2014-06-15

JAK OZDOBIĆ BALONY- DIY

W poście o urodzinach Yosiego wspominałam,że po wielu pytaniach czy sama to robiłam i tamto czy też sama  its ..  padło pytanie czy kropki na balonach też sama robiłam ;) Początkowo pytanie , które mnie totalnie rozłożyło na łopatki, zaskoczyło i rozbawiło..  , następnie było katalizatorem nowego pomysłu DIY.
Bo niby dlaczego nie można by samemu kropki na balonie zrobić ? ! Ba ! nawet może serduszka, a może trójkąciki ??? a może by tak cały napis ?? !! Jasne,że tak :) a jak ? 
Ci z Was którzy zaglądają już od jakiegoś czasu wiedza,że darzę miłością wielką pewne kolorowe rolki... washi tape :) w sumie to na drugie już powinnam mieć tak na imię ;)  i jeśli tylko da się je do czegoś wykorzystać to na pewno to zrobię :)  Tym razem wykorzystałam do ozdobienia balonów :) 

Będą potrzebne : 

* balony
* washi tape
* nożyczki
* ozdobny dziurkacz 
* wstążka 




Sprawa jest prosta. Dmuchamy balon, związujemy i obklejamy taśmą ;) a jak ? Ja wykorzystałam 2 opcje. 
Pierwsza z nich ciut bardziej pracochłonna to wycinanie z taśmy wzorów dziurkaczem. Musimy wybrać tylko taki, którego wzór będzie mieścił się na taśmie . I to co zazwyczaj wyrzucamy do śmieci ( skutek uboczny dziurkowania) tu jest tym czego najbardziej potrzebujemy :) Bo to te wycięte wzory będziemy naklejać na balon :) Sprawdziłam , taśma się nie odkleja . po 2 dniach balon zmniejszył się znacznie a taśma nadal na nim była :) 






Druga opcja jest dużo łatwiejsza  i szybsza. Po prostu wycinamy z taśmy trójkąty i obklejamy :)  A trójkąty najłatwiej zrobić odcinając z taśmy fragment o mniej więcej równych bokach  i tniemy go w poprzek  . W ten sposób mamy 2 trójkaty :)  Proste , nie ?  






Możemy jeszcze obkleić w kwadraciki ( najprościej ;D )  w duże plusy .. możemy tez całe napisy z taśmy tworzyć.. tu tylko wyobraźnia stawia nam granicę :)  



ps. nadal wierzę ,że jestem normalna ;p  


Iza  

2014-06-13

MOJE MIESZKANIE

Zaraz po nowym roku w 2013 napisała do mnie pani Jola Musiałowicz. Spodobało jej się to co widziała na blogu i chciała zrobić sesję dla Mojego Mieszkania. Cóż.. Moje Mieszkanie kupowałam co miesiąc z kieszonkowego przez całe liceum i jeszcze parę lat po ..  Po liceum moje marzenia studiowania architektury poszły niestety w niepamięć..  a stos tych gazet do śmieci...( strasznie teraz żałuję) .  Gdy przymierzaliśmy się do kupna własnego mieszkania z powrotem zaczęłam kupować ten magazyn ( oraz parę innych ;) ) i przypomniało mi się ile radości sprawia mi urządzanie i wymyślanie przestrzeni. Skłamałabym, gdyby powiedziała, że nie marzyło mi się, aby to co zrobię z naszym mieszkaniem nie znalazło się kiedyś we wnętrzarskim magazynie. Tym bardziej się ucieszyłam, że będzie to właśnie Moje Mieszkanie. Wnętrza tam pokazywane są wg mojego gustu najlepsze, najprawdziwsze.. takie że aż chce się tam od razu zamieszkać ( nawet jak styl nie jest nam aż tak bliski).  Mieszkania tam pokazywane zawsze mają coś ciepłego w sobie :) Wiele z Was blogerek już się tam pojawiło i mnie osobiście sprawiało ogromną przyjemność oglądania waszych wnętrz w tej gazecie i poczytania sobie o Was :)  Mam nadzieję, że i Wam sprawi przyjemność poczytania sobie o mnie, ciut o mojej rodzinie i jak to było z naszym wnętrzem  :) Zapraszam do lektury na łamach lipcowego wydania :) 
Na zachętę parę zdjęć, które nie ukazały się w gazecie :) ( poza pierwszym) 







(Wszystkie zdjęcia :  Marcin Czechowicz, stylizacja Jolanta Musiałowicz, tekst Maria Stańczyk,  publikacja w Moim Mieszkaniu 7/14 (materiał jest własnością Wydawnictwa Murator SA))

ps. po zdjęciach widać ,że sesja odbyła się już jakiś czas temu ;) dokładniej mówiąc to rok temu w czerwcu :)  



Iza  

2014-06-12

2 urodziny małego pana Y

W ostatnim poście pokazywałam Wam jak przygotowuje sie do urodzinowego party mojego 2 latka . Wielu z Was pomysły się podobały i zainspirowały co mnie bardzo cieszy :) Całe szczęście zaczęłam planować urodziny  dużo przed i miałam czas na przygotowanie wszystkich "bajerów". Ostatnie 1,5 dnia przed imprezą gotowałam i piekłam .... pomagała mama  i trochę mąż. Każdy zrobił swój specjał. Ostatecznie jedzenia było ponad miarę żołądków zaproszonych ;) Co prawda  nie wszystkie z planowanych rzeczy mi wyszły.. ;) Babeczki ( piekłam po raz pierwszy ) nie wyszły kompletnie , wiec awaryjnie zrobiłam małe bezy i krem śmietanowo-mascarpone. Powkładałam wszystko w papilotki razem z truskawkami i wyszły babeczkowe bezy pavlova  ;)  Kolejnym nie wypałem okazały się mini hamburgery..  tylko dlatego ze zapomniałam o święcie i zaplanowałam kupno świeżych bułeczek na niedzielę...  ;( Wnętrze hamburgerów poszło i tak.. z sałatkami i innymi bajerami ;) ( tylko pingwinów nie miałam gdzie powpinać ;p )
Z kulinarnych nowości , których się podjęłam były ciasteczka waniliowe  ( formę ryby z ośćmi specjalnie zakupiłam by nawiązać do smakołyków pingwinów)  oraz tort.  
Pierwszy raz w życiu robiłam tort. Biszkopty nie były dla mnie problemem.. ale dobranie dobrego kremu i ... zrobienie tortu  w kształcie pingwina z masy cukrowej...  to już inna bajka  ;) Jak wyszedł ocenicie sami po zdjęciach :)  W torcie pomagała mi przyjaciółka ( jak mnie namówiła na zrobienie a nie kupno to nie miała wyjścia ;p ) 

Impreza odbywała się na polanie Lasku Młocińcskiego. Oznaczało to ze mój mąż już po 9 tej rano był na miejscu z częścią ekwipunku żeby zająć dobre miejsce.. i zajął ostatnie (względnie dobre...) ! ;) Ja dotarłam około 1h przed gośćmi żeby rozłożyć cała resztę.. nadmuchać balony itp i zrobić jeszcze parę zdjęć.. pierwsi goście byli o 13tej...a imprezę oficjalnie zamknęliśmy przed 20 tą ;)  Można więc uznać ,że była udana :) 
Nie zrobiłam tyle zdjęć ile chciałam ani jakie chciałam bo ciut brakło mi sił.. ciut upał dokuczał i ciut chciałam pogadać ze wszystkimi ( i tyle z tłumaczenia). Pokaże Wam co mam, mam nadzieje ,że wystarczy  :) 

Zanim jednak zdjęcia z imprezy uzupełnię moje DIY imprezowe ;p 

W ostatniej chwili robiłam kubek na słomki bo została mi puszka po mleku skondensowanym i grzechem by było jej nie wykorzystać ;p  Pistolet na gorący klej , kawałek wzorzystego papieru i gotowe :) rurki i pingwiny miały gdzie się prezentować :)   Jagoda z lovingit.pl  pokazywała niedawno jak to robić 
o TU :)


Jedną z kilku zabaw w niedziele były szarfy :)  Jest to najprostsze DIY z możliwych :) wystarczy kawałek kijka , wstążka i gorący klej :)   Koszt minimalny a zabawa  dla dzieci dużych i małych :) ja zrobiłam 4 i wszystkie miały wzięcie :D a Yosi dzień przed stał w środku kręcącej się szarfy jak zahipnotyzowany ;) 



I parę zdjęć "straganu" przed przyjściem gości ;)   Po wszystkim zorientowałam się ,że nie zrobiłam ujęcia całościowego O.o  Poniższe kadry dają jednak jako taki ogląd sytuacji ;)  Jeszcze nie suto zastawione , bo ze względu na upał do przyjścia gości co delikatniejsze jedzenie było w przenośnych lodówkach i torbach termicznych :) 

tutaj wspomniane wyżej mini bezy pavlova zamiast babeczek :)  egzotyczne owoce - smakołyki króla Juliana ;)  czarno białe lizaki dla łasuchów pingwinów  ;) 


na tablicy niestety nie zmieściło mi się całe menu.. tego było dużo dużo więcej.. i kryło się pod słowem "niespodzianka" ;) 


pingwinów nie powbijałam w mini hamburgery to wbijałam gdzie się dało ;)  


Po kilku pytaniach od gości : czy TO TEŻ ja robiłam  ( dekoracje, ciastka itp ) padło pytanie, które rozłożyło mnie na łopatki..  "czy te kropki na balonie to też sama malowałam/przyklejałam?".. :D:D:D   i wiecie co ? po pierwszym ataku śmiechu miałam już pomysł jak je zrobić samemu ;p i pokażę Wam to w następnym poście ;) ( proszę nie wysyłajcie mnie na leczenie.. ja naprawdę jestem normalna ;p ) 


w butelkach skondensowany kompot truskawkowy , na zapleczu kilak zgrzewek wody  i tylko takie naturalne napoje były ( nikt nie narzekał a kompotu nie zostało ani kropli ;) ) W zielonych pudełkach poza serwetkami , później krył się też i popcorn ( kto ogląda pingwinki wie ,że był mu poświęcony cały odcinek ;) ) 





I oto wspomniany przeze mnie tort.. trochę patchworkowy , bo źle wymierzyłam masę myśląc ze nie starczy ;) ale udajmy że tego nie widać ;)


Yosiemu tort się podobał :) gorzej z odśpiewanym przez nas "sto lat"... 


 .. doprowadziło go to do płaczu.... 


i nawet korona Króla Juliana zrobiona przez mamę nie pomogła....


dopiero bailando odśpiewane przez tatę i resztę muzyków przywróciło humor ;) 



całe szczęście moja praca nie poszła na marne i ktoś chciał skorzystać z korony króla Juliana ;) 


jedną z atrakcji oczywiście były jak to mój syn mówi : BĄBELKI!!! ;) 


dużo bąbelków...


i jeszcze więcej bąbelków ...


aż zmęczenie dopadło i trzeba było sobie usiąść.. gdziekolwiek ;) 






i moje DIY w akcji! :)  powiem Wam ze nawet chłopcy z nimi szaleli ;) 


atrakcja imprezy -piniata ! oczywiście PINGWIN ;) ( nie , nie ja ją zrobiłam a znajomy z meksyku ;p ) 


początkowo Yosi miał gdzieś piniatę ,za to  robił świetny podkład muzyczny śpiewając i grając "Nie ma wody na pustyni" ( taka nasza piosenka kąpielowa przy wychodzeniu z wanny ;p ) 




jednak gdy w końcu dostał kij do ręki od razu wiedział co zrobić..  i gdyby piniata była niżej, to on by ją rozbił ( ja nie wiem skąd on ma taką siłę... ) a to była twarda sztuka... 


do zabawy włączyli się też tatusiowie ;) 




i ukoronowanie wysiłku ;) cukierkiiii!!!! ps. nie przyjmuje rachunków od dentystów dzieci obecnych na urodzinach ;p 


i hit wśród prezentów  rower - skuter biegowy ... już mały Y przestanie wszystkie kołowce podkradać na placu zabaw ;)  



na koniec moje ulubione zdjęcia z całych urodzin :)  tak właśnie zakończyła się impreza..prawie o zachodzie słońca :) a niektórzy goście już się ze mną umawiali na za rok w tym samym miejscu ;p  

Cieszę się bardzo ,że moje przygotowania sprawiły radość i solenizantowi i gościom :) i choć przyjaciółka mi dziś powiedziała ,że ta imprezę zrobiłam głównie dla siebie żeby się wyżyć "artystycznie" to ja wierzę,że to tylko tak w pewnym procencie ;)  , bo na tym moim wyżyciu skorzystał i Yosi i goście :)  Poza tym dla kogo mam robić takie imprezy jak nie dla syna ? :D 

ahh i od pytań syna w przyszłości : mamo dlaczego nie było cie na moich urodzinach ? uratowała mnie Agata Rudner jest autorką zdjęć na których się znalazłam  ;)  jest dowód ,że tam byłam  o! patrzcie ;p  




uprzedzając pytania o różne rzeczy jak zwykle lista sklepów poniżej : 

SCANDI LOFT -jak zawsze niezawodny :) ( rurki, washi tape, papilotki na babeczki, sznurki, stemple , nożyczki, drewniane sztućce 
TIGER - kolorowy papier,ozdobne szpilki, serwetki papierowe , washi tape, sznurek, stemple
SIMPLE PARTY- kule papierowe honeycomb, rurki
VICTORIA COBURG - kule papierowe honeycomb
OPAKOWANIA NA WYNOS - białe papierowe talerze i kubki
ALE DOBRE - gadżety do pieczenia
PARTY BUDZIKI - balony w grochy i inne gadżety



2014-06-05

birthday party DIY

Już za parę dni czyli 9 czerwca mały pan Y osiągnie piękne okrągłe 2 lata ;) a dzień wcześniej czyli 8 czerwca będziemy je imprezowo ucztować. Ponieważ pierwsze urodziny trochę się rozmyły przy okazji chrzcin, stwierdziłam ,że w tym roku poszaleję :)  Chciałam zaprosić trochę znajomych dzieci, więc wiedziałam,że impreza nie może odbyć się w domu (za mało miejsca ). Nie chciałam też organizować tych urodzin w żadnej knajpce itp. Ogrodu nie mam ( a w tym wypadku przydał by się bardzo ), więc pozostało kombinować. Padło na piknikową polanę niedaleko nas w lesie (całe szczęście pogoda się zapowiada wyśmienicie ). Na polanie pomieści się trochę osób więc lista gości (dzieci z rodzicami i najbliższe wujostwo i dziadkowie) zamknęła się na ok 50 osobach... Uhhh trochę mnie to przeraża O.o 
Jako że to będzie kinder-party, trzeba było wymyślić jakiś motyw przewodni. W przypadku mojego syna nie było to dość trudne, bo Yosi dzień bez Pingwinów z Madagaskaru uważa za dzień stracony ;) Jedno z pierwszych słów, które mówił to "pingwinki" ;)   Jego ulubione postacie to król Julian i Rico ( którego często naśladuje a ja nie mogę odżałować,że nie naśladuje chociażby Kowalskiego ;p ). Motyw tej bajki sam mi narzuca kolorystykę, która jest jak na moje standardy dość uboga ;)  B&W  z małą ilością pomarańczu ;) Nie byłabym sobą jakbym jeszcze czymś nie ożywiła ;) W końcu to impreza dziecięca. Padło na zieleń liści palowych z korony Juliana :D Nie byłabym też sobą jakbym poszła do sklepu i wszystko kupiła na gotowca ;)  dlatego trochę DIY się zebrało przy okazji tej imprezy.  Oczywiście NIE WSZYSTKO zrobiłam sama.. cześć kupiłam ;) tak jak honeycomb  czy papierowe rurki czy drewniane sztućce, ale jeśli da się je jeszcze do czegoś wykorzystać to dlaczego nie :)  

Dziś Wam pokaże foto relacje z DIY . Nie będzie krok po kroku. Będzie co i z czego i efekt końcowy, ale wierzę, że to wystarczy bo projekty są banalnie proste :)   Miłego oglądania i może inspiracji :)  


Zaczynamy od kubków. Zwykłe białe papierowe.Najtańsze. Spersonalizowane stemplami :)  kolorystyka zachowana i wiadomo , kto jest solenizantem  :)  wbrew pozorom ostemplowanie 100 kubków nie zajmuje dużo czasu a już przy 50-tym jest się maszyną do stemplowania ;p 




Następnie przyszła kolej na drewniane sztućce. Same w sobie są piękne, ale miałam ochotę je podrasować. Jak zykle niezawodna była washi tape :)  Zresztą nie jeden raz przeze mnie użyta w trakcie tych przygotowań :) 


Uwielbiam wiatraki , więc stwierdziłam ,że choć kilka musi się pojawi w ozdobach. papierowe rurki, kawałek kolorowego papieru i ozodbne szpile tylko tyle trzeba zeby zrobić wiatrak ;)  


I przyszła kolej chyba na największe wyzwanie. Skoro to impreza z pingwinami w tle , to i one muszą się gdzieś pojawić nie ? Otworzyłam małą fabrykę pingwinków ;) Karta z bloku technicznego , kredki ( ja użyłam akwarelowych bo takie miałam na stanie ;) ) nożyczki , patyczki do szasłyków i oczywiście washi tape. I cała ogromna rodzina pingwinów gotowa :) A gdzie będą powpinane to zobaczycie w następnym poście. Yosielowi na tyle sie spodobały,że dwa już zjadł.... ;) chyba zmilił go ten patyk i myślał ze to lizak ;) 


taśma ozdobna umożliwiła mi łatwe i ładne umocowanie pingwinków na patykach :D 




Jak impreza to i girlanda musi być! Ta będzie taka "oszukana" jak to nazwała Natalia z "jest rudo" , bo z papieru ;)  Na girlandzie nie mogło oczywiście zabraknąć pingwinów. I tu znów do akcji wkroczyła tasma dekoracyjna :) 


Do girlandy wykorzystałam czarny karton , na którym całkiem fajnie pisze się białą kredą ;)  Co na tym będzie napisane możecie się domyśleć. Całość w kolejnym wpisie pokaże :)  


Podoba mi się idea obdarowywania gości małymi symbolicznymi prezentami. Dlatego dzieci, które będą u Yosiela na urodziny też dostaną pamiątkowe prezenciki. Opakowania zrobiłam z kartonu z bloku technicznego. Pomysł mój autorski.  Bileciki z podziekowaniem "gracias" to też karton , występlowany z jednej strony a z drugiej obklejony.... i tu niespodzianka ;)  washi tape! ;) 





Impreza w plenerze wymaga również specyfinczego sposobu serwowania dań. Nie bardzo chciałabym wynosić wszystkich półmisków z domu więc trzeba było pokombinować. Sezon truskawkowy wyszedł mi naprzeciw :)  Nie mam niestety zdjęcia "przed" łubianki, ale każdy z was wie jak ona wygląda. Ja ją pomalowałm na biało, wyłożyłam w środku cienką białą bibułką i z zewnątrz obkleiłam szeroką washi tape.  Jeszcze nie wiem co tam sie znajdzie, ale coś napewno ;) 


Kolejnym elementem do serwowania dań będzie skrzynka ze sklejki po owocach.( wyprosiłam ja za free w przydomowym supermarkecie ) . Tak jak łubiankę pomalowałam, wykleiłam taśmą dekoracyjną  a w środku wyłożyłam tekturą (żeby dno było sztywne i jednolite) i kolorowym papierem .  


W tym przypadku już wiem co tam się znajdzie.. podpowiedź macie na zdjęciu :)  



Na koniec zdjęcie poglądowe :) po lewej baza kolorystyczna, po prawej wzbogacona o dwa kolory  dla ożywienia dziecięcego party :)  Projektów DIY miałam więcej, z częsci zrezygnowałam ( wykorzysta sie przy kolejnej imprezie ;) ) ..część zobaczycie dopiero w kolejnym wpisie z reportazu z urodzin  :)  


Jeśli przeżyję tą imprezę jako organizator, wykonawca, kucharka , fotografka i matka  spodziewajcie się foto relacji gdzie zobaczycie czym karmiłam gości, jakie nawiązania do pingwinów były w kulinariach, jak bawiły się dzieci .. i dorośli.. i co było w paczuszkach z podziękowaniami dla dziecięcych gości :) No i oczywiście jak to wszystko wyglądało razem :D 

ps. żeby nie było - mój mąż zajął się niespodzianką dla dziec( hande made by znajomy z meksyku - domyślcie sie  ;p ) i  będzie animatorem i panem od dźwigania gadżetów ;)  w kulinariach pomoże mi mama, przyjaciółka oraz niektórzy z zaproszonych rodziców, którzy  też zaproponowali słodkie niespodzianki za co jestem im ogromnie wdzięczna :)  

ps.2 . Mam nadzieje,że za rok mój syn polubi piratów i morze.. wtedy pół domu na imprezę wyniosę  ;) kolorystycznie jak znalazł ;) 

lista sklepów gdzie zaopatrywałam się w gadżety imprezowe :

SCANDI LOFT -jak zawsze niezawodny :) ( rurki, washi tape, papilotki na babeczki, sznurki, stemple , nożyczki, drewniane sztućce 
TIGER - kolorowy papier,ozdobne szpilki, serwetki papierowe , washi tape, sznurek, stemple
SIMPLE PARTY- kule papierowe honeycomb, rurki
VICTORIA COBURG - kule papierowe honeycomb
OPAKOWANIA NA WYNOS - białe papierowe talerze i kubki


Mam nadzieję ,że mimo iz nie moje kolory, to post przypadł Wam do gustu :)

Iza