2015-09-27

Projekt Starachowice -metamorfoza szafki na wysoki połysk

Zapytałam wczoraj na fan-page o post, który najpierw chcecie. Dalszą część zmian w kuchni w domu mojej mamy, czy efekt "PO" pewnej szafki na wysoki połysk. Jednogłośnie wygrała szafka :)  Także, zgodnie z głosem czytelników dziś będzie o tym jak pewna szafka straciła swój błysk! ;) 

Zanim przejdę do konkretów , chciałabym jeszcze napisać kilka słów na temat tego jak urządzam mieszkanie mojej mamy i dlaczego :). Dobór kolorów. Możecie pomyśleć,że może mama  chciałaby stonowanie, szarości,brązy itp... nic bardziej mylnego. Moja mama od zawsze kochała kolory ( choć nie bardzo umie je ze sobą łączyć) Kiedyś miłośniczka ciężkich dębowych mebli, teraz jasnych i białych ( tak moje mieszkanie miało na to wpływ). Bardzo lubi pastele, nie lubi szarości i pewnych odcieni niebieskiego. W moich wyborach kolorystycznych kierowałam się jej gustem, ale starałam się to ubrać po swojemu ;) Największy kompromisem dla mojej mamy był kolor szary na ścianach w kuchni. W sumie to prawie posłużyłam się szantażem ( jak zmieni podłogę osobiście przemaluję na biało ;p ). Po fakcie okazało się, że efekt końcowy ją zachwyca.. a sąsiadki odkupowały resztki farby ;) To też był mały przełom w naszym duecie pomysłodawca-odbiorca bo zyskałam 100% zaufania ;) 

Remont trwa od maja.I nadal jest dużo do zrobienia. Ja mimo wielkich chęci i ogromnego zapału nie zrealizowałam w tym sezonie wszystkich moich punktów na liście "to do  projekt starachowice". Zrealizowałam kilka dodatkowych z poza listy ;) no i jakość tak z czasem ta moja lista ciągle się rozrasta o nowe pomysły DIY i metamorfoz starych mebli.  Jednym z pierwszych mebli, za który się zabrałam była szafka, o której dzisiejszy wpis. Stoi w domu odkąd pamiętam. Jeden z wielu mebli na wysoki połysk. W dwóch ostatnich zdaniach jest klucz do tego, dlaczego nie pozostawiłam jej w stanie pierwotnym. W domu po dziadkach wszystkie meble były na wysoki połysk.. i stały tam od ponad 40 lat. Wizualnie i ja i mama jesteśmy bardzo zmęczone tego rodzaju dizajnem ;) Błyskowi powiedziałyśmy "papa" ..( no cały czas mówimy bo jeszcze kilka mebli mam w wersji "do zrobienia" ;) ). Możecie powiedzieć,że mogłyśmy sprzedać szafkę i kupić nową, taka jak nam pasuje..ale co to za frajda ? ;) ( szczerze mówiąc, mama miała w planie porąbać na podpałkę do pieca ;) ) 

Szafka stała w pokoju, który początkowo miał być nie ruszany w tym roku,ale w miarę jedzenia apetyt rośnie ;) Decyzja zapadła szybko i nie zdążyłam mu zrobić zdjęcia "przed", ale to temat na inny post :). Całe szczęście zdążyłam zrobić zdjęcie "przed" szafce. Nawet kilka w trakcie. Z perspektywy czasu w ogóle się dziwie że ja dałam radę jakiekolwiek zdjęcia zrobić w tym czasie.. bo pracowałam na na prawdę wysokich obrotach ;) Szafka, która miała być zrobiona rach-ciach wystawiła moją cierpliwość i nieustępliwość ( vel bycie upartym ) na próbę. Nie dałam się. Choć przyznam się Wam,że nie powinnam jeszcze jej pokazywać ;p Ma jedną rzecz do poprawienia. Jednak pomyślałam,że jak przy ostatnim pobycie na "placu boju"  nie zrobię jej zdjęć, to pokażę ją dopiero w przyszłym roku, a wiem,że parę osób na efekt końcowy czeka już długo ;) 

Pomysł na szafkę miałam już w kwietniu ;) jednej części składowej szukałam 1,5 miesiąca. Nie do końca miałam tylko pomysł jak tej pięknej politury skutecznie i szybko się pozbyć. Przypadki jednak rządzą światem..albo czysta ciekawość ludzka.. ;) 
Rozpisałam się ciut tytułem wstępu. Już przechodzę do rzeczy,żeby bardziej nie przynudzać ;) 


Ten piękny błysk, ostatni raz był widziany na koniec czerwca ;) 


Moim pierwszym planem na zdarcie politury była szlifierka. Wśród wielu czynności przy remoncie miałam też w rękach opalarkę i  jedną bardzo stara szafkę na wysoki połysk, która robiła jako pomocnik remontowy. Ciekawość zwyciężyła i wypróbowałam na jej fragmencie działanie opalarki. Okazało się,że politura schodzi idealnie. Zachowuje się trochę jak karmel zrobiony z cukru na patelni, który już zastygł i jeśli jest cienki i się w niego pukniemy to pęka i się kruszy. Politura pod wpływem ciepła opalarki schodzi o wiele łatwiej i szybciej niż farba. 


Niestety nie mam dla Was zdjęcia ( tak szybko poszło ), ale na instagramie znajdziecie wideo, które pokazuje ten proces :) 


Moi wierni pomocnicy :) Pieszczochy, dla których czasami musiałam porzucać szlifierkę, opalarkę bądź pędzel, bo głośno i mocno domagały się pieszczot ;p


Proces usuwania politury był na tyle łatwy i przyjemny,że mój mąż zaoferował swoja pomoc. Ja już dawno przestałam zgrywać "Zosię samosię" przy mężu ;) więc pozwoliłam mu się pobawić .. i to był mój błąd.. panu Y nie wystarczył fakt,że politurę usuwa się łatwo i dość szybko.. postanowił to przyspieszyć siłą..i narobił mi szpachelką dziur... tym samym dodatkowej pracy. Musiałam wypełnić ubytki szpachlą do drewna. Po wspaniałym początku tej metamorfozy.. pierwsze schody ;) Całe szczęście łatwe do pokonania ;) 


Plan na szafkę był następujący. Biała, na drzwi tapeta, na nogi skarpety ;) . Szafkę potraktowałam gruntem. ( ten remont i ilość wykonanych metamorfoz nauczyło mnie wszystko traktować przed malowaniem gruntem ;p ) 


Po 1 warstwie gruntu i 2 warstwach farby akrylowej satynowej i odpowiednim czasie schnięcia mogłam zająć się nogami . Również grunt , 2 warty farby białej ( tej samej co reszta) i ....


..złote skarpety :)  Użyłam do nich farby akrylowej fluggera jakby ktoś pytał. Szukałam trochę czasu ładnego odcieniu złota i znalazłam właśnie tam :) Zależało mi na farbie akrylowej bo olejnych , alkidowych używam kiedy już na prawdę muszę.. ;) 


Na samym końcu było przyklejenie tapety. Bułka z masłem, jak to mówi mój syn ;) W końcu już to robiłam i na ścianie i na mojej komodzie ( o TU ) . Doświadczenie mam. Zawsze wychodziło :) No i schodek nr 2 ;) Po przyklejeniu tapety okazało się, że pięknie oczyszczone brązowe drzwi ( co by tapeta dobrze się trzymała) pięknie prześwitują przez tapetę i efekt końcowy jest masakryczny.... :( I to spowodowało ,że na ten post musieliście tyle czekać. Tapetę szybko zerwałam ( klej nie schnie aż tak szybko). Usunięcie jednak tego kleju to była mordęga. Jak już mi się udało , dwa razy gruntowałam drzwi na biało. Przy okazji pomalowałam też i zawiasy... i to był kolejny schodek..;)  W sierpniu przy kolejnej wizycie, gdy złe emocje w stosunku do szafki opadły , nakleiłam tapetę. Tym razem pomagała mi Beata z ForRenForLiving ( zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem jej precyzji i dopracowaniu szczególików ) . Przy naklejaniu i otworzeniu kilku razy drzwi okazało się,że farba  z zawiasów ( są widoczne na zewnątrz ) pięknie odpryskuje ( to ten kolejny schodek).  Przy ostatnim pobycie miałam odkręcić zawiasy i je wyczyścić i zostawić oryginalny kolor i zamocować gałki.  To drugie mi się udało, to pierwsze już nie ..bo brakło odpowiedniej końcówki przy wkrętarce...  

No więc... ( wiem, nie zaczyna się tak zdania..) ..ale muszę.. No więc.. wkurzona ciut się poddałam i stwierdziłam,że albo pokażę Wam ją taką jaka jest albo w ogóle.. Może szafka się zawstydzi i przestanie mi te schody ciągle stawiać pod nogami ;) Obiecuję,że jak już zawiasy będą ładne, przy dużych kadrach z pokoju pokażę Wam ją znowu :) A teraz jeśli dotarliście do tego momentu czytając proszę o wyrozumiałość i przymknięcie oka na pewne niedoskonałości ;) 



Ach! Zapomniałabym napisać,dlaczego takie kolory i gdzie ona stoi ;) Szafka stoi w pokoju, który przeżył największy remont ( zrywanie podłogi, tynków, wymiana okien, burzenie kuchni węglowej, zamurowania starych nieużywanych drzwi, założenie parapetów i nowych kaloryferów i drzwi wewnętrznych..) Generalnie cały prawie nowy jest ;) . Wcześniej nazwałam go różową komnatą ..było to  z lekka złośliwe ;). Mimo to, róż zostawiłam ;) W 2 odcieniach ( jasny róż + amarant), dodałam żółty i trochę złota. Wszystko na białym tle. Wszystkie kolory mama bardzo lubi ;) 



Przy okazji na zdjęciach jeszcze inne rzeczy które zmieniłam  :)  Stary 20 letni stołek. Było ich 3 . wszystkie w kiepskim stanie wędrowały po podwórku, garażu i innych gospodarczych pomieszczeniach. Teraz każdy ma inny kolor :) Na zdjęciu jasno różowy :)  Reszta w innych odsłonach #projektstarachowice ;) . Stołki nie były potraktowane po macoszemu. Nie były maźnięte, a porządnie wyszlifowane, połatane, zagruntowane i dopiero pomalowane :) Mała rzecz,ale też trochę pracy :) 


Kolejną rzeczą "DIY"jest to pudełko ombre.  Przywiozłam swoje własne nie używane z domu :) Pomalowane ( i zagruntowane) farbą akrylową ( tą samą co stołek) i następnie wysprejowane od dołu ciemniejszym odcieniem ;). Mam w domu jeszcze takie 3 :) eksperyment się udał..więc teraz zrobie w moich kolorach :D 






drewniana podstawka.. wujek, przez płot , drewno ciął na opał...uciął mi 4 krążki ;)  wyszlifowałam. zawoskowałam i mam :) 2 ja , 2 mama ;) 



poduszka jakby ktoś pytał, tez hand made by me ;) 



Przypomnę Wam, jak wyglądał ten  fragment pokoju, przed remontem :) 



i na koniec uwielbiane przez wszystkich zestawienie ;) before/after :) 


Mam nadzieję,że ci z Was, którzy czekali na tą metamorfozę, nie są rozczarowani, a miłośnicy politury nie zlinczują mnie bardzo ;) 

Mama jest zachwycona i pozytywnie zaskoczona efektem końcowym :) I już nie żałuje,że jej nie spaliła ;) 

Kolejne odcinki tego serialu zwanego #projektstarachowice już niedługo :) 

Iza 



101 komentarzy:

  1. czarodziejka...chyle czapke....

    OdpowiedzUsuń
  2. Iza jesteś mistrz!!!!
    Choć to nie moje kolory..... jestem zachwycona i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.
    Buziaki ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga , rumienię się :) no i nie moje kolory tylko mamy ;) ale też mi się podoba :) dziękuje za miłe słowa :)

      Usuń
  3. Czemu ja jej nie widziałam? Bosko wyszło. Ty to masz wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Ola , ja nie wiem.. bo spałaś dokładnie obok niej ;) dzięki :)

      Usuń
  4. Pięknie wyszło, a co tam niedociągnięcia, efekt łał jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) niedociągniecia będą dociągnięte ;) tak ich nie zostawię ;)

      Usuń
  5. Szafka jest obłędna !!! Coraz bardziej zaskakujesz mnie pomysłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Beti :) mam nadzieje ze jeszcze zaskoczę :) a w trakcie mam duzy projekt.. ten to bedzie efekt wow :p

      Usuń
  6. Piękna metamorfoza, bardzo kreatywny pomysł. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj cenne wskazówki dla mnie z tą szafką bo sama w przyszłości będę taką odnawiać (na wysoki połysk) i wiem że opalarka mi się przyda :) Piękna aranżacja choć nie moje kolory ale jak ktoś lubi to róż z żółtym i złotem świetnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariola :) cieszę się ,że rady się przydadzą :) wiem ze jak szafka była by szara albo czarno-biała w efekcie końcowym to wtedy byłby szał ;p ale szafka dla mojej mamy nie dla wszystkich :D i tak sie cieszczę ze odbiór taki pozytywny :D

      Usuń
    2. szare czy czarne są oklepane (choć sama też w tej kolorystyce zrobię) a ta jest inna i to jest piękne :)

      Usuń
    3. oklepane, ale za to jakie popularne ;)) ale jakby nie było.. ja od początku kolorystycznie z trendami nie idę ;)

      Usuń
  8. Kochana - nawet jeśli bilans kosztów farb, tapet, pracy włożonej i prądu :) przewyższa cenę nowej szafki - rozumiem to, warto, warto jest takie rzeczy czynić. To jest magia i sztuka zarazem by dokonać taaakiej przemiany :) Brawo, wszystko mi się podoba....cudownie jest popatrzeć na taką moc kolorów, poczytać o historii Twoich rodzinnych skarbów i dowiedzieć się o zmaganiach z szafką uwieńczonych sukcesem. Czekam teraz na kuchnię, ściskam, isz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, wiem,że kto jak kto ..ale ty mnie rozumiesz ;)

      Usuń
  9. Oczy mam jak pięciozłotówki! Nie wiem czy nie zaklinasz czasu i Twoja doba nie trwa ze 3 razy tyle, co normalnie, ale jestem najwierniejszą fanką serialu #projektstarachowice i czekam na kolejne odcinki. Każdy detal tak dopracowany, że czapki z głów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania :) doba taka sama co u ciebie ;) żadne czary ;) postaram się serial ciągnąć na tym samym poziomie co by widzów nie rozczarować ;) dzieki za miłe słowa :D

      Usuń
  10. Super metamorfoza. Ja mama też bym była zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczęki w dół i czapki z głów.Ciężka praca-popłaca:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przecudownie. Jestes mistrzynią. Metamorfoza ogromna, pracy dużo, ale efekt rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki za miłe słowa :) z perspektywy czasu to juz nie pamietam tej ilosci pracy ;) ten post tylko bedzie mi o tym przypominał ;)

      Usuń
  13. Jesteś mistrzynią metamorfoz. Nic więcej dodać nie można:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję wytrwałości i efektu końcowego:) Cudownie wyszła ta szafka, a ja pluję sobie w brodę bo jakiś czas temu wyrzuciliśmy podobną...ehh... Mam jeszcze prośbę, czy mogłabyś napisać jaką farbą malowałaś ten delikatnie różowy stołek? Szukam właśnie takiego pastelowego różu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh nie wyrzuca sie starych mebli ;p co do stołka, to farba z mieszalnika fluggera ..ale jaki nr to musiałabym sprawdzic na puszcze która jest ode mnie ok 160km ;_) nastepnym razem sprawdzę i napiszę

      Usuń
  15. Super! A patent z opalarką genialny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) dzieło przypadku i ciekawosci..ale ułatwiło pracę bardzo :D

      Usuń
  16. Uwielbiam takie przemiany i te wszystkie starowinki, które przechodzą lifting. Wyszło rewelacyjnie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez lubie takie przemiany.. i oglądać i robić :D: dlatego jeszcze kilka takich bedzie ;) dziekuje

      Usuń
  17. umarłam!!! coś niesamowitego z tego wyszło!!! ale cierpliwość i wytrwałość to Ty masz nieprawdopodobną naprawdę :)
    szafka rewelacja, kolory pokoju świetne, pudełko ombre - kradnę, a pomysł na lampkę, nie zawieszoną a postawioną - to juz mistrzostwo. zakochałam się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie umieraj!! kto mi tu bedzie komentował ;p
      jak sie na cos uprę tak łatwo nie odpuszczam.. no chyba ze mi nie zalezy ;)

      ciekawa jestem jaki kolor pudełka ombre zmalujesz ;) ja idę u siebie w niebieskosci jeszcze :) mamie moze tez cos jeszcze zmaluję w ten sposób :D

      Usuń
  18. Efekt WOW :-) A co do zawiasów - jak odpryskuje, to bym zdrapała, też będzie pasować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki. co do zawiasów.. pisałam ze bede zdrapywac.. ;) jak tylko odpowiedni srubokret do wkeretarki znajdę. bo te co mam są za duze a zasiady łacznie maja ok 30 srubek.. recznie nie podejmuje sie odkrecania.. a czyscic tak jak teraz nie bede bo nie chce uszkodzic tapety na drzwiach i farby z drugiej strony. :) pasować będą bo są lekko miedziane..tak jak śrubki w gałkach ;)

      Usuń
  19. Pewnie wpadasz do mnie więc wiesz, że ja najpierw przerabiam to, co mam a dopiero potem ewentualnie kupuję nowe. Wychodzę z założenia, że jak nie wyjdzie to zawsze mogę wydać kasę na nowe. Wiem z doświadczenia, że w trakcie takiej roboty człowiek jest zły i czasami żałuje, że jednak nie postawił na nowe. Ale potem się okazuję, że to był dobry pomysł. Poza tym to, co przerobione w jakimś stopniu jest niepowtarzalne i nie znajdziesz identycznego nawet w sieci. Dlatego podziwiam twoje metamorfozy mimo, że kolor to nie moja bajka. A dla mamy brawa za odwagę. Pewnie jesteśmy w podobnym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilla wiem wiem :) i podziwiam cała metamorfozę twojego mieszkania :D co do odwagi mojej mamy i kolorów.. ja wiem ze dla miłosniczki B&W to jest odwaga.. ale dla kogos kto lubi kolorowo.. to żadna odwaga ;)

      a co do złosci i ilosci pracy.. to ta szafeczka mimo wszystko to pryszcz.. w porównaniu z kilkoma innymi rzeczami które skonczyłam lub cały czas robię ;)

      mama rocznik '54 ;)

      pozdrawiam ciepło

      Usuń
  20. Świetnie wyszła:)
    Podobają mi się Twoje pomysły:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowna metamorfoza! :) Kawał dobrej roboty <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Rewelacja! Szafka jest nie do poznania. :) Masz naprawdę świetne pomysły i dużo energii do ich realizowania. Czekam na kolejne wpisy z domu Twojej mamy. :))
    Pozdrawiam Iza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza.. dzieki..choc energii mam juz mały deficyt po ostatnich 4 mscach ;)

      Usuń
  23. Niesamowita metamorfoza jestem pod ogromnym wrażeniem

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam Prl-owski dizajn, a Twoja szafka wyszła fantastycznie, i te skarpetki..ach jak ja je uwielbiam;) Też przerobiłam podobną http://thirdfloorno7.blogspot.com/2015/07/slicznotka-z-prl-u.html i też ma skarpety;) Ps.śliczna ta stara szafa art deco , pewnie z niej też coś fajnego wyczarujesz, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada :) ja tak srednio lubie..ale po metamorfozach lubię bardzo ;) tak jak pisałam wysoki połysk mi sie przejadł :D

      Usuń
  25. Iza rewelacja! Widac ciezka prace i ogrom serca wlozonego w ta metamorfoze! A efekt koncowy zachwyca i wersja after jest nie do poznania;) Gratuluje pomyslu i zdolnych rak:) Uklony rowniez w strone Twojego meza;) Pozdrawiam Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje ci bardzo :D rzeczywiscie "after" to jakby zupełnie inny mebel ;) a maż tym razem troche dodał mi pracy wiec nie wiem czy te ukłony w tym przypadku mu sie należa ;p

      pozdrawiam :)

      Usuń
  26. Mam stolik na wysoki połysk i tak miotałam się co z nim zrobić, a tu proszę potraktuję opalarką, dzięki za inspiracje. Metamorfoza wyszła świetnie i wiem ile to trzeba pracy, brawo !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ! Cieszę się że pomogłam i miotanie zakończyłam ;) dzieki za miłe słowa :)

      Usuń
  27. tyle tu wow, ze już nie wiem co napisać.... Matko ile pracy a jaki efekt!!!! Iza jesteś nieziemska!!! zbieram szczękę!!! No wsyztsko jak z katalogu jakiegoś... wielkie gratulacje! że o zdjęciach nie wspomnę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, to jedna z łatwiejszych metamorfoz jakich sie podjełam przy tym remoncie ;p dziekuje za miły komentarz :D :*

      Usuń
  28. Bardzo ładnie to wyszło :) ale powiem Ci że kicie masz super, zakochałam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) kicie są fajne.. choc ta na pierwszym planie ostatnio zagineła.. mamy nadzieje ze sie znajdzie..bo to pieszczoch był nieziemski...

      Usuń
  29. Świetne wykonanie..Jestem pod ogromnym wrażeniem..Czekam na kolejne odsłony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Kasia :) kolejne odsłony postaram sie juz w tym tygodniu :D

      Usuń
  30. Iza to są po prostu czary!!!!! Jesteś genialna i nic więcej nie napiszę;) Uściski Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz ze na miotle latam ? ;p no prawie ;) przy zamiataniu podłogi tak to prawie wyglada jakby latała ;) dzieki Ola za miłe słowa :*

      Usuń
  31. Bosko wyszła:) A jaki to podkład i jaka farba satynowa (firmy)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismena dzieki. o farbach i podkładach chyba juz pisałam na FB. Podkładów w trakcie remontu uzywałam 3 róznych. Jesli dobrze pamietam tu był fluggera. farba zwykła akrylowa biała satynowa Lukensa ( leroy Merlin) ..ta złota na nózkach to flugger.

      Usuń
  32. trzymając się złotawo-żółtej kolorystyki powiem tylko: miodzio!

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie no wymiatasz Kobito!!! Bardzo pozytywny, kolorowy pokój i brawo za to, że we wszystkim uwzględniasz gusta Mamy!!! Przecież to Ona ta będzie mieszkać i musi czuć się wspaniale, a że doradzasz Jej to i owo znając się na tym to już inna kwestia ;) Fajnie, że pokazujesz jak taki połysk można "ugryźć", ja uwielbiam DIY i wszelkie przeróbki ale dużych mebli jak dotąd się bałam i nadal się boję, ale wierzę wciąż, że w końcu mój strach mnie opuści. Teraz mi łatwiej, bo w domu już nie jest jak w muzeum i mogę teraz dłużej czekać na upragnione rzeczy, zmieniać coś dla przyjemności. Wcześniej chciałam w miarę szybko zapełnić kąty, żeby nie było tak pusto i zimno ;) BRAWO jeszcze raz i czekam na kolejne posty w tym temacie :) Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Rewelacyjne kolorki, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ogrom pracy i schody - a efekt bardzo fajny.
    Ciekawa kolorystyka choć nie moja :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Mega metamorfoza. Ciężka praca na prawdę się opłaciła,a Twoja mama ma wielkie szczęście,że ma tak zdolną córkę :))

    OdpowiedzUsuń
  37. Wzór wyszedł świetnie. Metamorfoza na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Re-we-la-cja! Super Iza, świetny zestaw kolorów, jestem zauroczona :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jest po prostu przepięknie, co za zmiana! Uwielbiam takie projekty diy!

    OdpowiedzUsuń
  40. Co za odmiana!!Ś L I C Z N A szafka!:-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Hmm ja również uwielbiam PRL. I te szafki ze zgrabnymi nóżkami. U Ciebie w złotych skarpetakch - świetne!

    OdpowiedzUsuń
  42. raaaaaaaaaaaaaaaany,padam do nóg z podziwu za samozaparcie (mój stoliczek PRL od roku ma niedomalowany fragment nogi;p)
    szafka wygląda zjawiskowo!

    OdpowiedzUsuń
  43. Jestem pod wielkim wrażeniem!!! Niesamowita metamorfoza, na pewno opłacało się włożyć dużo pracy bo efekt jest super.. :)
    Ja jeszcze nie odważyłam się na taką poważną metamorfozę, ale wszystko przede mną.
    Takie osoby jak Ty motywują mnie do działania, także dziękuję !!!
    Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudeńko! Jestem zachwycona! Uwielbiam takie metamorfozy :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Super wyszło. Co do zawiasów chciałam zaproponować wymianę na takie w kolorze nóżek, ale już doczytałam w komentarzach, że po oszlifowaniu będą pasować do gałek. Tak więc będzie super. Niepotrzebnie malowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam podobną komodę do przerobienia.
    Chodzę koło niej już dobre 2 miesiące i nie wiem czy się za to brać :)
    Dałaś mi kopa w tyłek tymi zdjęciami! dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetna metamorfoza i fajna lampka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. A ja mam pytanie co do żółtej lampki. Gdzie ja kupiłaś? Zdolna z ciebie bestia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lampka z jest ze sklepu Bylight.pl i ja serdecznie polecam :D a za miłe słowa dziekuje :)

      Usuń
  49. Też robiłam metamorfozę szafy z PRLu o wysokim połysku. Jednak niczego nie szlifowałam. Jest farba, która świetnie sobie radzi i nie kosztuje zbyt wiele. Ułatwia pracę. Poki co wytrzymała bez zarysowań już ponad rok. Wyszło świetnie! Pozdrawiam, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  50. WOW! Rewelacyjna metamorfoza. Szafka wymiata, a te kwiatni na niej to prawdziwy majstersztyk! Zmiana na piatke z plusem :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Dobra robota! Sama od czasu do czasu odnawiam takie starocie i wiem, że praca przy nich jest warta efektu. Pozdrawiam i dodaję do obserwacji w oczekiwaniu na inne metamorfozy ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. bardzo fajna zmiana, my kilka miesięcy temu pracowaliśmy nad podobnymi komodami, ale zdecydowaliśmy się na usunięcie starych zawiasów i wstawienie nowych, takich, których nie widać z zewnątrz, byłam temu przeciwna, ale teraz ciesze się, że mąż naciskał w tej kwestii ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. a gdzie została zakupiona tapeta, jest prześliczna.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ślicznie wygląda i bardzo stylowo.:) Podziwiam pracę i efekt.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)