2014-11-29

dorosłe łóżko małego Y

Dziś robię przerwę od świąteczno - adwentowych wpisów.. ileż można , nie ? ;) Ale mam materiał jeszcze na co najmniej 2 i w głowie pomysłów na co najmniej 3 ;p Czyli w grudniu nie będzie tu wiało pustką ;) 
Ten post mógł się pojawić już około 5 tygodni temu, bo tyle czasu mój syn  ma swoje odmalowane łóżko u siebie w pokoju.Mógł się pojawić też dopiero za  5 tyg bo praca mnie lubi a czas wolny nie.. ,ale L4 na syna ma tez swoje plusy ;) i post w końcu powstał. Zanim jednak łóżeczko dziecięce zostało zamienione na dorosłe, a to dorosłe dotarło do adresata to tez minęło z 5 tyg ;) Matka ( czyli ja ) uparła się, że chce fajne stare łóżko dla dziecka. Metalowe lub drewniane. Już o wymiarach dorosłego łóżka ( bo Yosi usypia zawsze ze mną i chciałam mieć miejsce na wyciągnięcie swoich dłuuuugich nóg ;p ) . Zaczęłam przeszukiwać allegro. Znalazłam kilka pięknych drewnianych starych łóżek i kilka metalowych w bardzo rozsądnych cenach. Miały jedną wadę - dziwne wymiary do których trudno dokupić standardowy materac. Musiałabym go robić na zamówienie ( dość duży koszt). W końcu znalazłam. Stare , metalowe  i licytacja od 100 pln. Zadzwoniłam do pana i zapytałam się o wymiary. Pan powiedział 90cm na 200 cm.. Radość była ma ogromna. Bez licytacji kupiłam za 200 pln. Pojawił się tylko jeden problem. Łóżko było w Poznaniu..a transport jego wg sprzedawcy to 1000 pln. Poprosiłam przyjaciółkę z Poznania o odebranie i przechowanie a ja spróbuje załatwić jakiś tańszy transport. Okazało się ze te wymiary łóżka to ok 20 cm, za dużo aby wziął to kurier za nie całe 100 pln. Po wielu perypetiach po jakiś 2 tygodniach w końcu załatwiłam transport za 300 pln. Łóżko dotarło. Mąż je odebrał wstawił na balkon. Zachwycona,że w końcu łóżko jest w domu, że zaraz zabiorę się za jego czyszczenie i malowanie  odrazu po powrocie z pracy zajrzałam na balkon.. i .. tak stoję z 5 min i się przyglądam bo coś mi nie gra... Łapię za miarkę.. Łóżko ma 170 cm na 80 cm.. Nie będę Wam cytować tego co się ze mnie wtedy wylało...a zaznaczyć chce tylko,że nie nadużywam pewnych wyrażeń.. 
Oczywiście do sprzedawcy zadzwoniłam i powiedziałam co myślę na temat takich kłamczuchów.. Najbardziej byłam zła na fakt, że nie jest to normalnych wymiarów łóżko, więc z materacem będzie problem ( z prześcieradłami na gumkę też) no i przepłaciłam za transport jakieś 200 pln! 

Gdy emocje opadły, pozostało wypić piwo, które się samemu nawarzyło... Materac znalazłam po długich poszukiwaniach.. gotowy i nie drogi ( ufff). Pan, który sprzedał mi łóżko, zwrócił mi 50 pln. Łóżko wyczyściłam (to, że kiedyś było białe to tylko moja fantazja mi podpowiadała) i wymalowałam. Moje dziecko już w fazie balkonowej łóżka bardzo się do niego przywiązało i od razu wiedziało, że to jego ;) ( ahhh te sprężyny ;). Czyli problem z przyzwyczajeniem Yosiego do nowego legowiska miałam z głowy ( prawie - bo skakanie, a spanie to zupełnie co innego ;) ). Pozostało wprowadzić łóżko na metry kwadratowe małego Y,  kupić dorosłą kołdrę i pościel ( jedną uszyłam , drugą kupiłam)  i przyzwyczaić Yosiego do zasypiania w swoim pokoju i w swoim łóżku ( do tej pory działo się do w naszym legowisku). Cała akcja zajęła mi 10 min. Mój syn pierwszy raz zaaplikował opcję "foch" na matkę ( nie miałam pojęcia,że on takie rzeczy potrafi ;p ). Czego jednak nie potrafią książki ??  Po jednej książeczce o lokomotywie i jednej o Kubusiu Puchatku .. mój syn łaskawie zaczął maltretować moje włosy ( nasz rytuał przed zaśnięciem ) i zasnął wtulony we mnie.. "Kuleczki", które teraz są własnością Yosiela też mają tu swoją ogromną rolę.. Yosi zna ich kolory , liczymy ile ich jest .. no i to są "jego kuleczki".. :D ( na zdjęciach na pewno się domyślicie o czym mowa ) 

Po przy długim wstępie pora na zdjęcia :) 


Tak wyglądało łóżko już po wyszorowaniu. Było trochę do malowania :) 


Tak prezentuje się już wymalowane łóżko. Wybrałam biel, bo i tak już jest dużo akcentów kolorystycznych w pokoju Yosiela. Jednak  w planach (za 2 -3 lata ) mam przemalować je na niebiesko lub granatowo. Wszystko jednak może się zmienić jeszcze ze 100 razy ;) Dla ciekawych, malowałam farbą olejną. Widać ją na zdjęciu, ale nie pamiętam jaka firma. Malowałam 2 razy. 


I tak prezentuje się "obiekt" na swoim miejscu :) Łóżko jest dość wysokie. Dla małego Y nie jest problemem się na nie wspiąć ani zejść bo praktykował już na łóżku rodziców ( ta sama wysokość). Łóżko nie ma zabezpieczenia z boku. Wieczorem zawsze stoi tam krzesło z książkami i innymi potrzebnymi rzeczami ;) i jak Yosi zasypia przystawiam je plecami do łóżka. Ani razu nie spadł, nie był też blisko krawędzi. Nie obawiam się, że spadnie i coś mu się stanie. Wiem,że nie wszystkie mamy teraz staną po mojej stronie, ale cóż ;) 


Łóżko choć ma tylko 1,70 m ( a ja 1,80 m) to ma całkiem duże odstępy między prętami.. więc w trakcie usypiania syna.. mieszczę się ;p  


Pamiętacie moje DIY z rurek ?  Ma się dobrze i wisi na lustrze u Yosiela w pokoju ;) Też ma funkcje edukacyjną. Uczymy się literek z imienia syna ;) co wieczór ;p


Girlanda z jeansowych gwiazdek oczywiście hand made ;) Trochę gwiezdny mi ten pokój syna wyszedł ( druga pościel jest w gwiazdki też ).



Pod łóżkiem idealnie mieszczą się 3 skrzynie na kółkach. A w nich koce, zabawki itp.. 



Jedną z największych zalet tego łóżka jest to że mały pan Y zaczął przesypiać  85 % nocy całkowicie w swoim łóżku ! :D Wcześniej budził się między 2 a 4 w nocy i musieliśmy brać go do siebie . Bilans całego zamieszania jest dla mnie na plus! ;) 


Wiecie już o jakich kuleczkach pisałam ? ;) Cotton ball z balkonu przywędrowało do Yosiela. Na wiosnę czekają mnie nowe zakupy cottonowe ;p mały Y swoich już nie odda ;)


Jeszcze jednym plusem łóżka, o którym nie wspominałam jest to, że jest ono składane ;) tj boki łóżka składają się pod dno łóżka( bez rozkręcania). Dzięki temu jest je łatwo przewieźć ( tym bardziej,że jest ono krótkie ;p ).


I to było by na tyle. Zdjęcia miały być robione w słoneczny piątek, który był słoneczny tak do momentu kiedy nie rozłożyłam statywu ;) czyli do 11-tej rano. Jednak skoro już sprzęt został rozłożony moje plany doprowadziłam do końca.. to nic,że niektóre zdjęcia były naświetlane nawet 20 sekund... ;) 


Następny post dopiero w grudniu ;) i będzie to DIY i będzie świątecznie.. i... czerwono ;) , ale już następny post będzie nie świąteczny i bez czerwieni i nie DIY , ok ?  Tak dla równowagi psychicznej.. mojej i Waszej ;)  

Dziękuje za wszystkie komentarze, które zostawiliście i zostawicie :) 

Iza 

2014-11-25

kalendarz adwentowy - hand made

Stanowczo w tym tygodniu na blogach rządzą kalendarze adwentowe i świeczniki adwentowe.. w końcu to już tylko parę dni do odliczania do Świąt. Ten post wpisuje się w nurt.. ;) Dodam swoje 3 grosze w tym temacie :) Świadomie nie dałam tytułu DIY bo brakło mi sił pokazać na zdjęciach krok po kroku jak on powstał. Jednak wykonałam go "własnymi rencoma!" więc jest hand made :D Nie martwcie się.. napiszę co nie co o jego wykonaniu.Jest prosty więc jeśli ktoś będzie miał ochotę go powtórzyć, nie będzie to trudne :) 

Jak na pewno się domyślacie.. kalendarz jest w kolorach czerwieni ;) ale towarzyszy mu stonowany kolor papieru pakowego :)  Jest eklektyczny bo paczuszki mają różne wzory,kolory bądź kształty :) Tak lubię najbardziej. A i jeszcze ważna rzecz.. nie będzie wisiał :D Będzie miał miejscówkę na jaką zasługują wszelkie smakołyki :D 


w trakcie był dość twórczy nieład ;) Część pomysłów na paczki powstawały dopiero w danej chwili.. tak jak ten duży cukierek na bazie rolki po papierze toaletowym. 


Ta paczuszka również powstała z rolki po papierze :) wystarczyło ją obkleić kolorowym lub pakowym papierem i po zaginać na końcach :) Wykorzystałam też parę gotowych papierowych torebek, bo nie udało mi się uzbierać wystarczającej ilości rolek ;) 



Lubię taką mieszaninę wzorów na bazie 2-3 kolorów :D Numerki robiłam na gotowych etykietkach w kolorze papieru pakowego ( zobaczycie później na zdjęciach) a numery wycinałam z papieru lub naklejałam z washi tape . 



Gotowy kalendarz rozłożył się na paterze na smakołyki :D W ten sposób nie zajmuje dużo miejsca a wygląda apetycznie :D Trochę, żałuję że nie mam takiej patery w wersji drucianej.. wtedy było cudnie :D 


Wczoraj też przywędrował do mnie piękny- brzydal czyli klasyczny drewniany dziadek do orzechów. Zobaczyłam takiego u Agi z agnethahome i się zakochałam :D Przeszukując allegro znalazłam ich zadziwiająco dużo w różnych kolorach. Wybrałam tego , który najbardziej mi się podobał.. potem jeszcze raz zajrzałam do Agi i okazał się identyczny jak jej ! :D to była miłość od pierwszego wejrzenia jednak ;) Cieszę się ze Aga nie ma nic przeciwko :D 


W sumie to mam dwa kalendarze adwentowe ;) Jeden dla mnie. Będę skreślać na tablicy dni żeby wiedzieć jak bardzo już mam się spieszyć z przygotowaniami ;)) 









Żeby uprzedzić różne pytania poniżej podaję listę sklepów skąd co jest ;) 

  • kolorowy papier pakowy - ikea ( zeszłoroczna i tego roczna kolekcja) 
  • papier pakowy , torebki , zawieszki - tiger 
  • washi tape - scandiloft, aliexpres, decoracyjnatasma 
  • słoiki z kolorowymi pokrywkami - tiger
  • puszka w kratkę- tk maxx
  • lampki gwiazdki - tichbo ( aktualna kolekcja świąteczna) 
  • dziadek do orzechów - allegro
  • patera- ikea 
Zaglądam do Was i patrzę na Wasze kalendarze i każdy jeden jest piękny i często tak różne :) i to jest najfajniejsze.. :) Mój syn w tym roku bardziej świadomie z tego kalendarza będzie korzystał.Na razie nie wie co tam jest,więc jest mu obojętny.. ale ja wiem,że po 1 grudnia się to zmieni ;)) i patera będzie musiała stać wysoko ;)

Jak jesteście ciekawi jak kalendarz miałam rok temu to można obejrzeć go tutaj :) 

A w kolejnym poście będzie o "foto-odpadach" 
Iza 

2014-11-20

świecznik adwentowy DIY

Ostatni post z prostym DIY z rurek bardzo się Wam spodobał.. aż boję się,że w tym roku już nic go nie przebije popularnością ;) Będę się jednak starać :)  Adwent zbliża się wielkimi krokami więc pomysłów na kalendarze i świeczniki na blogach jest już wysyp :)  W zeszłym roku  pokazałam Wam dwie propozycje , w tym roku tylko jedną.  Bardzo podobało mi się wykorzystanie mchu w takich kompozycjach świecznikowych. W tym roku mi się to udało. Co prawda plan zakładał wykorzystanie też glinianych doniczek, ale w tych rozpanoszyły mi się sukulenty ;) W tej sytuacji bazą została forma na ciasto ;) Przeszła już swoje, był czas żeby ją wymienić no i dobrze wpasowała się w moje uwielbienie do cyny od jakiegoś czasu  ;) 



do mojego świecznika wykorzystałam :



  • starą wąską brytfankę z blachy
  • mech ( kupiony na giełdzie kwiatowej ) 
  • szyszki nazbierane jesienią w lesie 
  • 4 małe metalowe foremki na babeczki 
  • 5 wąskich  świec ( jedną do lania wosku ) 
  • metalowe numerki ( scandlifot.pl) 
  • sznurek ( tiger ) 
  • laski cynamonu
  • wstążkę
  • taśmę dwustronnie klejącą



małe foremki na babeczki wykorzystałam jako podstawki, które wypełniłam gorącym woskiem i umieściłam w każdej jedną świeczkę. Dzięki temu są bardziej stabilne. 


Wszystkie 4 świeczki w małych foremkach wstawiłam do brytfanki w równych odstępach i przykryłam je mchem.  Na świeczkach zawiązałam numerki ;) 


Ponieważ  brytfannie było daleko od doskonałości pewne niuanse musiałam zakryć. Wykorzystałam do tego wstążkę i taśmę dwustronną ( brytfanna zwęża się do dołu i bez taśmy wstążka by spadała). Całość podkręciłam cynamonem i szyszkami ;)  


W tym roku mój świecznik adwentowy prezentuje się tak :) 





Nie wiem dla czego jak na te zdjęcia patrze to mi ślinka leci ;))  świecznik mi się upiekł, nie ma co ;)


Jeśli zdążę to pokażę Wam też kalendarz adwentowy na ten rok. Nic jednak nie obiecuję bo doba zrobiła się dla mnie drastycznie za krótka ;)

Komentarze, to motor napędowy .. więc nie wahajcie się.. i piszcie.. :D 

Iza 



2014-11-17

świąteczne dekoracje DIY - rurkowe gwiazdy

Połowa listopada za nami, mogę przystąpić do świątecznych postów ;)  /Odczekałam trochę po święcie zmarłych tak dla przyzwoitości /  Nie wiem jak dużo postów przed świątecznych uda mi się wykonać, bo jesienią praca bardzo sobie o mnie przypomniała a mój organizm zaczyna się buntować. Nie narzekam jednak bo robię coraz więcej rzeczy, które sprawiają mi radość. Jedną z nich jest kolektyw pięknie JEST!, który w tym roku ma już za sobą sesje świąteczną. I aż skręca mnie,żeby Wam ją pokazać, ale nie mogę. Jej oficjalna premiera będzie 6 grudnia i będzie ona też premierą jeszcze czegoś, ale na razie ciii!  Wiem, nakręciłam Waszą ciekawość ;) Sama też jestem ciekawa efektu końcowego więc łączę się w tej ciekawości z Wami ;) 

Moi czytelnicy ze stażem dłuższym niż 1 rok wiedzą ,że  u mnie święta to gwiazdki.. Tak upadłam na głowę i wszędzie gwiazdki widzę ;))  W tym roku wykonałam je jeszcze inaczej niż zwykle :) Mówiłam Wam przy okazji tego posta ,że to nie mój ostatni pomysł na wykorzystanie papierowych słomek.. :)  I ten dzisiejszy pomysł także nie jest ostatnim ;)) 
A co dziś wykombinowałam ?  kolorowe gwiazdki z rurek na druciku :D Wykonanie jest banalnie proste  i ma kilka zalet, które wymienię na końcu :D 

potrzebujemy :

* kolorowe papierowe słomki 
* drucik
* nożyczki 
* linijka
* ołówek



Pięcioramienna gwiazda ma 10 boków. Potrzebujemy 10 równych kawałków rurki. Na rurce odmierzamy odcinki o długości, której chcemy nadać 1 bokowi gwiazdy. Papierowe rurki mają 19,5 cm długości. Ja zrobiłam gwiazdki o bokach równych 4 cm  i 5 cm. Łatwo policzyć ze na jedną gwiazdkę jedna rurka nie wystarczy. Gdy już zaznaczymy odpowiednie długości ołówkiem, tniemy rurkę. Nie wyrzucajmy tego co nam zostanie niewymiarowego z rurki. Po kilku "wymiarowych" gwiazdkach zbierze nam się 10 boków o innych wymiarach na mniejszą gwiazdkę ;). Wszystkie 10 równych kawałków nawlekamy na drucik .


Nawleczone rurki ściskamy dość mocno i łączymy druciki. Powstanie nam coś o nie określonym kształcie;) Teraz wystarczy pozginać drucik na łączeniach rurek tak aby powstała nam pięcioramienna gwiazda. Jak to zrobić widać na poniższych zdjęciach. 


Gotowe gwiazdy prezentują się tak :)  Zdradzę Wam,że ta ozdoba była też użyta w sesji świątecznej Pięknie JEST! ale w zupełnie innych kolorach ;)) 


Moja "szybka" aranżacja świąteczna  z gwiazdami. Na choinkę jeszcze za wcześnie więc jej mała namiastka  :D Wczorajsza ciemnica i brak sił na zabawę ze statywem trochę dało mi w kość przy robieniu tych zdjęć, ale mam nadzieje, ze efekt końcowy jest wystarczający aby zadowolić wasze foto-oczekiwania :D








Miałam napisać o plusach gwiazdek :) oto one: 

  • są banalnie łatwe do zrobienia
  • można je zrobić z dziećmi
  • kolorów i wzorów rurek jest bardzo dużo, można poszaleć :) 
  • świetnie się je przechowuje ( rozprostowujemy drucik i składamy wzdłuż i chowamy do pudełka, na następne święta wyciągamy i układamy z powrotem w gwiazdę ) 
  • można tworzyć różne wariacje np umieszczając mniejszą gwiazdę w większej

Jeśli znajdziecie więcej ich zalet możecie je dopisać w komentarzach ;) 

W następnym poście grzecznie czeka na publikacje mój świecznik adwentowy , a zeszłoroczne propozycje możecie obejrzeć TU  


Iza 

2014-11-09

tekstylna typografia DIY

Chwilę mnie nie było z postami, ale już wracam.  W schowku czeka kilka już świątecznych wpisów, ale może poczekam choć do drugiej połowy listopada ? ;)  Ja siedzę w temacie świat już od 2 tygodni z racji przygotowywanych sesji świątecznych z pięknie JEST!  stąd ten zapełniony schowek postowy ;) .  Dziś jednak będzie prosto z pokoju małego Y. Post z serii DIY . 
Typografie ostatnio są bardzo na czasie. Drewniane , metalowe , czy drukowane plakaty. Nie byłabym sobą gdybym nie wymyśliła własnego sposobu na taką typografię. Ci którzy zaglądają tu już od jakiegoś czasu znają moją miłość do tekstyliów , dlatego one stały się "materiałem" z którego ją wykonałam. Nie wiem tylko czy alfabet i ciąg cyfr nie nazywam zbyt szumnie "typografia"..  bo w końcu żadnej sentencji nie przedstawiają. A dlaczego właśnie to ?  Mój syn dorasta i cyfry i litery są już w naszym kręgu zainteresowań, dlatego chciałam żeby w zabawnej i kolorowej formie znalazły się w jego pokoju.  Materiały w różne wzory dały mi możliwość stworzenia nie powtarzalnego alfabetu :)  Pomysł jak zwykle odczekał swoje na realizację ( kilka dobrych miesięcy), ale miłość Yosiela do literki M i cyfry "0" przyspieszyła moje działania.. chciałam żeby polubił też inne ;)) Tradycyjnie w kolorystyce ograniczyłam się do 3 barw :)

Do zrobienia moich  typografi-plakatów potrzebowałam :

* ramki na zdjęcia  x 2 ( 30cm x 40cm )
* 2 białe kartony (20cm x 30 cm)
* nożyczki
* wydrukowane litery i cyfry prostą grubą czcionką
* klej
* skrawki tkanin


Zależało mi na prostej i grubej czcionce. Znalazłam "futura bold font". W  programie "word" napisałam sobie cały alfabet ( zapominając o literze Q, co uświadomiłam sobie tworząc ten wpis ;) trzeba będzie dociąć w przyszłości ;) ) . Wypisane litery zajęły mi 1,5 strony  A4 - idealnie, aby po wycięciu zajęły dokładnie jedną stronę  A4 ;)  


Następnie litery wycięłam i odrysowałam każdą na skrawku materiału. Trzeba pamiętać, aby przykładać prawą stroną litery do lewej strony materiału ;) Do takiej wielkości liter najlepiej sprawdzają się materiały z drobnym wzorem. Wycinając litery wybierałam kolory i wzory na przemian, aby było jak najbardziej różnorodnie :) 


Gdy wszystkie litery były już gotowe rozłożyłam je na kartonie w takim układzie, który najbardziej mi odpowiadał :)  Następnie po kolei każdą literę wysmarowałam klejem od spodu i przykleiłam do kartonu. Pozostało tylko włożyć w ramki. Gdy je umieściłam w białej ramce z białym  passepartou wydawało mi się ciut mdło ;) więc ozdobiłam jeszcze tekstylną ramką. Zobaczycie już ją na zdjęciach w pokoju Yosiela. 



dla ciekawskich info : moje dziecko ma zabawki też w innych kolorach ;) ale nie koniecznie je pokazuje na zdjęciach  ;))  Na co dzień też nie jest tak równo poukładane ;) 



"maluch" przeszedł już przez dłonie huraganu zwanego "Yosiel".. a myślałam ze to takie solidnie zrobione resoraki ;) Czerwona "nyska" nie przetrwała.. ;(





Jeśli myślicie,że trudniejszej wersji alfabetu nie mogłam wymyślić, to się mylicie ;)  spróbujcie to zrobić z washi tape ;)) 

Wiem, że szczególnie ci którzy mnie śledzą na instagramie czekają na inne kadry z pokoju Yosiela. Nowe łóżko małego pokażę Wam jeszcze w tym miesiącu :D 

Iza