2015-05-20

colores de mi alma i coqlila czyli post nie sponsorowany

Ciekawi co autor ( czyli ja )  miał na myśli nadając taki tytuł temu wpisowi ? Już się tłumaczę :D 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale przez ponad 3 lata na moim blogu nie było postów sponsorowanych. Brak tego typu postów tutaj, nie jest kwestią braku propozycji, ale moim wyborem. Nie chciałam robić z bloga baneru reklamowego. W przyszłości takich postów nie wykluczam, ale propozycje muszą być  z zgodne z moją estetyką i nie ukrywam,że wynagrodzenie godne pracy włożonej w takie przedsięwzięcie. A z  tym bywa różnie ( blogerzy wiedzą o czym mówię). 

Przejdę jednak do fajniejszej części tego wpisu. 3 lata temu poznałam, dzięki mojemu mężowi kobietę pełną pasji i energii. Kobietę dla której nie ma rzeczy nie możliwych a jej dom zawsze stoi otworem dla  wszystkich. Tak samo jak ja, ma męża muzyka.. i Kubańczyka ;) W sumie wiele nas łączy choć jesteśmy bardzo różne :D Od razu zaczęłyśmy nadawać na tych samych falach :)  Ja nie wychodziłam z zachwytu nad jej domem i pięknymi drobiazgami. Później się okazało, że Ania ( bo tak jej na imię ) ma sklep coqlila z francuskimi rzeczami marki Camptoire de Famille. Mimo iż ogólny asortyment sklepu daleki jest od wystroju mojego mieszkania.. to zawsze znajdę tam wiele rzeczy do których wzdycham.. i które w końcu kupuję :) Nie raz mogliście widzieć rzeczy stamtąd u mnie na blogu, nawet o tym nie wiedząc. Nie raz Ania pożyczała mi rzeczy do sesji Pięknie JEST! Nie raz Ania udostępniała mi swój ogród i dom do sesji które wykonywałam jako Izabela Perez Harriette PHOTOGRAPHY, nie raz jej rodzina stawała przed moim obiektywem :)  

Te 3 lata naszej znajomości chciałyśmy jakoś uczcić. Dlatego właśnie powstał ten wpis. Chcemy dać Wam szansę cieszyć oczy tymi pięknymi rzeczami, z którymi Ania ma do czynienia na co dzień w sklepie i w domu  a ja przy okazji różnych sesji zdjęciowych. Od dziś do 26 maja 2015r do północy obowiązuje 20 %  rabat na wszystkie artykuły w regularnych cenach. Wystarczy wpisać przy zamówieniu  kod :  coloresdemialma  :)  






A specjalnie z tej okazji zrobiłam parę zdjęć z rzeczami z coqlila :) które po jednej z sesji pięknie JEST! miałam jeszcze przez chwilę w domu ;) Nie umiałam ich od tak zostawić w torbie w kącie ;) 



Lubię to w rzeczach z coqlila, że świetnie się je łączy z różnymi stylami i rzeczami z innych sklepów. Coqlila na zdjęciach to : obrus, sztućce, słoiki, wszystkie druciaki, miski, dzbanek, kieliszki. 











a pamiętacie te zdjęcia ?  Tu też są rzeczy z coqlila  : 


koszyk na jajka/sałatę 


mini koszyk druciany 


metalowy pojemnik 


drucianka osłonka ( + gliniana doniczka której brak na zdjęciu ) 


metalowe etykietki do ziół i kwiatów 

i taki bonusik jeszcze nigdy nie publikowany ;)  



kawa z tych kubków smakuje wybornie.. szczególnie a lo cubano ;) 



Wiecie już dlaczego post nie sponsorowany ?  Bo powstał z przyjaźni, zachwytu nad pięknem  i czystej radochy z otaczania się cieszącymi oczy rzeczami. I z tego oczywiście,że lubimy się tym dzielić :D Ja po przez zdjęcia, Ania dając Wam możliwość zakupu po atrakcyjniejszej cenie :D 

Udanych zakupów :D  i dużo słońca! 
wpadnę do Was jeszcze przed urlopem :D

Iza 




2015-05-12

Lody nie tylko dla...dorosłych

Logiczniej byłoby gdyby tytuł brzmiał " Lody nie tylko dla dzieci" ;) ale po co komu logika ;) szczególnie jeśli na horyzoncie pojawiają się lody ;).........

Trochę mnie tu nie było,  na blogu, niestety. Wiem, że regularność bloga to jeden z czynników do jego sukcesu, ale ja jestem ostatnio bardzo regularna w swej nieregularności ;) Może jednak ten sukces blogowy mnie nie ominie ? ;) Wiosna pełną gębą więc i pracy u mnie więcej. Zdjęcia plenerowe i w ramach Izabela Perez Harriette PHOTOGRAPHY i w ramach pięknie JEST! i parę innych rzeczy.. Plany na małe zmiany w domu i odpicowanie balkonu ( do czerwca niestety musi pełnić funkcje składziku). Remont w domu mojej mamy, gdzie odpowiadam za wystrój i metamorfozy kilku mebli.. wszystko to zobaczycie u mnie na blogu. Zdjęcia przed już są  ;) Jak widzicie nie obijam się. Dodatkowo na koniec wakacji szykuje pewne wydarzenie o którym też tu i gdzie indziej będzie głośno.. a! i najważniejsze.. przygotowuję się do romantycznych wakacji z tylko z mężem ;) ( już za 2 tygodnie )  a to tez pochłania czas :D 

Mam nadzieje, że wytłumaczyłam trochę mój zastój na blogu i zostanie mi to przez Was darowane :D  I teraz mogę przejść do głównego tematu postu :D 



Wiosna, więc sezon na lody otwarty na oścież! :D ( wiem, niektórzy w ogóle nie zamykają sezonu ;p ) Ja zaczęłam go od lodów dla dorosłych :D z dodatkową wersją dla dzieci ;) Po zdjęciach na pewno domyślacie się o jaki smak chodzi :D Mojito! :D mój ulubiony drink od wielu wielu lat. Nie piję dużo alkoholu, a już od czasu, kiedy zostałam mamą i po 2 latach abstynencji ta częstotliwość drastycznie spadła ;) Jednak jeśli już mi się zdarza to staram się żeby to było właśnie mojito. Najlepiej w wykonaniu mojego męża ( robi to po mistrzowsku ). Podpatrując jego technikę wpadłam na pomysł wersji lodowej drinka. W ostatni weekend w końcu ja wypróbowałam :D Mały Y dostał wersję bezalkoholową oczywiście ;)  Wyszły pysznie, więc podpowiem Wam jak to zrobiłam :D 


( zdjęcie nie jest promocją konkretnego rumu. Wyszperałam je w moim archiwum ;) i jeśli już mam polecać kubański rum to polecam Santiago de Cuba - dostępny w Polsce ) 

Składniki na lody mojito :

* cukier biały lub brązowy ( z białym lepsze ;) ) 
* limonki
* świeża mięta
* woda ( może być gazowana) 
* rum ( w wersji dla dorosłych ) 

Do dużej szklanki wrzucamy limonkę pokrojoną na ćwiartki. Przedtem wyciskamy z niej trochę soku do szklanki. Dorzucamy 4-5 łyżeczek cukru i 2 małe gałązki mięty razem z łodyżkami (najwięcej aromatu mają łodygi). Dolewamy rumu ( na razie tak, na 1,5-2 cm wysokości szklanki). Wszystko razem dobrze rozgniatamy muddlerem  i zostawiamy na 5 min. Smaki muszą się ze sobą połączyć. Następnie dolewamy wody do połowy szklanki i mieszamy, aż rozpuści się cukier. Bazę lodów już mamy. Teraz musimy wiedzieć ile płynu zmieści się w naszych foremkach i dolać do bazy odpowiednią ilość wody. Gdy już to zrobimy, musimy dodać cukru i rumu, tak żeby proporcje się zgadzały i smak nam pasował. Niektórzy lubią mojito bardziej kwaskowe inni słodsze. Zanim wlejemy drinka do foremek dobrze jest wyjąć mięte i limonkę (tzn to, co z tego pozostało) bo przy jedzeniu lodów będzie nam przeszkadzało. Nie polecam przecedzania przez sitko ponieważ miąższ limonki i nie rozpuszczony cukier  zostanie na sitku i będzie nam tego brakować do pełnego smaku lodów mojito :) 
Teraz wystarczy wlać do foremek włożyć do zamrażalnika i czekać na efekt końcowy! :) 

Mój był taki  : 



Pewnie zauważyliście, że nie zastosowałam się do własnego przepisu i w moich lodach jest i limonka i mięta ?  No cóż..zdjęcia rządzą się swoimi prawami ;)  Te, które nie trafiły przed obiektyw były bez bajerów.. i o wiele smaczniej się je spożywało ;) 





Ta wersja mojito jest dla mnie super!  szczególnie na upalne letnie popołudnie ! już się nie mogę takich dni doczekać ;) 








W zeszłym roku królowały u nas głównie lody owocowe na bazie mascarpone i myślę,że w tym roku też ich nie zabraknie :D 





A jakie lody są Waszymi ulubionymi ? Robicie sami  ? 

ps. dziś zapraszam Was jeszcze na bloga pięknie JEST! będzie nowa sesja . z piękną kobietą w stylistyce inspirowanej inną,bardzo kolorową i nie przeciętną panią  :D 


Iza