2014-01-29

metamorfoza stołu i krzeseł

chodziło to za mną już od dłuższego czasu..  w zeszycie gdzie spisuję rzeczy do zrobienia  wisiało na liście i kuło mnie w oczy, że jeszcze tego nie udało mi się wykreślić (jako zrobione ). Miałam plan ( jak się okazało nie realny ;p ), aby zrobić to jeszcze przed świętami. W końcu poświęciłam jeden styczniowy weekend , mąż ogarnął syna i ruszyłam na krucjatę z pędzlem, wałkiem i farbami ;)  Farby w oczywistych dla colores de mi alma kolorach ;)  Dziś pokażę  Wam połowę z tych rzeczy które wpadły mi pod pędzel. Najpierw zabieliłam  stół :) i jestem bardzo zadowolona z efektu :)  Wiem ,że znajdzie się parę osób , którym będzie szkoda jego poprzedniej wersji , bo też była ładna. Ja jednak nie żałuję. Jakoś tak bardziej kompletna ta przestrzeń zrobiła się odkąd stół jest w nowych szatach.  Do pełni szczęścia brakowało mi krzeseł w moich kolorach. Czarne krzesła z Ikea dostały wiec niebieskie i czerwone szaty :D Nie obyło się bez przeszkód, bo mój syn znalazł sposób na to żeby dostać się do świeżo pomalowanego czerwonego krzesła i położyć na nim zabawkę i rozmazać świeżą warstwę farby.. Jakoś uratowałam sytuację i jest nie najgorzej ;)   
Przy świątecznych zdjęciach pewnie też zauważyłyście,że nad stołem przybył drugi rząd półek na zdjęcia. Pomysł ten siedział mi w głowie jeszcze dłużej niż malowanie stołu ;)    

Zanim pokażę Wam jak to teraz wygląda , przypomnę dwoma zdjęciem "przed" ;)  Po więcej zdjęć  polecam zajrzeć w zakładkę MOJE WNĘTRZA







A teraz aktualny "look" w living space :)  Jeszcze zobaczycie niedobitki świąteczne jak wieniec na drzwiach, czy gwiazdki przy lustrze ;)  





 a tu trochę też widać backstage ;)  czyli jak i czym focę widać w lustrze  ;) 


białe krzesła też lśnią , bo zostały odświeżone.. wszystko co na drodze wpadło pod pędzel ;) 


latarenki w których zakochałam się pierwszy raz widząc je na zdjęciach i Ewy z Minty House, potem były w sklepie.. a potem były zimowe wyprzedaże ;))) ( o skarbach z zimowych wyprzedaży i ich wykorzystaniu będzie oddzielny post - baaardzo kolorowy i energetyczny )  



 pierwszy raz robiłam kolorowe bezy ( na potrzeby sesji DIY dla Ikea )  i chyba zacznę robić takie częściej , tylko muszę znaleźć sposób na wykorzystanie barwników naturalnych a nie spożywczych. Ktoś coś wie ?  jakieś dobre, łatwe i sprawdzone patenty ? 



 I tu widać wieszak ,o którym mówiłam w ostatnim poście, w całej okazałości.




Ostatni weekend to był weekend robienia zdjęć. Różnych zdjęć. Mam jeszcze materiał na 3 lub 4 posty i mam zamiar zasypać nimi Was w pierwszej połowie lutego.  A potem będzie miesiąc lub ciut dłużej ciszy. Po trzech latach bez normalnego urlopu ( zwolnienia w ciąży i macierzyńskiego nie zaliczam do urlopu ;p ) w końcu udajemy się na długi i daleki wypoczynek. A tak naprawdę jedziemy odwiedzić rodzinę na Kubie ;) Będziemy tam cały miesiąc ! Oczywiście bez aparatu się nie ruszam więc możecie spodziewać się wielu, wieluuuu zdjęć z Wyspy :) Tylko,że większość z nich pokażę na drugim blogu . Uzupełniam też wpisy tam ze zdjęciami z poprzednich 3 podróży więc zapraszam do oglądania ich TU .
Mam też dużo planów na czas po powrocie. Część nowych , część to zakończenie projektów , które rozpoczęły się w zeszłym roku. Mogę Wam powiedzieć, tylko ,że będzie książka, do której robiłam zdjęcia :)  Spodziewajcie się, że nie będzie tu nudno ;)  

W między czasie jak będzie Wam mnie bardzo brakować ;)  polecam zajrzeć na bloga IKEA . Będą się tam pojawiać wpisy z DIY , które już przygotowałam na kilka miesięcy do przodu ;)  W ostatnim wpisie pokazywałam Wam już dobrze znaną mini tablicę :) 



W przyszłym tygodniu.,albo może  już w weekend  pokażę Wam jakie zmiany poczyniłam w królestwie Yosiela . Tam też nie obyło się beż krucjaty z pędzlem i farbą ( ale na nowo przybyłych przedmiotach  )  

Iza 


2014-01-20

jak zrobić przyjemność mężowi

tytuł brzmi dwuznacznie ? ;) te , które się zgorszyły.. i te które się rozczarują po przeczytaniu posta .. przepraszam :D ale inny tytuł do głowy mi nie przychodził ;) taki pasuje mi najbardziej :D Dlaczego zaraz o tym napiszę,zanim jednak o tym, muszę nadrobić moją tegoroczną nieobecność na blogu i życzyć Wam

WSPANIAŁEGO 2014 ROKU :D 

chyba do końca stycznia składanie takich życzeń nie jest jeszcze obciachem ? ;) 

Nie wiem jak Wam płynie  czas, ale dla mnie pędzi jak struś pędziwiatr ..   dopiero był sylwester a tu zaraz styczeń się kończy! Tak w połowie stycznia zorientowałam się ,że ja się jeszcze do Was w tym roku nie odezwałam. Jako że nie lubię postów o niczym szybko szukałam tematu i zdjęć do posta. Przypomniałam sobie, że  prawie rok temu zapowiedziałam jeden post , który w ogóle się nie ukazał. Później przypomniałam sobie dlaczego. Ano ciągle mi brakowało zdjęcia jednego z przedmiotów, a ten przedmiot ciągle gdzieś z mężem wędrował. W ten weekend dopięłam temat do końca i między zdjęciami na DIY dla IKEA , malowaniem mebli ( oj trochę się pozmieniało.. ale o tym w kolejnych postach  :D)  pstryknęłam ostatnie foty i dziś w końcu jest post :D 

Dlaczego taki tytuł ?  Proste.. bo robiąc to co lubię i potrafię uszczęśliwiłam mojego męża :D A co zrobiłam? Pomalowałam bębenki  bongo pana Y w banderę kubańską i uszyłam mu torbę na statywy do instrumentów ze wzorem .....bandery kubańskiej!!! :D i jedno i drugie robiłam po raz pierwszy i jestem wystarczająco zadowolona z efektu. To jednak jest nie ważne, bo mąż jest ZACHWYCONY ;)   Jest kilka takich narodów , które bardzo lubią swoją banderę nie tylko powiewająca na wietrze, ale  możliwie na wszystkim dookoła. Myślę, że Wielka Brytania i USA w tym przodują..( bo ich flagi też lubią inne narody;) ), a zaraz za nimi jest Kuba i Brazylia.  Wam przychodzi do głowy jeszcze jakiś naród z takim bzikiem  ? :)
I tak mój mąż kubańczyk (bo tak mam męża kubańczyka, jak ktoś tu nowy zagląda i jeszcze się nie zorientował) pod tym względem nie różni się od reszty cubanos  :D  

Dość gadania teraz zdjęcia  :) 









Przy okazji zdradziłam Wam nowy element mojego przedpokoju. Niebieski wieszak. I trochę mam z nim problem, bo ów wieszak  jest baardzooo fotogeniczny, ale na żywo już nie ma tyle uroku. Przy najmniej w ciemniejszym kącie mieszkania. Kupowałam go przez internet. I zdjęcie mnie zmyliło.. ( co sobie pomyślałam potem to moje ) Następnie sama zrobiłam zdjęcie i odkryłam jego tajemnicę ;) .Na żywo jest bardzo ciemny  ..a może po prostu tak jak ja światłolubny  ???  Cały czas się zastanawiam ,czy zostanie tam gdzie jest .. 

By przedłużyć post pokażę Wam jeszcze parę zdjęć tego , jak miło zakończył się dla mnie tamten rok. Najpierw wygrałam poszewkę na poduszkę  w konkursie Wonder Home i Uwielbiam Czarować i to nie byle jaką bo Green Gate :D Co prawda szarą.. i to nie mój kolor.. ale i tak ją zatrzyma dla siebie bo piękna jest i przyda mi się przy sesjach foto :D   I żeby mi za mało nie było ;p  w candy na FB u Syl wygrałam piękne kubki Ib Laursena i herbatę migdałową i cukier imbirowy w którego smaku  totalnie zakochana jestem! :) Dodatkowo Syl obdarowała mnie dwiema swoimi puszkami , które pewnie dobrze znacie z jej zdjęć a ja je od dawna uwielbiam.. :D 



Prawda ,że cudne  ?  i uwierzcie mi na słowo...jak ktoś lubi imbir.. to cukier jest grzechu wart! :D 

Tak dawno do Was nie pisałam,że słowotoku dostałam.. wybaczcie mi proszę w kolejnym poście postaram się pokazać więcej zdjęć i mniej słów ;) 

Na sam koniec parę zdjęć z rozbiórki choinki 2 tygodnie temu.. tak jak przy ubieraniu tak przy rozbieraniu główna asystentką była moja kotka Rukutu ;) A Wy macie jeszcze choinki ? Bo wiem,że nie którzy trzymają je do końca stycznia :) 




Do kolejnego posta :)
Iza