2015-07-19

drugie życie pewnego świecznika -DIY

Ostatnie tygodnie to dla mnie czas totalnie na wariackich papierach. Lista  "to do" mimo wielu skreśleń nie chce się zmniejszyć. Jeśli śledzicie mnie na instagramie , wiecie ze aktywnie uczestniczę w metamorfozie domu mojej mamy. Nie jestem tylko do wymyślania co i jak ma się pozmieniać, ale też sama te zmiany wykonuje. Ponieważ miejsce tych metamorfoz jest ok 150 km ode mnie, nie mogę tam jeździć co weekend. Ostatnio byłam 4 dni i szykuje się na kolejne 9 .  Są to bardzo intensywne dni pracy non stop po 12 h. Wracam padnięta..a obowiązków po powrocie nie mam mniej. W domu tez zmieniam , maluje i wymyślam. Nie mam tylko czasu tego wszystkiego pokazać. I brakuje mi bardzo blogowania .. takiego regularnego, ale na ten moment nie mam możliwości takie blogowanie "uprawiać". Cieszę się że mimo to stale ktoś tu przybywa. I wiem też,że nie ubywając stąd nie pożałujecie.. ;) bo jak tylko ten szalony czas się skończy będzie dużo wpisów, będzie kolorowo i będzie się działo ;)  

Dziś jednak udało mi się skleić w całość jeden post i to wcale nie taki o niczym.. typu bla bla bla ;) Będzie o starym metalowym świeczniku :)  Świecznik ma ok 15-17 lat. Nie umiem sobie dokładnie przypomnieć kiedy go z mamą kupiłyśmy. Pamiętam, że byłam w liceum.. i ze go kupiłyśmy w Ikea ;) Stał kilka lat w moim domu rodzinnym. Bardzo go lubiłam. Potem trafił do piwnicy i został zapomniany. W zeszłym roku przypomniałam sobie o nim i moja mama odnalazła go gdzieś w ciemnym kącie .. zakurzony, zardzewiały i bez jednej ważnej części scalającej go.  Część udało mi się dorobić na zamówienie ( co nie było łatwe).Świecznik czekał jednak  ponad rok na moje natchnienie. I natchnęło mnie w tym tygodniu ;) 
Zabawne jest to,że jak go pomalowałam , to potem zajrzałam do aktualnej gazety MM ..a tam jedna z naszych blogowych koleżanek Sandrynka  ma taki sam ;) ciekawa jestem czy też tyle lat u niej w rodzinie był ;) 



Zanim jednak wymalowałam świecznik , musiałam go doczyścić i zedrzeć rdze papierem ściernym. (okazało się,że jedyny pampier jaki mam w domu to ten od mojej szlifierki, która została w Starachowicach..;p ale dał radę ) . Dotarłam świecznik aż do metalu ..i mogłabym w sumie pomalować go na jakikolwiek kolor.. ale w czerni go lubię.. i tak też zostało :)  


Do pomalowania świecznika wyszukałam matową czarną farbę w spray-u. Trochę psikania przez 2 dni ( jednego dnia jedna strona, następnego dnia druga strona ).. i świecznik jak nowy ;) 



Teraz świecznik stoi na balkonie. Wczoraj balkon w końcu z przechowalni, i miejsca do brudnych prac ( szlifowanie i malowanie) przekształcił się w oazę wypoczynku ;)  Szerzej o balkonie jeszcze napiszę.. na ten moment nie ma drastycznych zmian w stosunku do zeszłego roku, ale w sierpniu pojawi się na nim kilka nowych elementów.  Dziś tylko trochę kadrów ze świecznikiem, który zyskał drugie życie :)  









A może ktoś jeszcze z Was taki świecznik posiada ?? :D  
Ja jestem bardzo z jego obecności na balkonie zadowolona. Tworzy świetny klimat. Oczywiście ze względu na dużą ilość tekstyliów i słomianą matę jestem bardzo ostrożna. Mam już pomysł gdzie stanie, jak zamknę sezon balkonowy ;)  I na pewno Wam pokażę jak mu będzie w nowym miejscu :) 

Dziękuje,że tu zaglądacie :) 

Iza 





20 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy ten świecznik i rzeczywiście w czerni chyba najlepiej wygląda. Jakoś nie mogę sobie go wyobrazić w innym kolorze. Życzę Tobie, aby lista zadań zmniejszała się, a zadania były wykonane z sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju świeczniki! Ślicznie wyglądają i dodają wnętrzom klimat. :) Twój bardzo mi się podoba, a poza tym bardzo fajne jest odnawianie różnych rzeczy, jeśli jest to możliwe. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki obdarty też byłby niezły ;-) Ale ja mam takie małe skrzywienie, że jak coś chcę przerobić, szlifuję i... pozostaję przy stanie surowym :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ikea za ich uniwersalność rzeczy, która świetnie wpisuje się w nasze mieszkania :) I co najlepsze po małej przeróbce stare- nowe rzeczy nabierają niesamowitego charakteru. Czerń świetnie pasuje do tego świecznika, pięknie to wygląda, lecz ja osobiści także bałabym się o bezpieczeństwo, ale na całe szczęście prezentuje się dobrze nawet z niezapalonymi świecami. Pozdrawiam i na pewno będę tu zaglądać. Świetna praca

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyszedł idealny!!!!
    Ach ten Twój balkon Iza ... ♥
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Świecznik cudowny :) Z przyjemnością zobaczę cały balkon.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie wygląda świecznik na balkonie. W ogóle balkon świetnie się prezentuje :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świecznik prezentuje się wyśmienicie!

    OdpowiedzUsuń
  9. :D Kochana, dziękuję za to wspomnienie mojej skromnej osoby!!!
    ale faktycznie, świecznik mam identyczny! ale szczerze powiem, nie mam pojęcia o jego przeszłości. stał kiedyś u mojej Mamy, stwierdziłam, że marnuje się jego skandynawski look więc ukradłam ;P

    świetna robota, jak zwykle!!!

    buziole, Sandra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo brakuje mi Twojego blogowania, wspominam czas przed świętami w grudniu gdy prawie codziennie a nawet chyba codziennie pojawiał sie u Ciebie wpis z jakimś ciekawym DIY lub świąteczną aranżacją.Kończcie szybko ten remont i wracaj do nas;) a kadry ze świecznikiem jak zwykle cudowne, pozdrawiam http://thirdfloorno7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten świecznik, stoi zakurzony na strychu i ciągle czeka na swoje drugie życie. Wiem, że ono kiedyś nadejdzie. U Ciebie wspaniale wpasowuje się w balkonowy wystrój.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem kiedy znajdujesz na to jeszcze czas, ale wydobyłaś z niego potencjał. Swoją drogą też mam w domu jakieś 20-letnie relikty przeszłości z Ikei, ale tego świecznika nigdy nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. pięknie wyszedł- tak świeżo elegancko:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie u Ciebie wygląda na balkonie :) Miałam kiedyś podobny, ale chyba gdzieś już przepadł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To ten typ świecznika, że w każdym kolorze mu dobrze. Fajnie wyglądałby np. limonkowy na tle grafitowej ściany. W czarnym też mu dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. sama wiele lat o nim marzyłam. ale nigdy nie był na niego miejsca. i rzeczywiście w czerni mu najlepiej!
    czekam na częstsze posty. i trzymam kciuki za powodzenie wszystkich planów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Iza bardzo ładny:) pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej.. on jest cudowny!!!!!!!!! Nie miałabym go gdzie postawić za bardzo (pies by go zaraz przewrócił swoim wielgachnym ogonem) ale i tak bym go chciała :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)