2015-06-15

"przed" czyli plany remontowe - projekt "Starachowice"

Tego typu posty zazwyczaj zwą się "metamorfoza......"  i przedstawiają rzecz/ wnętrze przed , w trakcie i po .... i zazwyczaj jest zachwyt i takie tam...  ;) a ja dziś publikuję post, który raczej zachwytami się nie skończy, bo nie ma zdjęć "po" ;)  Pomyślałam, że jestem Wam winna ciut większe wytłumaczenie , dlaczego mnie na razie tak mało tutaj na blogu. 
Pamiętacie te sielskie obrazki w tych postach ?  TUTUTU i TU . To miejsce, to dom po moich dziadkach.Dom, który teraz jest mojej mamy. Dom który ma ponad 60 lat i wymaga sporego remontu. Ja z bratem i z kuzynami spędzaliśmy tam każde wakacje. To miejsce sentymentalne. 
Dom otwarty, zawsze  pełen ludzi.. najpierw rodziny , wnuków w wakacje.. potem często pod opieka opiekunek dla babci i dziadka..wnętrzarsko traktowany po macoszemu.. miało być praktycznie, wygodnie i nie za drogo bo wszystko szybko się niszczyło..  w sumie takie miejsce gdzie jak już komuś jakiś mebel był nie potrzebny to właśnie tam się przywoziło..a bo może się przydać.. Jeśli przyjrzycie się dokładniej wcześniejszym wpisom  zauważycie, że zdjęć z wnętrz , prawie nie ma. 
Nie ukrywam, że mnie wizualnie męczyły te wnętrza i jak przebywałam tam sama to mi było źle.. tylko kiedy było dużo ludzi wtedy czułam się dobrze..bo wnętrze mieszkania mnie już mnie nie interesowało. Dom z potencjałem, ale wymagający dużego remontu. 
W tym roku mojej mamie udało się zebrać trochę funduszy, aby zrobić generalny remont jednego pokoju i częściowy drugiego oraz kuchni. 
Gdy dowiedziałam, się że mama ma w planach remont zaczęłam jej podsuwać pomysły. Nie do wszystkich była przekonana.  Po jakimś czasie doszła do wniosku, że oddaje w moje ręce wnętrza i mogę urządzić je jak chcę.  Początkowo starałam się dopasować do jej dotychczasowych kolorystycznych wyborów, ale nadać im ciekawszego wyglądu. Nie będę ukrywać, że mamy wnętrzarskie wybory do tej pory były zupełnie inne niż moje. Po paru konsultacjach okazało się jednak,że mojej mamie podobają się moje prywatne wybory i chciałaby podobnie u siebie ;) 

Ta rozmowa  moja mamą była przełomem ;) 


ja: mamo, wyślę ci kilka wzorów tapet, wybierzesz, która ci się najbardziej podoba
mama : nic mi nie wysyłaj, sama wybierz.
ja: ale to twój dom i to przede wszystkim tobie ma się podobać
mama: ale ja już wiem, że jak coś wybiorę to podoba mi się tylko przez chwilę, a potem patrzeć na to nie mogę
ja: chcesz mi powiedzieć, że moje wnętrzarskie wybory podobają cię się dłużej niż chwilę ?
mama : tak :)

moja mama: od wielu lat wielbicielka ciężkich zdobnych dębowych mebli i koloru pomarańczowego i łososiowych ścian.....
ja :... no wiecie jak jest u mnie ;)
czyli większego komplementu od mamy nie można mieć ;) (jeśli chodzi o urządzanie wnętrz ;p )


Można pomyśleć : hulajnoga piekła nie ma! ;) Mogę poszaleć,ale ..to w końcu nie ja tam będę mieszkać. Bazując na mojej miłości do bieli.. dobrałam mamie jej ulubione kolory ale przemyciłam też parę moich ulubionych akcentów. Kolorów we wnętrzach Wam nie zdradzę :) Opowiem jednak co nie co , o tym co robię i będę robić w najbliższych 2 miesiącach. 

Remont z jednej strony jest dość duży, z drugiej.. ograniczony finansami. Dlatego oprócz fachowej ekipy, dużo rzeczy robię ja i mój mąż. Dziś opowiem Wam o paru planowanych zmianach. Pierwszą dużą zmianą była rozbiórka małego drewnianego ganku, który był używany jako schowek. Całej rozbiórki dokonał mój mąż.. w ciągu 2 dni..  brawo On! :D Niestety nie mam zdjęcia "przed" :(. Drewniany sraczkowo-pomarańczowy dom z zewnątrz też przejdzie kolorystyczną metamorfozę. Będzie biały ;D a okiennice ( po wielu wspólnych dyskusjach z mamą ) będą ciemnoniebieskie :) Drewniany płot też będzie biały :)  I to tyle jeśli chodzi o kolory.. reszty nie zdradzę :D 



Największą metamorfozę przejdzie mniejszy pokój, nazwany przeze mnie "różową komnatą" ;)  Z rzeczy, które widzicie na zdjęciu zostaje tylko duże łóżko i komódki. ( może też przejdą metamorfozę..jak mama się zgodzi ;) )



Nie używana kuchnia węglowa została już rozebrana. Drewniana podłoga ( znów ten sraczkowy kolorek )  początkowo miała być wycyklinowana i wybielona. Fachowcy mamie podpowiedzieli, ze ma za dużo dziur i lepiej kupić nowe dechy... Mnie by to nie przeszkadzało..podłoga miałaby charakter..Nie ma jednak tego złego.. Deski z zerwanej podłogi zostaną przerobione na blaty w kuchni , półki i stolik pomocnik. Może starczy i na biurko dla mnie ;) 


Szafa, którą widzicie na zdjęciu, to moje największe wyzwanie. Będzie przerobiona totalnie. Będzie malowanie, tapetowanie i wstawianie szyb.. ;) Trzymajcie kciuki,żeby się udało, bo już były pierwsze schody..  Mimo mocnego szlifowania, i czyszczenia denaturatem.. spod pierwszej warstwy białej farby wyszły żółte plamy :(  Ania z Projekt Cacko  podpowiedziała mi jak sobie z tym poradzić.. mam nadziej,że zadziała.  



W pokoju zostały też wymienione okna i drzwi..wyrównane ściany..czyli remont generalny :) Ja nie mogę się doczekać aż będę mogła działać tam ja :D



Kolejne pomieszczenie, które przejdzie metamorfozę to kuchnia. Początkowo miał być mały lifting.. (zmiana tej pięknej zieleni na ścianach) ..w trakcie remontu.. apetyt rośnie..więc będzie działo się więcej. Zostaną wymienione kafle, pomalowane drzwi, wymienione szafki i parę innych drobiazgów. Niestety nie będzie wymieniona podłoga.. Mało kto ją lubi..ale moja mama ją uwielbia ;)  Trochę mi to utrudniało wybór kolorów w kuchni.. ale lubię wyzwania ;) 


Kuchnia chociaż nie jest mała , to jest mało ustawna, ze względu na dużą ilość "otworów ściennych" ;)  Wyciśniemy jednak z niej co się da :D 




Widzicie to okienko ??  Pamiętacie okno z malwami na zewnątrz ? To, to samo.. Popatrzcie sobie trochę,..bo lada moment go nie będzie.. Będą za to piękne podwójne drzwi trasowe! :D A na jesieni , z tej strony domu będzie budowany wielki taras :D Cieszę się jak dziecko.. bo odkąd pamiętam to zawsze mówiłam,że tu powinien być taras ! :D 


Kredens,który wiele przeżył w tym domu, zostaje. Parę lat temu moi rodzice go odnowili, więc przejdzie tylko mały lifting :) 


Widzicie te zielone krzesła ? To są krzesła , które mają ok 40 lat. Zrobiła je moja babcia pracując w fabryce mebli. Domyślacie się zapewne,że to mój kolejny projekt DIY ?  Po szlifowaniu pierwszego krzesła..wiem już, że nie będzie łatwo.. szczególnie,jeśli chcę osiągnąć taki efekt jaki sobie wymyśliłam. Trzymajcie kciuki ! :D Jeszcze tylko 5 krzeseł do wyszlifowania.. i obicia ... ;)




Ah..i jeszcze 2 takie fotele przejdą totalna metamorfozę! :D 
Jak widzicie, na nudę nie narzekam. Tym bardziej,że za każdym razem kiedy tam jestem, coś nowego przychodzi mi do głowy i to owocuje dodatkową pracą ;)  Na farby czuję ,że wydam fortunę.. nie licząc innych gadżetów, tkanin itp ;)  Bo nie wspomniałam Wam nawet o połowie prac , które tam nie czekają. Utrudnione jest to niestety odległością.. ( 150 km od Warszawy) i ograniczonym czasem.  Mam jednak mobilizację, bo w drugiej połowie sierpnia odbędzie się tam spotkanie, na które z niecierpliwością czekam i o którym napiszę Wam więcej już wkrótce.  Jest wynikiem, grupowego daru przekonywania w efekcie którego zostałam organizatorką pewnego spotkania. 


Parę zdjęć z pola bitwy.. czyli opalanie dech podłogowych ze starej farby :D Ja też to robiłam..ale mnie nikt zdjęcia nie zrobił ;p 




To mój debiut w urządzaniu czyjegoś wnętrza..choć to wnętrze znam całe życie. Trzymajcie kciuki,żeby mojej mamie spodobał się efekt końcowy :D  

Jako chorobliwa estetka, nie zniosłabym wpisu bez estetycznych akcentów.. więc na koniec trochę kwiatków ;) też ze Starachowic :D  



A w tle drzwi do pewnego pomieszczenia, które też chciałabym zmienić, jak starczy mi sił i czasu.., Drzwi już opaliłam ;) teraz tylko pomalować ;)  no i stołek.. jeden z 3 .. był drewniany, lakierowany..  ;) dwa pozostałe będą kolorowe :D 



Mam nadzieje,że teraz kiedy wiecie, co w dużej mierze pochłania mój czas i wiecie,że to zaowocuje kilkoma fajnymi wpisami na blogu..darujecie mi rzadsze wpisy na blogu.. :) 

Iza 

2015-06-09

tik tak, tik tak..

Mało mnie tu.. i bardzo tego żałuję..bo chciałabym być tu więcej.. ale czasami się nie da. Doba za krótka. Jednak ta moja nie obecność zaowocuje jeszcze duża ilością fajnych wpisów z serii metamorfoz i DIY więc nic straconego. Mam nadzieje,że poczekacie, nie uciekniecie :) Na razie zbieram się w całość , po urlopie.. bo zadań do wykonania cała lista. Chciałabym Wam też pokazać co nie co Lizbony,Porto i Barcelony i trochę mojej wsi ;)  czyli mój prawie 2 tygodniowy urlop ;) aparat wiernie był przy mnie :)  


Dziś tak na prawdę nie o tym chciałam co wyżej, a o tym co niżej..  tak pamiątkowo..  
Mój mały ( choć już taaaki duży ! O.o)  pan Y kończy dziś 3 lata.. i jak każda mama zastanawiam się kiedy to minęło..  ?!!! 
Nie będę Wam się tu rozczulać i takie tam.. ja z tych mało romantyczno- ckliwych.. choć kocham tego małego człowieka demolkę nad wszystko :) Tak po prostu pokażę Wam kogo kocham ;) 
W tym roku bez wielkich imprez.. tylko w trójkę z ,na szybko skleconym, malinowym tiramisu ;) na życzenie syna :)  Za to wcześniej miał super wakacje z babcia i częściowo z rodzicami :)  o takie właśnie :) 














Jak ktoś jest ciekawy imprezy z 2 urodziny Yosiego to zapraszam TU  

Do następnego posta moi drodzy.. mam nadzieje,że szybciej niż później ;) 

Iza