.. woda w tym pomaga  :) przynajmniej tak twierdzi mój mąż :)


smażymy, wyjmujemy, zgniatamy i jeszcze raz podsmażamy :)



chicharritas  i tostones



gwiazdy wieczoru i dodatki - ryż i pierś z kurczaka  :)




18 komentarzy:

  1. Oj soczyste te zdjęcia!! smażone banany, to musi być smak!! może jutro na śniadanie zrobię, bo wyglądają cudownie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tylko i wyłącznie zielone banany się do tego nadają .. żółte były na deser :).. jak ci sie uda dostać , to naprawdę polecam :D

      Usuń
    2. no tak miałam zółte, ale zapomniałam i zrobiłam kolorowe kanapki :D
      Wiem, że żółte też się smaży przekrojone wdłuż.
      Dzięki za radę :)

      Usuń
  2. hm.. wygląda pysznie :))
    Tylko gdzie kupić u nas zielone banany ;/
    Jak trafię to jak najbardziej zrobię :)
    Pozdrawiam cieplucho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada,
      jesli chodzi o Wawę.. to mąż kupił to w sklepie z indyjskim jedzeniem :) Ale fakt faktem .. ponad 2 lata mineło zanim się nam udało na taki sklep trafic ;)
      pozdrawiam :D

      Usuń
    2. Hej Iza, w którym sklepie... Moja małżonka pochodzi z Dominikany i niedawno przeprowadziliśmy się do Polski/Wawa. Tęsknimy za platanami :)) Plis powiedz gdzie ten sklep.

      Usuń
    3. Hej Bartek ,
      ten sklep to : http://www.littleindia.pl/
      mam nadzieje ze zonie spodoba sie w Polsce i szybko sie tu odnajdzie :)
      pozdrawiam

      Iza

      Usuń
  3. wspaniała cekawostka :)ach Kuba... chciałabym tam kiedyś pojechac :) piękny kraj, choć trochę smutny.. ja w tej części świata zwiedziła spory kawałek Brazylii, bo mam tam rodzinę :) również można odnajdywać ciekawe jedzonko :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie Ameryka Łacińska jest warta poznania i nie tylko kulinarnie :)

      Usuń
  4. Wygląda pięknie :) ale trudnospotykalność składników bardzo zniechęca... bo jakoś te gwiezdne cudeńka nie wydają mi się leżeć na byle straganie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety trudno je dostać.. ale nie aż tak,żeby nie próbować.. nam się udało w sklepie z indyjską żywnościa :)

      Usuń
  5. ależ piękne, czyste zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje zboczenie zawodowe wygrało (dietetyk) - to jest ketmia piżmowa, potocznie zwana okrą ;) http://en.wikipedia.org/wiki/Okra

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj jestem tutaj pierwszy raz, ale chyba zostanę dłużej. Kiedyś opiekowałam się dziećmi z Nigerii, wówczas jadaliśmy "plantins" coś w rodzaju banana, przygotowywało się go tak jak wy zielone banany:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć, wlasnie odkrylam Twojego bloga i nie moge się napatrzeć na zdjecia:)Mieszkam w NL i tutaj quimbombo popularne są pod nazwą okra. Pierwszy raz jadlam piklowane w Turcji, ostatnio sama je przyrzadzalam i w curry i ich oślizgła struktura wcale nie byla taka zachecajaca:)Natomiast pieczone banany wprost uwielbiam,pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Polsce tez istnieje pod nazwa okra ( juz to wiem ) .. ale nie jest tak latwo go dostac... a powiem ci ze ja jakos nie kojarze zeby ich struktura była specjalnie oślizgła ;)

      Usuń
    2. pod wplywem wody staje się oślizgła, po umyciu nalezy je dokladnie osuszyć i dopiero kroić, ja staralam się jak mogłam ale mimo to z okry zacżął wyciekac zel i to nie było przyjemne,sama w sobie jest calkiem dobra.

      Usuń
  9. jak kiedyś bym była w Warszawie to z chęcią bym wpadła do Ciebie na te zielone banany :d u nas to chyba ciężko je dostać, a przyrządzone przez Kubańczyka pewnie niczemu nie dorównają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)