2016-04-19

METAMORFOZA KOMODY W KREDENS - ETAP I

Dawno, nawet bardzo dawno, nie było na blogu zdjęć, z tej części sypialni, gdzie łóżka nie ma. Z kilku powodów. Głównym był ten, że ciągle coś zmieniałam i do końca zadowolona nie byłam. Lub też prace były w połowie. Pomyślałam jednak, że tym razem pokażę coś co nie jest skończone. Skoro stoi już 4 miesiące i nabiera mocy, to mogę Wam pokazać jeden z etapów.  Co się zmieniło ?  Ci, którzy są ze mną od niedawna, prawdopodobnie nie mają pojęcia. Są tacy, którzy są ze mną już długo więc od razu zauważą zmianę. Moja dość stara już ( bo ma około 10 lat ;p) komoda, przeszła kolejną metamorfozę. Tym razem stała się kredensem z nadstawką :D Pomysł na tą realizację miałam odkąd się wprowadziliśmy do naszego mieszkania. Na realizację ( tą częściową) czekał 4 lata! 
Jeśli pamiętacie, komoda nie wyglądała na początku, tak jak na zdjęciach. Przeszła zmiany, które pokazałam TU ( malowanie i tapetowanie). Dobrze jej tak było przez 3 lata. W grudniu zeszłego roku dostała kolejne piętro. Projekt nastawki jest mój. Wykonałam go wspólnie z mężem. Deski zakupiłam w markecie budowlanym. Plecy  kredensu są elementem  recyklingu sentymentalnego. Dlaczego ? Jest to boazeria zerwana z mojego pokoju w domu rodzinnym. Patrzyłam na nią  przez wiele wiele lat. Mama chciała zrobić tam remont, więc wykorzystałam moment. O wiele łatwiej byłoby kupić nową ( dużo mniej pracy z czyszczeniem i kryciem gruntem, żeby nie wychodziły żółte plamy). Jednak cieszę się, że trochę mojej młodości ;) jest ze mną w moim własnym domu :)  

Chciałam bardzo pokazać Wam etapami jak powstawała nadstawka. Niestety w ferworze mini remontu, który w tym czasie wykonywaliśmy, jedna z kart ze zdjęciami mi zaginęła :(  Mam tylko efekt finalny.  Jeśli jednak macie pytania co do wykonania, postaram się Wam na nie odpowiedzieć. 



Patrząc na to zdjęcie, możecie zapytać, dlaczego to jest etap I metamorfozy. Wygląda na skończoną. Przez te 4 lata kiedy projekt czekał na realizację miałam w głowie kilka wersji. Z drzwiami i bez. Z drzwiami oszklonymi, zabudowanymi całkowicie lub też tylko z siatką kurnikową.  W grudniu zabrakło nam czasu na wykonanie drzwi. Pomyślałam, że to nie jest takie złe rozwiązanie. Nacieszę się taką opcją. Napatrzę i będę wiedziała, czy na prawdę te drzwi mi są potrzebne. A jeśli tak, to jakie. Po 4 miesiącach już wiem. Drzwi będą. Nie napiszę, którą wersję wybrałam. Zobaczycie dopiero w kolejnym wpisie w tym temacie. Co więcej. Sama komoda ( czyli dół kredensu) też się zmieni. W sumie, to już się zmieniła w ostatni weekend. :D



Wąskie kadry w tym poście nie są przypadkowe. Obok komody jest kolejny temat na blogowy wpis:). Również hand made :)  Będę dawkować emocje ;). Nie wiem czy Wam, ale sobie na pewno. Ciekawa jestem co sądzicie o zmianach, których ostatnio dokonałam u nas w domu :) 



Mój dom, to mój poligon doświadczalny. Nie lubię niszczyć przedmiotów, ale nie boję się eksperymentować. Jeśli coś zepsuję, wiem że naprawię. Komoda aktualnie zyskała zupełnie nowy wygląd. Jednak nie jestem pewna, czy długo się nim nacieszy ;) . W sypialni mam jeszcze jeden eksperyment meblowy. Ten jednak będzie miał krótszy żywot niż myślałam. Zanim jednak go zdemontuję, pokażę Wam co zmajstrowałam. Może mnie przekonacie, że jednak tam pasuje ?  ;) 



Dla przypomnienia przed i po ( w a w sumie w trakcie ;P ) 

Dziękuję tym, którzy mają czas i ochotę zostawić tu po sobie ślad. Brak czasu i zapracowanie, odrobinę mnie demotywuje do dalszego blogowania. Wasze komentarze, są cennym źródłem dobrej energii i chęci dalszego tworzenia tego miejsca :) 


Iza 


16 komentarzy:

  1. Witać ewolucję - z czerwonego "zimowego" wnętrza po ubarwione na zimno "wiosenne". Jest tak dojrzalej, paski na komodzie przestały trochę pasować stylem, więc czekam niecierpliwie na efekt "po" :). I na ten stolik po lewej, ciekawe czy z tych samych desek, co tył kredensu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To mamy bardzo podobnie, zanim coś zniszczę, czy wywalę przerobie to na tysiąc sposobów :) W sumie to wydaję mi się, że ludziom nie brakuje pomysłów na stworzenie pięknych wnętrz, tylko odwagi by zaszaleć i poeksperymentować, upuścić wodze fantazji i dążyć do doskonałości we własnych wnętrzach dzięki własnym pomysłom i metamorfozom hand made :) Czekam na kolejną dawkę zmian.
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię podczytywać i podglądać i ...czekam na TO co stworzysz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wyszło. Nawet jakbyś z tej komody zrobiła samolot pewnie i tak byłabym zachwycona. Z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony :)pozdroffffffffki

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście wygląda jakby niczego juz nie brakowało. Pomysł bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładnie. Lubię dobre pomysły na odnawianie starszych mebli.
    Pozdrawiam i podziwiam szatę bloga :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  7. no i co mam napisać? jak zwykle świetna robota. brawo ty!

    OdpowiedzUsuń
  8. Obie wersje fajne, ciekawa jestem co jeszcze wymodziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, wersja z nadstawką bardzo mi się podoba. Może to kolory, ale jest wrażenie większego miejsca :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś tak jest, że stare meble, które się odnowi potrafią się "odwdzięczyć" i cieszą najbardziej oko :) Super :) Zapraszam do mnie poczynaniadomowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoją konsekwencję w doborze kolorów. I coś czuję, że prędzej czy później podpatrzę od Ciebie projekt nadstawki ;-) Wyszła Wam na prawdę świetnie, a boazeria z historią tylko potęguje efekt końcowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie. Kolory jak te z bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam z niecierpliwością na wybór drzwiczek :) Sama mam podobny projekt w planach więc Twoje spostrzeżenia na pewno mi się przydadzą. A komoda wygląda pięknie z nadstawką. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Efekt super,i faktycznie,ta wersja odnowiona bardziej mi sie widzi.Ciekawa jestem co tam jeszcze zmajstrowalas;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Iza, świetny pomysł z tą nadstawką! I że chciało Ci się starą boazerię wykorzystać.. podziwiam :-) Co do drzwi, obstawiam te z siatką hodowlaną - będę cierpliwie czekać na efekty. W temacie DIY jestem leniem i ignorantem, muszę mieć wenę, a to i tak od wielkiego dzwonu. Ale zawsze chętnie podglądam, jak ktoś inny się "męczy". Zwłaszcza, jeśli ładnie mu to wychodzi :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne wnętrze,moje uluvione marynistyczne dodatki super;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)