2014-04-23

Cuba 2014 - Hawana czyli coloresdemialma na wakacjach

Długo kazałam Wam czekać na ten pierwszy post z Kuby. Nie specjalnie. To budowanie napięcia wynikało z braku komputera, a potem trzeba było przejrzeć ok 5 tysięcy zdjęć ;p  Musiałam przyjąć jakąś zasadę w obróbce zdjęć i sposobie pokazania Wam relacji. Wybrałam  według miast w których byliśmy . Możecie więc spodziewać się ok 6 lub 7 postów z Kuby . Chyba ze będziecie mieli dosyć, to przestanę :)  
Dziś zaczynam od Hawany, gdzie spędziliśmy kilka pierwszych dni podróży. Ponieważ dotarły do mnie informacje,że prócz zdjęć chcecie parę słów to i parę słów dodam do fotografii ;) 
Tutaj pokażę Wam tylko te nasze  zdjęcia bardziej rodzinne . Do podróżniczej  KUBY zapraszam na drugiego bloga :)  tam też znajdziecie zdjęcia z poprzednich 3 wyjazdów. 

Jak wiecie na Kubie byliśmy aż miesiąc.. i uwierzcie, ze mija równie szybko co 2 tygodnie ;)  Z miedzy lądowaniem w Berlinie i 5-o godzinnym czekaniem  na przesiadkę dotarliśmy do Varadero. Varadero kiedyś niedostępny raj dla kubańczyków ( mogli tam przebywać tylko ci którzy mieszkali od dawna lub pracowali) dziś jak dla mnie getto dla turystów, które ma nie wiele wspólnego z Kubą. Poza piękną plażą nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Stamtąd pojechaliśmy prosto do Matanzas  na "przenocowanie " i spotkanie przyjacielskie.. a potem Hawana . 




5h na lotnisku w tym połowa przechodzona z Yosielem  "na smyczy" przy plecaku po całym lotnisku.. miny pasażerów i ochrony lotniska - bezcenne .. rodzicom kawa na wzmocnienie się należała, ale Yosi miał inne zdanie na ten temat.. przekupstwo telefonem tylko działało ;)


W Matanzas byliśmy niecały dzień. Kuba oczywiście przywitała nas upałem.. wg nas.bo kubańczycy chodzili w sweterkach  ;p 


Upał jednak nie przeszkadzał Yosiemu . Miałam wrażenie ze słońce wręcz doładowuje mu baterie,a prowadzenie nowego wózka stało się od tego dnia ulubionym zajęciem Yosiego i naszym małym przekleństwem  ;) Jeśli wózek był w zasięgu jego wzroku, to trudno było go od niego oderwać . 



ok . czasami też się męczył ;) ale tylko czasami ;p 


były chwile , kiedy pozwolił wozić się  w wózku.. ( swoja drogą, wózek przyciągał inne dzieci jak magnez ;) ) 


ten pies żyje ;) co prawda ja zorientowałam się dopiero wtedy jak wstał bo cień mu się "skończył" i poszedł szukać nowego..nie specjalnie daleko.. tak na kolejna godzinę bezruchu ;) 




zdobyć nowego kumpla super łatwo ..szczególnie jak się ma super furę ;) 


najpierw gorąca dyskusja z tatą i ciocią a potem tańce na ulicy .. tak to się robi na Kubie ;)  


wystawiłam "męskość " mojego męża na próbę i zrobiłam mu zdjęcie w różowych kwiatach ;)  moim zdaniem przeszedł próbę pomyślnie ;)


a takim drinkiem przywitałam Kubę ;) 


Mieliśmy super nocleg w kamienicy w starej Hawanie.. z klimatem dawnej  jej świetności  choć lekko przykurzonej.Duże pomieszczenia były zbawienne dla nas. Yosi mógł biegać a my jeść spokojnie śniadanie (oboje jednocześnie- co było luksusem  ; )  


jak widzicie , mały Y umie i płakać. a nawet donośnie się drzeć ;) 


w podróży towarzyszyła nam moja najlepsza przyjaciółka-Magda  i chrzestna Yosiela :)


sprawdzanie czy woda nadaje się do picia. To było jedno z lepszych miejsc , gdzie Yosiel sprawdzał stan rzeczy ;) swoja drogą to ujecie wody bardzo kojarzy mi się z Maroko. 


przez prawie 4 dni w Hawanie bardzo duuuużo chodziliśmy 


"uliczne"zdjęcie musiało być ;)


Yosiel głównie prowadził tatę ( nie odwrotnie) ja mogłam robić zdjęcia,ale też nie za długo, bo byłam przywoływana co jakiś czas przez małego Y ;)  




młody dyrygent ;)  


kubańskie słodkości - trzeba poznać smaki dzieciństwa taty ;) 




czasami mały Y sie męczył i wtedy .. 


robiliśmy wizytę w hawańskich knajpkach  , mama i ciocia piły pinacoladę a Yosi ..no... nie odpoczywał na pewno ;)  



muzyka żywo była naszym sprzymierzeńcem... usypiała nam małego Y i mieliśmy chwilę odpoczynku ;)  



a potem znów spacer! Paseo de Marti... ulubiony "wybieg" Yosiego.. ;) pełna wolność :)  /to jest miejsce w stylu i funkcji bardzo podobne do Rambla w Barcelonie / ale za nim to ..


orzeźwienie wodą kokosową prosto z kokosa, siedząc na krawężniku w starej Hawanie.. to jest to ! ;) 








Paseo de Marti  i szał Yosiela!! :D



przed siebie!  prosto na hawański malecon oglądać zachód słońca :) 


a tu przypomniałam sobie,że nie ma mnie na zdjęciach i nie mamy zdjęć razem ;)  




i znów sobie przypomniałam o zdjęciach w trójkę ;) 


a potem sobie przypomniałam ,ze od jakiś 2 lat nie mam zdjęcia sama ;p 



kolejny dzień również spacerowy,  ale i też odwiedziliśmy znajomych , wiec zagadałam się i zdjęć mało ;) 



5 min przed knajpką z muzyką na żywo i moje dziecko pięknie zasypiało ;) 



brudne dziecko , to szczęśliwe dziecko.. ;) 







kolejny dzień zaczęliśmy tradycyjnie od spaceru ;) 


na ulicach Hawany w wielu miejscach są stragany gdzie można kupić naprawdę smaczne owoce.  Te czerwone to kubańskie gruszki , którym bliżej w smaku do naszych jabłek ;) a brązowe na prawym zdjęciu to zapote.. tyle razy je jadłam.. i ich smak ciągle kojarzy mi się z jakimś znanym mi owocem.. i do tej pory nie wiem jakim! ;) Magda mówi ze ma posmak agrestu.. ale takiego o konsystencji banana ;) Mnie smakuje :) 


starych samochodów w Hawanie jest bardzo dużo. Nie które błyszczą w na zewnątrz i w środku, niektóre z zewnątrz są całkiem ok, a w środku za tapicerkę służy taśma do pakowania, którą obklejono szczelnie fotele. Podwozie jest blachy i wsiadając można stracić równowagę i wybić sobie zęby ( czemu byłam bliska) .. a i tak.. jazda takim samochodem jest super . W środku mają dużo przestrzeni i są po prostu wygodne ( mimo wszystko ) 






na co zapatrzył się duży Y  ?  a na to co zobaczycie TU ;) 


El Palenque  - ziemia obiecana małego Y! Miejsce gdzie kubańczycy tańczą i grają  rumbę i nie tylko.. gdzie większości nie stanowią turyści ;)  mały Y był w raju ;) 


sprawdzanie czy bębny na pewno są dobrze nastrojone ;) 



cały plac dla małego Y ;)  


tańce! 


a nawet pierwsze podrywy ;) ( tylko do tej pory nie wiem , kto kogo ;) ) 


chwila ( krótka) wytchnienia ;) Plecaka nie mogłam zdjąć, bo afera.. butów nie mogłam założyć..bo afera ;) 







okazało się ,że to też raj dla dużego Y ;) a to ci niespodzianka ;p 


Hawana zmęczyła małego Y... ale tylko na chwileczkę ;) 


i tak żegnamy się z Hawaną... 


Jeśli macie jakieś konkretne pytania co do naszego wyjazdu - pytajcie, jeśli chcielibyście aby przy kolejnych wpisach podawać jakieś inne konkretne informacje- też piszcie. Pierwszy raz zdaję relacje z wyjazdu w ten sposób i trochę to robię po omacku ;)  wskazówki co by Was interesowało - mile widziane :) 
Mam nadzieje,że pierwsza relacja Wam się podobała i warto było czekać :) 
to co  ? idziemy  dalej  z ta podróżą ? 

Iza  










80 komentarzy:

  1. mmm.....piekne zdjecia klimat Wy!!!Wspaniale!!!!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Iza tak tak! każde ze zdjęć obejrzałam z zapartym tchem i chcę więcej1 tak bardzo jestem ciekawa tej Kuby i tak marze, aby kiedyś tam pojechać:)
    pięknie Ci to wyszło! :))) wspaniałe zdjęcia, magia normalnie! to zdjęcie Waszej trójeczki... i ostatnie jak tatuś z synkiem idą po chodniku... a wszedzie światełka i półmrok...mmm no i te czerwone gruszki mnie zaintrygowały! lecę teraz na drugiego bloga:) czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania . ależ sie rozpisałas ;) polecam Kubę. Warta jest długiego lotu i niestety nie małych pieniedzy. dzieki za miłę słowa :)

      Usuń
  3. przepiękne zdjęcia (jak zawsze), utwierdzam się w przekonaniu, że Kuba to moje marzenie podróżnicze....
    A Yosi rośnie jak na drożdżach... tylko oczy bez zmian - wciąż zabójcze:)
    pozdrowienia z Rzymu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, to wiele lat temu byo moje marzenie podróznicze i baaaaardzo sie cieszę ze je spełniłam za pierwszym razem i kolejnymi trzema ;) Lec na Kubę..z Rzymu bedzie taniej ;)
      pozdrawiam :)
      Iza

      Usuń
  4. Piękne!
    Czekałam długo na tę relację.
    Niesamowity klimat. Widać, że spędziliście wspaniale czas
    a Y jest w swoim żywiole :))
    Cudowne miejsce, pełne energii,radości , muzyki :)
    Chętnie bym się tam wybrała.
    Może kiedyś :)
    Lecę zobaczyć na drugiego bloga
    i czekam na relację z kolejnego miejsca :)
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada :) cieszę sie ,że cie nie zawiodłam i oczekiwanie sie opłaciło :) a Kubę polecam zawsze i każdemu :D

      Usuń
  5. Niesamowite fotografie - uśmiech nie schodził z twarzy podczas oglądania!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę sie przeogromnie z tego twojego usmiechu :D

      Usuń
  6. piękne, przepiękne zdjęcia, przede wszystkim to co rzuca się w oczy to to - jacy jesteście szczęśliwi, jak szczęśliwy i "u siebie" jest duży Y, jak cudownie wtapia się w ten wielki świat mały Y, ach, buzia się śmieje, kiedy się to wszystko ogląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) 3 lata duzy Y czekał zeby odwiedzic rodzinę.. to i ta radosc ze zdjecia wychodzi ;) a mały Y .. krew kubańska sie odezwała ;)

      Usuń
  7. Jejku podroz zycia i marzen...:) Swietne zdjecia Iza, widac, ze maly chlonal to miejsce po prostu calym soba:)
    buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. och to miód na mą duszę , j chce wiecej zdjęc i informacji ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to będzie w nastepnym poście z Kuby ;) Trinidad tym razem :)

      Usuń
  9. cudownie....a Twoj synek widac ma iskierki w oczach, starsznue fajan z Was rodzinka:)sliczne zdjecia, czy rzeczywisie na Kubie wszyscy sa usmiechnieci?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki Jagoda :) a co d ousmiechu na Kubie to róznie..ale generalnie witamina D3 prosoto ze słonca działa.. i mimo ze zyje sie im gorzej niz nam moim zdaniem bardziej cieszą sie zyciem niz my . Ale swoje problemy i troski tez mają..

      Usuń
  10. Wszystkie zdjęcia cudne:)Człowiek zaczyna pragnąć by tam teraz być:)to ujęcie w taxi świetne-bardzo mi się podoba:)O małym Y nie muszę wspominać,że agencior z niego niezły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki :) to z taxi.. to az grzech było nie zrobić ;)

      Usuń
  11. Idziemy dalej! Super się czyta i ogląda te fantastyczne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Izo, moje najcudowniejsze dziesięć minut od bardzo dawna... Jakbym przez chwilę naprawdę poczuła kurz tych ulic, dźwięk i zapach... Cudownie, ja uwielbiam takie miejsca...
    Chętnie wrócę po jeszcze..

    I! Jesteście przepiękni na tych zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko.. dziekuje za tak miłe słowa.. cieszę sie baaardzo ze moje zdjecia zafundowały ci te 10 supoer minut :*
      sciskam

      Usuń
  13. Izo,
    fotorelacja cudowna !!!!. Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy :-)
    Twój synuś jest tak uroczy, ze nie mogę się napatrzeć :-)
    Ściskam wirtualnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki :) najbardziej ten moj synus uroczy na zdjeciach i jak spi ;))

      Usuń
  14. Zazdroszczę takiej cudnej podróży do tak pięknego kraju :) Śliczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam.. jesli bedzie szansa spełnic marzenie podrózy tam , to polecam zrobic wszystko by tam sie udac.. i nie z biurem podrózy

      Usuń
  15. Świetne zdjęcia :) Czekam na kolejne posty o Kubie :)
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne zdjęcia, cudowne miejsca tylko pozazdrościć tak wspaniałej podróży!!!
    już na sam widok tych zdjęć i czytania opisów sprawiasz, że przenoszę się w "inny świat" :)

    czekam z niecierpliwością na kolejną dawkę Kuby ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :) posatram sie przenieść Was na Kube jeszcze parę razy :)

      Usuń
  17. WoW! jestem oczarowana! Słów mi brak jak tam pięknie i jak kolorowo :) Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. klimatyczny post, piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam się zalogować, to mówiłem ja Jarząbek Wacław...
      ;)
      pozdrówka

      Usuń
  19. jak patrzę na te zdjęcia to ci zazdroszczę :) kocham ten kraj, a nawet tam nie byłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez tak miałam z tą miłoscią przed 1 podróża.. a potem to juz przepadłam ;)

      Usuń
  20. Z przyjemnością pozwiedzałam Hanę razem z Wami.
    Pozdrawiam
    T.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdjęcia jak zwykle przepiękne. Kuba robi takie wrażenie,że od razu mogłabym się tam znaleźć ;)
    Zazdroszczę Wam tego miesiąca w tak pięknych miejscach i z jakim klimatem ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochana wspaniałe zdjęcia! Dziękuję Ci, że nas zabrałaś w podróż. Zachwycam się tym jak pięknie udaje Ci się fotografować małego Y, ja niestety nie mam takiego daru i większość zdjęć mojego Maksia idzie do kosza, bo jest zbyt szybki na możliwości mojego aparatu (kompakt niestety), a i takiego oka do kadrów to u mnie długo by szukać. Mistrzem jesteś Iza!!! Mogę Cię wynająć jako nadwornego fotografa? :D
    A maila do Ciebie muszę skrobnąć, bo za jakieś dwa miesiące czeka nas podróż, bliższa bo do Niemiec, ale i tak spędza mi sen z powiek jak przygotować Maksia do lotu samolotem. Więc ja jakieś sprawdzone patenty na dziecko w podróży poproszę :) No i jeszcze o parę rzeczy chciałam wypytać. Uściski ogromne!!!! Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania
      co do zdjec Yosiela.. to nie jest tak ze kazde sie udaje... cierpliwosc popłaca ;) a wogole moje dziecko jak widzi ze je fotografuje to odwraca sie i idzie w drugą stronę ;) jak nie dziecko fotografa ;)
      a co do wynajecia - to jestem do wynajecia ;) robie sesje dzieciece .. i najchetniej w plenerze biegajac za nimi ;p
      co do podrózy.. Lot do Niemiec to krótki lot.. wystarczy miec cos do picia dla dziecka i cos czym mozna go zajac.. Yosi głównie spał.. albo zaczepiał podróznych ;) ale jak cos to pisz na priv

      Usuń
  23. kubańska fotorelacja tak realistyczna, że aż się zmęczyłam goniąc za Y ...to pewnie przez to, że mój Kuba był identycznym dzieckiem ,za którym trzeba było wiecznie gonić ..on nie chodził, on biegał .....wszystko go interesowało tak jak Y..... widać to że kubańskim go nazywam ,ma swoje jakieś pokręcone przyczyny :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah ;) to juz wiesz jak my sie czulismy po całym dniu ;) to Kuba by sie z Yosielem dogadał ;)

      Usuń
  24. Piękne, magiczne i klimatyczne fotki. Bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystkie zdjęcia zachwycają! Podróż wydaje się być niezwykle udana.. A mnie przyciągnęła szczególnie jedna fota - ta w taksówce :) Świetne ujęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę ze foto w taxi sie bardzo podoba ;) w sumie klasyk :D

      Usuń
  26. Iza, wspaniale poznawać z Wami Hawanę! Dzięki za zdjęcia tu i na drugim blogu, wszystkie oglądałam z uśmiechem na ustach :) A przy opisach poczynań małego Y się śmiałam do siebie, bo mam tu w domu drugiego takiego :) Myślę, że nasze chłopaki by się świetnie dogadali i bawili (biegali) razem! Czekam na więcej. A przy okazji, pisałaś ostatnio o instagramie, podaj namiary do siebie, bo coś nie mogę Cię tam znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah ;) widzę ze tu sporo takich urwisów w naszej blogosferze ;) a na instagramie szukaj "uzabela"

      Usuń
  27. Wspaniała relacja! Czytałam ją z przyjemnością i oglądałam :) Czekam na więcej i lecę na twojego drugiego bloga. Pa!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale się odprężyłam oglądając te zdjęcia! Ciepełko prawie czuć na skórze! Świetne zdjęcia, uśmiechnięta Rodzina... no super! Starsznie pozytywnie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Jednym slowem...cudownie :))) Kubanczycy tacy optymistyczni, usmiechnieci, chociaz latwego zycia nie maja. Nasz znajomy wlasnie wrocil z Kuby i opowiadal np. o kartkach na zywnosc i ogolnie duzej biedzie, a pomimo tego ludzie sa tacy serdeczni i wlasnie oni tworza niesamowity klimat tego miejsca :)))
    Czekam na dalsza relacje.

    OdpowiedzUsuń
  30. wakacje - marzenie!
    zazdraszczam i wyczekuje kolejnej relacji ... uciekam na drugiego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Można tak patrzeć i patrzeć i uśmiechać się bez końca :) CUDNIE !!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękne zdjęcia, aż chce się już wakacji... :)
    Marzę o Kubie. Może kiedyś marzenie stanie się rzeczywistością.

    Pozdrawiam,
    Marie Bell

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudowne zdjęcia i słodki mały podróżnik! :))) Czekam na więcej :))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudnie, bajecznie, słonecznie i kolorowo! Aż chce się jechać czym prędzej na wakacje, a tutaj brzuszek ciążowy mi nie pozwala :) Pozdrawiam serdecznie, Monika

    OdpowiedzUsuń
  35. Fantastyczne klimaty, piękne zdjęcia! Jakim sprzętem robione?, jesli wolno spytać. Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprzetowi jestem wierna od 8 lat.. tylko modele zmieniam na nowsze ;) na Kubie akurat miałam pentax K5 ( wczesniej robiłam K7) + obiektywy staloogniskowe 50mm f 1/4 i 35 mm f/2,4 czasami 77m f 1/8 :)

      Usuń
    2. Dzięki! Sedno tkwi chyba w staloogniskowych, nie? I talencie fotografa oczywiście:) Justyna

      Usuń
    3. stanowczo wierna jestem stałoogniskowym i jasnym obiektywom .. mam, swira na ich punkcie ;) choc szczescie ( wygraną w NG) przyniósł mi zoom ;)

      Usuń
  36. Rewelacja! Ależ to musiałobyć przeżycie dla młodego, nawet jeśli tak mały to z pewnością zapamięta to do końca życia :D Ja chcę więcej i więcej, kolory i zdjęcia BAJKA!!! Dawaj, dawaj :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lu :) wiecej narazie na drugim blogu. Na reszte trzeba poczekac, bo moj nowy wypasiony komputer miał wadliwy dysk i padł.. czekam na wymianę :( moze do konca tego tygodnia bedzie. W miedzy czasie sie relaksuje w Poznaniu ;) mam nadzieje ze jak wróce to juz bede mogła siasc ponownie do zdjec :) a mały pewnie nie ostatni raz tam jest ;) w planach mamy jak bedzie starszy i samodzielny do babci na wakacje go wysyłac ;)

      Usuń
  37. To ja powtórzę za Lu, rewelacja! Masz oko do Kuby :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Idziemy, idziemy.... Już czekam na następny post! Świetne opisy, zdjęcia rewelacyjne.
    Czułam, że jestem z Wami :). To była wspaniała wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetne zdjęcia! Piękne widoki! I cudowna rodzinka - Wy! :)
    Byłam na Kubie dwa lata temu. Oczywiście nie poznałam Kuby tak jak Ty (wyjazd z biura podróży, nocleg w hotelu;), ale mimo wszystko bardzo mi się podobała! Bardzo miło wspominam ten wyjazd. Mamy w planach kiedyś w przyszłości wybrać się tam raz jeszcze, tym razem "w ciemno" ;))
    Zastanawia mnie jedna rzecz, a mianowicie: przed wyjazdem przestrzegano nas, żeby nie jeść nic poza hotelem, bo można się nabawić biegunki itp (i zamiast zwiedzać...leży się w łóżku)... Jak Ty sobie z tym radziłaś? Miałaś jakieś szczepienia przed wyjazdem? brałaś jakieś leki w trakcie pobytu tam zapobiegające takim "niespodziankom"?
    pozdrawiam serdecznie

    No to zabieram się za inne posty, bo jeszcze dużo zdjęc przede mną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ogole nie wiem o czym mówisz z tym jedzeniem poza hotelem :D Ja przez 4 podróze zywiłam się TYLKO poza hotelem bo w hotelu byłam tylko 1 noc ;) nigdy nic mi nie zaszkodziło.. a w ostatniej podrózy moje 1,5 roczne dziecko jadło pizze uliczną razem z nami i nie działo sie nic... Szczepien zadnych poza podstawowymi nei miałam. Oczywiscie na zółtaczke jestem zaszczepiona od dawna.
      Wogle nie wyobrazam sobie zwiedzania Kuby uczepionym do hotelu ( tzn jedzeniem) .. na prawde dobre jedzenie jest poza hotelem ;)

      Usuń
  40. No to przyznam szczerze jestem w szoku ;) Przed wyjazdem do Kenii też nas przed tym przestrzegano. Głównie chodziło o to, że pokarm i woda zawiera inną florę bakteryjną niż w naszym otoczeniu (w Polsce). Jak się coś takiego słyszy, to od razu panika, że wakacje spędzi się w toalecie a nie na zwiedzaniu i plażowaniu ;)
    Ale cieszę się, że dowiedziałam się tutaj czegoś nowego. Następnym razem jak gdzie pojadę to na pewno spróbuję czegoś poza hotelem, a co mi tam :P
    Zmieniając temat... jestem tak zachwycona Twoim blogiem, zdjęciami i tak ogólnie, że nawet wczoraj w nocy śniła mi się Kuba :D
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)