2015-12-31

Sylwester w domu - DIY

Dziś ostatni dzień roku. Na blogach dużo podsumowań. Ja w tym roku nie będę robić żadnych bilansów bo i bez tego wiem, że działo się dużo i dużo dobrego. Odkąd pamiętam, każdy rok jest dla mnie intensywny i pełen niezapomnianych wydarzeń. Nie pamiętam kiedy ostatnio się nudziłam ;) Jednak ten rok pobił wszelkie rekordy. Zaowocowało to ogromnym zmęczeniem, dlatego w grudniu było mnie tu bardzo mało. Nagły domowy szpital przed Świętami ( panowie Y zostali rozłożeni przez rota wirusa) był dla mnie kropką nad i, wykończył mnie na tyle, że przez całe święta nie zrobiłam nawet 1 zdjęcia, i nie dałam rady złożyć Wam życzeń świątecznych na blogu. Trochę zrekompensowałam to na fan page i instagramie. Miałam jednak małe wyrzuty sumienia. Postanowiłam je trochę uciszyć i wrócić do Was jeszcze w tym roku z "wielką pompą" ;). Dziś będzie imprezowo :) Taki mamy dzień w końcu :) Ja przyznam się Wam, że jestem fanką piżamowych wieczorów tego dnia ;) tzn. trochę bojkotuję tą konieczność niezapomnianej imprezy sylwestrowej ;) Nie znaczy to, że imprez nie lubię ;) Jeśli nie spędzałabym tego dnia w wygodnych dresach;) to pewnie zrobiłabym domówkę. Jak tu zaglądacie, to wiecie, że miałaby ona odpowiednią oprawę ;) Dziś Wam pokażę moją propozycję :)  

Ten wieczór rządzi się swoimi prawami. Błysk musi być. Jeśli będziecie szukać różnych pomysłów na ten wieczór, 90% z nich znajdziecie w złocie. Bardzo często towarzyszą mu biel i czerń. I to jest piękne trio, ale mnie już trochę znudziło :). Postanowiłam zrobić imprezę z błyskiem, ale bardziej hmm... swojską ? Do złota dodałam stare drewno, jeans, sznurek jutowy i szary papier. Brzmi mało elegancko ? Tylko brzmi, bo według mnie to połączenie całkiem dobrze sprawdza się w taki wieczór jak dziś, a także przez cały karnawał :D 

Oczywiście, jak to u mnie bez DIY się nie obyło. Wyjątkowo jednak pokażę je Wam na koniec. Najpierw efekt końcowy :) Na pewno zauważycie, że użyłam dużo rzeczy z ostatniego wpisu z serii DIY, wiec można powiedzieć, że impreza naszpikowana jest pomysłami "zrób to sam". 








Konfetti to podstawa w Sylwestra ;) Nawet dodane do kostek lodu potrafi stworzyć magię :) 


Pomysł z obklejeniem drewnianych łyżeczek taśmą ozdobną pokazywałam Wam przy okazji urodzin Yosiela 2 lata temu. Tym razem taśma z brokatem. Bling, bling! ;) 


Najprostszy sposób na stworzenie magicznych sylwestrowych świeczników. Kieliszek, konfetti i .....woda ;) Aby złote drobinki trzymały się ścianek wystarczy zmoczyć wodą ścianki kieliszka. Konfetti idealnie przylega do szkła i trzyma się długo ( u mnie już 24h). 


Tealight-y i taśma brokatowa.Proste! ;) 








Jeśli nie straszne Wam sprzątanie konfetti polecam małe pakieciki z nimi dla gości ..do otwarcia o północy ;) Niech będzie magia ;) 

















Cyfry roku 2016 wycięłam z kartonu i obkleiłam brokatowym papierem ozdobnym. Do ramki przykleiłam sznurek jutowy tworząc kratkę. Na niej zamocowałam cyfry. Do wszystkiego użyłam dwustronnej piankowej taśmy klejącej. 




Mam nadzieję, że moja wersja sylwestrowej domówki przypadła Wam do gustu, lub chociaż część pomysłów. Jeśli nie zdążycie ich zrealizować dziś, macie jeszcze na to cały karnawał i następnego Sylwestra ;D. Jak zrobić jeszcze dwie dekoracje, które wykorzystałam na zdjęciach pokazuję Wam niżej. 


Girlandę zawieszoną na stole zrobiłam z tego samego papieru ozdobnego co cyfry roku 2016. (papier z Tiger). Dziurkaczem ozdobnym wycięłam dużą ilość kółek ( taki dziurkacz bardzo ułatwia pracę- polecam).  


Następnie kółka wysmarowałam klejem i przykleiłam do sznurka ( ja użyłam niebieskiego kordonka, żeby trochę zniknął na tle jeansowego obrusu).  Kółka przykleiłam dwustronnie. 


Moją ulubioną ozdobą imprezowego stołu są rozety. Nie skromnie powiem, że robiłam je pierwszy raz i efekt bardzo mi się podobał :D Z tego co się zorientowałam już po zrobieniu rozet, jest na nie kilka sposób. Ja zrobiłam je z dwóch kwadratów. Każdy z nich złożyłam w harmonijkę. Ważne jest, żeby zrobić to dokładnie.


Harmonijki składam na pół. W ten sposób zaznaczam długość ramienia rozety i wiem jak ją naciąć, by była w wersji ażurowej. Przy nacinaniu wzorów, wychodzi nam każdy nierówno złożony bok, który będzie utrudniał ładne i równe nacinanie.


Boki rozet można sklejać klejem, lub przy braku czasu, iść na łatwiznę jak ja i użyć zszywacza ;) 


Na sam koniec, środek rozety związałam drucikiem. Ułatwi  to, jej mocowanie do większej rozety lub miejsca w którym chcemy ją umieścić. 


Moje rozety zrobiłam z ozdobnych papierów i papieru pakowego :) Świetnie wyglądają razem, jeśli są w różnych rozmiarach. Fajna ozdoba nie tylko na karnawał :D 




Na koniec Moi Drodzy, chciałabym Wam życzyć, aby kolejny rok był pełen dobrych wrażeń, ludzi i emocji. Żeby upływający czas Was nie martwił, bo niósł będzie ze sobą wspaniałe wspomnienia i doświadczenia. Życzę Wam wielu pomysłów i możliwości ich realizacji. 
Do zobaczenia za rok ;) 



Iza 

2015-12-19

alternatywne wykorzystanie skrzynki po owocach - DIY

Ten rok stanowczo wystawia na próbę moją wytrzymałość i zawzięcie  ;) Mocno muszę weryfikować to co chciałabym zrobić, a to na co mam siłę, czas i realne szanse realizacji. Jeśli są tacy, którzy są ze mną dłużej niż rok i spodziewali się takiego wysypu świątecznych postów jak rok temu,muszą być rozczarowani. Szanuję jednak moich czytelników i bardzo doceniam ich obecność tutaj. Dlatego cały grudzień wykradałam minuty w ciągu dnia, żeby pojawił się choć jeden świąteczny post :)  Będzie to jednak post naszpikowany pomysłami, nie tylko świątecznymi ;). W sumie z tego jednego mogłabym zrobić kilka, jak szanujący się bloger :p  Wypełnić tydzień co najmniej dwoma postami ;) Ale tak będzie szybciej ;) 

O czym dziś  ?  O skrzynce po owocach. Tak, temat jest już chyba wyeksploatowany maksymalnie. Ja sama dołożyłam swoje 3 grosze w tym temacie. Na pintereście odnajdziecie pomysły w różnych kolorach i konfiguracjach. Ja jednak przyjrzałam się skrzynce szczegółowo i rozebrałam ją na części. Wszystko zaczęło się od pomysłu na DIY, który wykonałam dla IKEA. Znajdziecie go tutaj.  Miałam zrobić rustykalny wieszak. Najpierw pomyślałam, że zgarnę trochę starych desek od mojej mamy ze Starachowic. Przemyślałam jednak sprawę. Nie każdy ma mamę ze starym domem i zasobem starych desek. Pomyślałam i znalazłam źródło bardziej dostępne dla wszystkich. Stare skrzynki po owocach. Wystarczy przejść się na targ i poprosić o taką najbardziej dopieszczoną przez czas ;). Cena waha się od 5 do 10 PLN za skrzynkę. 



Wieszak w stylu rustykalnym prezentuje się tak jak niżej. Do zrobienia go wykorzystałam tylko część desek ze skrzynki ( a miałam je dwie), dlatego zaczęłam myśleć co by tu jeszcze można z nich zrobić. 


I tak powstało kilka rzeczy, które Wam dziś pokażę. Powstało by więcej ( bo pomysłów w głowie mam ogrom), ale skrzynek zabrakło ;) 
Jako jedna z pierwszych powstała ramka. Na zdjęcia się nie nadaje ;), ale jako ozdoba jest idealna. W planach miałam jeszcze mniejszą do kompletu, ale brakło mi desek. U mnie w czasie świąt będzie ozdobiona bombkami. Jeszcze nie wiem, czy w miejscu, które widzicie na zdjęciu. Okaże się już niedługo :) Deski przycięłam po skosie wcześniej je dokładnie dopasowując. Trójkąty, które zostały po odcięciu przybiłam z tyłu na rogach kilkoma małymi gwoździami. Jak widzicie mistrzem stolarki nie jestem, ale proste rozwiązania dają radę ;) 




W ciągu kilku dni aranżacja na komodzie zmieniała się ;) Zdarzało się, że robiłam kompozycje przed snem, a z rana przed pracą pstrykałam kilka ujęć ;) Tak właśnie powstawał ten post :). Jelonek z Tiger robi taką karierę na insta jak szafka SPRUT z IKEA :p wiec można powiedzieć, że pasują do siebie :p 


Rzeczą z której najbardziej jestem zadowolona, jest drewniany świecznik/osłonka. Dobry obserwator zauważy, że już się pojawiła na blogu :) Dokładnie w ostatnim poście. Stały w niej hiacynty na pięknym świątecznym stole w stylu nordic. Na ten moment u mnie jest jednak świecznikiem adwentowym :). Planuję też wykorzystać go na stole świątecznym :). Gałązki w świeczniku są powtórzonym DIY z zeszłego roku, tylko w mniejszym formacie ;) 


Te projekty to też moje pierwsze spotkanie z piłą.Zazwyczaj oddawałam tą miłą pracę mężowi. Bilans wychodzi na zero. Tzn. mam wszystkie palce i żadnego skaleczenia :) Chyba się polubiłyśmy. A cięłam sporo. Z desek, które mi zostały zrobiłam jeszcze mini kubik, ale nie przetrwał wielkich katastrof kolejowo-samochodowych, które zafundował mu mały pan Y, kiedy ja robiłam kolejne projekty. A te kolejne to : 




Prosta taca rustykalna ze skórzanymi uchwytami. Deski są przybite małymi gwoździami do dwóch innych, poprzecznych, dociętych do odpowiedniej szerokości. Prosta taca, prosta konstrukcja. Wielkich ciężarów nie udźwignie. Ale dużą filiżankę herbaty i ciasteczka bez problemu :D A poza tym jaka fotogeniczna ;)  



Jeśli jesteśmy już przy kwestii fotogeniczności a konkretniej fotografii, to kolejnym projektem było tło. Zbudowane na takiej samej zasadzie co taca, ale większych rozmiarów i bez skórzanych rączek. Oczywiście od razu je wykorzystałam. W wersji pionowej jako rustykalna drewniana ściana : 




W wersji poziomej, czyli rustykalnego blatu sprawdza się tak : 





W trakcie zdjęć ( szczególnie tych z piernikami) miałam nieodłącznego asystenta. Większość tych pierników nie doczekało końca sesji ;)





Jeśli w trakcie świąt robicie sobie przerwę od zdjęć i tła nie potrzebujecie, można je wykorzystać do zrobienia choinki. Nie, nie rozmontowujemy. Wręcz przeciwnie, dobijamy więcej gwoździ, tak by po przeplataniu sznurka powstała choinka. Skrócony schemat poniżej :) 


Jeśli ktoś nie ma miejsca na choinkę, ale chciałby mieć choć jej symbol w domu, myślę,że to fajna opcja. Choć, dla maksymalistów polecam i wielką żywą choinką i taką na deskach  :D 



Przedostatnim zrealizowanym projektem była kolejna taca. Trochę pochodna kubika( który nie ujrzał mojego obiektywu), ale zostały mi już tylko wąskie deski. Mam na nią jednak kilka pomysłów do wykorzystania i kilka z nich Wam pokażę :) 




Tu aspirując do półeczki kubikowej ;) 


I na sam koniec, moja alternatywa dla literek ze starego drewna :p Zostało mi kilka krótkich desek i nie miałam sumienia ich wyrzucić. Dość kanciaste, ale na tyle oddające swoje kształty, że mój trzylatek bez problemu rozpoznał co to za figury z alfabetu ;) Litery do ściany przymocowałam na piankowa taśmę dwustronną. Deseczki ze skrzynek są dość cienkie i tym samym lekkie. Trzymają się bez problemu :)  




Jak wspominałam, pomysłów mam jeszcze na kilka skrzynek ;D Może uda mi się je zrealizować. Mam nadzieję, że ten post Was zainspirował. Może wpadniecie na swoje własne pomysły. Nie musicie kupować nowych desek, woskować lub bejcować i specjalnie ich postarzać. Ze starych skrzynek macie już je gotowe. Jeśli potrzebujecie grubszych i większych desek, zainteresujcie się starymi paletami :D 
Wrócę do Was na pewno przed świętami, aby złożyć Wam życzenia. Po świętach jednak, będzie kilka postów, bo ostatni tydzień, to był czas kilku zmian w mojej sypialni i nie tylko :)  
Dziś życzę Wam miłego przedświątecznego weekendu :) Odpoczywajcie :D ;) 


Iza