2016-07-15

BLOGGERS PHOTO MEETING 2- KOLACJA W LESIE

Trochę wstyd, że główna organizatorka wydarzenia, publikuje swoją pierwszą relację z niego jako ostatnia uczestniczka warsztatów. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Tydzień po warsztatach spędzałam jeszcze w Starachowicach i zamiast obrabiać już zrobione zdjęcia, produkowałam kolejne setki ;) Upiększałam dom mamy i gościłam tych co koniecznie chcieli do Starachowic wrócić ;) A w tym czasie dziewczyny opublikowały już po kilka postów ;) Ja w zamian za to czekanie, zasypię Was ogromem zdjęć i to nie tylko stołu ;)  

Tak jak po pierwszym Bloggers Photo Meeting tak i po tym mam tysiąc myśli i spostrzeżeń, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Może mi jednak z tego wyjść epopeja i na dodatek  gdzieś po drodze mogę zgubić wątek. Postaram się w być w miarę konkretna i nie ominąć tego co najważniejsze :)

Choć to wydarzenie nie było już dla mnie nowością to jednak stres i niepewność towarzyszyły mi aż.. no właśnie, aż do przyjazdu dziewczyn ;) Największą niewiadomą ( poza zwariowaną pogodą) były dla mnie właśnie One. Część znałam tylko z blogów, z częścią widziałam się może dwa razy. One same też w większości się nie znały ( w pierwszej edycji wszystkie już się dobrze znałyśmy). Obawiałam się trochę zgrzytów, lub po prostu sztywnej atmosfery. Jednak gdy spotyka się tyle osób z pasją i otwartymi umysłami na ludzi i na dobre wibracje nie może się nie udać. Nawet burza stwierdziła, że nie będzie zakłócać tak pozytywnego spotkania i zagrzmiała sobie dla efektów specjalnych kolacji i poszła dalej ;) Dzięki temu wszystkie miałyśmy czas aby spokojnie posiedzieć, porozmawiać, pożartować i poznać się na wzajem. I co oczywiście bardzo  bardzo ważne , zrobić zdjęcia miejscu, które razem z Martą i Beatą przygotowałyśmy na nasze spotkanie zapoznawcze.
W zeszłym roku kolacją niespodzianką była kolacja na plaży. W tym roku kolacja w lesie. No prawie ;) Do lasu kawałek drogi i bałam się też spotkania ze służbami leśniczymi. Dzięki uprzejmości mojego wujka (mieszka płot w płot z nami) mogłam kolację wraz z dziewczynami przygotować w małym gaju zaraz obok naszej działki. Miałyśmy piękną namiastkę lasu i blisko domu (organizacyjnie to ogromny plus! ). W przygotowaniach dzielnie też pomagał mój mąż i jemu chyba należy się oddzielny dziękczynny post za całą pomoc w trakcie BPM2 i nie tylko :)


Do kolacji zasiadłyśmy o 18tej tzn. weszłyśmy na polanę ;) Bo zanim zasiadłyśmy stół został zaatakowany przez grupę turystek z Japonii z aparatami :p  Całe szczęście jedzenie było serwowane w większości na zimno i nic nie wystygło. No właśnie. Tym razem organizując spotkanie postarałyśmy się też o zadbanie o nasze wrażenia nie tylko estetyczne, ale także kulinarne. A wrażenia były tak dobre, że część z nas próbuje odtworzyć smaki w domu.  DeliCatering spisał się na medal! Nawet pan kelner, który był nie zauważalny, ale super pomocny :)


Wybierając dodatki do piątkowej kolacji miałyśmy jej ogólną wizję w głowie. Starałyśmy się zrobić spójną aranżację nie tylko stołu ale także całego otoczenia. Postawiłyśmy na drewno i proste dodatki. Wprowadziłyśmy jednak odrobinę błysku aby przełamać rustykalny charakter. I chyba nam się udało.  


Wiele osób pytało mnie na instagramie o stół. Jest to totalna improwizacja ;) Najtańsze dostępne koziołki jako nogi i blat z czterech baaardzo długich dech, które przeleżały pod sufitem w garażu chyba z 50 lat ;) Więc jak widzicie, nie wiele trzeba,żeby ugościć gromadę ludzi :)  Parę dni później te deski stały się nowym łóżkiem, ale to już będzie historia na kolejny post. 



Czy smakowało tak jak wyglądało ? Oj tak..było przepyszne :D 


Nasza kolacja zaczęła się od tego co widzicie powyżej. Choć wiem, że niektórzy rzuciliby się z chęcią od razu na jedzenie, to dzielnie udawali,że to jednak zdjęcia aranżacji są dla nich najważniejsze  ;) 


Gdyby nie pomoc Regali, Jysk , Baziółka i Coqlila oraz Cotton Ball Lights  i Domu Artystycznego  ta kolacja nie wyglądała by tak magicznie. 


Mały, ale znaczący wkład miała też Renata z Domu Artystycznego. Specjalnie na okazję tej kolacji uszyła nam piękne lniane serwety :D Jak później doczytałam gdzieś w komentarzach do wydarzenia, wyczytałyśmy w jej myślach. My położyłyśmy liście paproci na serwetach, Renata miała w planach ich wyhaftowanie :D To się nazywa jedność wizji :D


Chyba jestem jedyną, która uchwyciła pana kelnera na zdjęciu ( te biało czarne plamy za drzewami ;P) . Ale to przypadek ;) bo tu Ola była gwiazdą kadru . Jednak brawa dla pana, bo naprawdę był doskonałym kelnerem :) 




Lemoniada ze słoja to zawsze dobry pomysł ;) i pięknie i smacznie :) 



Mimo iż dziewczyn było dużo i wszystkie robiły zdjęcia w tym samym czasie, udało tak się zgrać, że nie wchodziłyśmy sobie w kadry :) 



Niebo w gębie.. Obrabiając zdjęcia do tego wpisu ciągle musiałam coś szamać. Inaczej obśliniłabym klawiaturę. Całe szczęście mamy pełnie sezonu owocowego, bo byłabym kilka kilko do przodu :D 












Gdy przestało grzmieć, chmury się rozeszły i na koniec kolacji słońce pięknie nam zaświeciło. Ja znów wstałam od stołu i korzystałam z każdej minuty. Piękne światło szkoda było stracić.Dlatego też i dziewczyny mają trochę zdjęć, nie tylko stół :D



Wiecie, dlaczego dobrze było wziąć udział w konkursie na udział w tej edycji BPM ?  Bo to była też lista rezerwowych ;). Często zdarza się, że w ostatniej chwili coś uczestniczkom wypada i zwalniają się miejsca. Tak było w pierwszej edycji tak było i w tej. Ola (blog.stabrawa)  nie wygrała. Snuła już plany konkurencyjnej imprezy :P i chyba to wyczułam, bo po zwolnieniu się miejsca napisałam do niej :)  I tak mogłyśmy się poznać :) a ja sobie zaklepałam miejsce w jej konkurencyjnej imprezie :p 



Marta (domek przy lesie) wcina przepyszne jabłuszka :D Po długiej podróży na warsztaty należą się takie przyjemności .





Kasia siedziała na przeciwko mnie, gdy zachód słońca dał czadu. Wiec przepraszam modelkę i Was, ale trochę jej obejrzycie w tych promieniach zachodzącego słońca ;) 


Koszulka Ilony i kwiaty w przepysznej sałatce idealnie do siebie pasowały kolorystycznie ;) 


Nawet przy jedzeniu trudno było rozstać się z aparatem ;) 


Zgaduj zgadula kto się kryje w bokeh-u za świecami ?  ( warsztatowiczki wiedzą już co to bokeh ;p) 


i znów Kasia w złotym świetle :p 




Wzrok jednej Kasi mówi wszystko o tym co myśli o poczynaniach drugiej Kasi :) 


Guzik.Stały członek załogi BPM ;) i główny model :)  





mmm tyle pyszności na stole... ;) Guzik przechodził małe tortury.. Pani pilnowała jego diety ;) 




przerwa na social media ;)




Zasłuchana Marta ( jedna ze sprawczyń tej pięknej aranżacji w lesie) .. Bo nie tylko fotografowałyśmy i siedziałyśmy na insta ;) Bardzo dużo rozmawiałyśmy i poznawałyśmy się na wzajem. I do tego właśnie miała przyczynić się ta kolacja. Bo piękne okoliczności przyrody sprzyjają bliższym relacjom :D 




Skrzynie  prezentowały się przepięknie w każdym świetle. Stare drewno ma niepowtarzalny urok i magię. Regalia potrafi to wykorzystać w 100% . 


Koce okazały się strzałem w 10! Chroniły nie tylko przed wieczornym chłodem, ale także przed komarami :) No i fotogeniczne są :D 


Przyklejone do wizjera ;)  Ola (Ozebrze) i Kasia (ConchitaHome)



Sposób na rozpalenie świeczek w wysokich lampionach. Bo te nagminnie były zdmuchiwane przez wiatr lub inny żywioł, który wpadał czasami na polanę -> przez mojego syna . 



Zasłuchane Marta (Pani Wożna) i Gosia (m.o.home) 


Na stół wjechał ciężki sprzęt :) Całe szczęście stół długi i miejsce obok talerzy znalazły też aparaty i obiektywy ;) 




Kolejna ze sprawczyń pięknej aranżacji kolacji, Beata



I nastał zmrok :) i klimat wzrósł razy dwa :) To też trzeba było uwiecznić. 




Zaletą kolacji blisko domu była możliwość podłączenia Cotton Ball Lights do prądu :)  Wyglądały zjawiskowo w lesie :D Na instagramie wiele z Was zachwycało się kolorystyką tego zestawu. Układałyśmy go z Beatą specjalnie do tej kolacji. Jeśli macie ochotę stworzyć taki dla siebie podpowiem Wam jakich kolorów kulek użyłyśmy.  Są to :  gold, beige, brownie, mud, olive, oldgreen. Co więcej, możecie do końca sierpnia zaoszczędzić 10%  kupując zestaw kulek, bo taką zniżkę przygotowało Cotton Ball Lights dla czytelniczek blogów, które wzięły udział w BPM2 . hasło : CBL 






Jeśli dotarliście do samego końca, obejrzeliście wszystkie zdjęcia i na dodatek przeczytaliście wszystko to Was podziwiam i doceniam przeogromnie :D Oczywiście nie napisałam wszystkiego co bym chciała, bo wena zazwyczaj do mnie przychodzi, gdy jestem w drodze i nie mam gdzie zapisać tego, co właśnie wykluło się w mojej głowie. 

O dwóch rzeczach jednak zapomnieć nie mogę i napisać muszę.  Po pierwsze podziękowanie dla dziewczyn. Za ich obecność, dobre wibracje uśmiechy, zapał i przegadane godziny. I za niespodziankę, którą mi zrobiły:) Dostałam od uczestniczek piękne prezenty, którymi się jeszcze pochwalę . Tak piękne i tak trafione ( jej jak one mnie znają! ;D ), że nie ma mowy, żebym się nimi na blogu nie chwaliła :D 

A jakbyście zapomnieli, kto się u mnie gościł i ciężko pracował przy aranżacjach, to przypomnę :

Marta ->  Foto St(w)ory
Beata  -> For Rent For Living
Marta -> Domek przy lesie
Ola -> Ozebrze
Magda -> Wnętrza Zewętrza
Kasia -> Conchita Home 
Ilona -> Przeplatane kolorami
Ola -> Stabrawa
Marta -> Pani Woźna
Kasia ->  Piąty Pokój
Małgosia -> m.o. home

Po drugie. Ja wiem, że jeśli są sponsorzy wydarzenia, to zazwyczaj wypada dziękować i się zachwycać ewentualnie grzecznie wspomnieć ;). Jednak wszystko co tu przeczytaliście na blogu, to nie dobre wychowanie, ale szczera radość i zachwyt. Partnerzy wydarzenia naprawdę spełnili wszelkie nasze oczekiwania :)  Dziękuję wiec im szczerze, bo bez nich aż tak zachwycająco przez te kilka dni by nie było : 



A następny post będzie z konkursem :D i ze zdjęciami którejś z 3 aranżacji :D ( jeszcze nie wiem której ;) ) Wiec bądźcie czujni i zaglądajcie do dziewczyn. U nich tez będą piękne rzeczy do wygrania :D 

Iza  

33 komentarze:

  1. Już sie tyle razy zachwycalam i dziekowalam, ze nie będę się powtarzac. Ale nie wspominalam jeszcze o jednym, a Ty owszem: jestem naprawdę pod wrażeniem tego luzu, szczerości i braku dystansu między nami. Tematy, jakie się nocami przewijaly, byly momentami szalenie intymne i wymagaly wielkiej otwartości. A my się właśnie na siebie otworzylysmy w 100%.
    I za to też Ci dziękuję - ze stworzyłas warunki do naprawde fajnego spotkania.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia :* co do luzu myślę, że fakt przebywania ze sobą w sumie na zamknietym terenie przez 48h sprzyja zgłębieniu relacji ;) nikt nie rozchodzi sie do hotelowych pokojów..przestrzeń w domu się kurczy przy takiej ilosci osób i to sprzyja takim rozmową :) No i jest to dom a nie obcy hotel .. myśle, że to ma znaczenie :) I cieszę się, że ten dom sprzyja takim relacjom :) on zawsze był pełen ludzi i emocji , wiec kontynuowanie tego jest radochą :D
      :*

      Usuń
  2. Iza no cudne zdjęcia i ja jako Gwiazda Kadru....hahah ;-). Oj pisałam Ci to już...skręci mnie a będę robić kiedyś takie piękne zdjęcia...buziaki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola dziękuję :* co do zdjęć, wierzę ze bedziesz robiła zdjecia jakie chcesz :) szczegolnie,że odkryłaś nowe moce starego obiektywu :*

      Usuń
  3. Pięknie! Nie mogę doczekać się następnych edycji. Coś czuję, że te meetingi staną się jednym z najpopularniejszych wydarzeń świata blogów wnętrzarskich (choć odbywają się na zewnątrz) ;) Fajnie jest pooglądać sobie tyle znajomych i nowych twarzy :) Zdjęcia jak zwykle genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, nie wiem czy bedzie kolejna edycja. To wszystko zalezy od moich prywatnych planów ;) ale jak zwykle nie mówie nie. Los sam pokaże ;)
      Ale za tak miłe przeczucia dziękuję bardzo :*

      Usuń
  4. Ja jestem zachwycona zdjęciami. Rzeczywiście jest tutaj więcej nas, cudnie że złapałaś to w kadr :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola :) miło mi bardzo to czytać :) ja nawet nie wiem kiedy Was tyle złapałam. Jakoś nie świadomie robiłam te zdjecia. Dopiero jak zrzuciłam na komputer okazało się, że z samej kolacji jest ich 500! ;)

      Usuń
  5. Iza, świetne fotki!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia! I kawał dobrej roboty włożonej w organizację tego wydarzenia, podziwiam! I bardzo zazdroszczę:)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda dziękuje za słowa uznania :D miło bardzo mi je czytać :)

      Usuń
  7. :))))) ale miałyście FAJNIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE .....Iza nie uwierzysz ale ja wyciągnęłam ze stodoły identyczną balię :)))))) i już mi się roiło na jej widok własnie kwiecie pływające i świece ...po prostu jak zobaczyłam waszą oniemiałam ,że ktoś mi w myślach czyta :))))))) kelner prawie niewidoczny ,ale tego to Starachowice jeszcze nie widziały podejrzewam :)))))) kelner w lesie ho ,ho ..i turystki z Japonii :))))) pozdrawiam Was wszystkich :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D ta balia to nie jest jakis nowatorski pomysł ;) wiele realizacji juz widziałam w tym stylu :D bo ona az sie prosi o to ;) wiec uwierzę,że tez tak chciałas zrobic :D
      Co do Starachowic i tego co ja tam robie, to nie skromnie powiem,ze to wszystko po raz pierwszy tam sie dzieje ;) takiego drugiego domu tez tam nie ma :p Nudy na naszej ulicy nie ma i całe szczescie sąsiedzi sie nie skarzą :D

      Usuń
  8. Iza, czekałam na ten wpis. I żaden dla mnie chyba nigdy nie będzie za długi :) Prze-prze-prze-przepiękne zdjęcia! Patent na stół z dech kiedyś może wykorzystam. Wybacz wypytywanie, ale muszę, bo moje oko dostrzegło super dzbanek w pastelowe trójkąty. Skądże on? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga :) Dziękuję :* no i przepraszam za długi czas oczekiwania :)
      Patent na stół prosty i polecam :D co do dzbanka to dary losu z KIK. Ale jak sie okazało po BPM jest tylko dekoracyjny... po nalaniu płynu do niego zrobił się.. hmm dziwny.. brązowy z zewnatrz.. wiec polecam na połeczkę a nie do uzytkowania ;)

      Usuń
  9. Z przyjemnością obejrzałam "kolejną" relację i pozachwycałam się stylizacją, zdjęciami, rozszyfrowywałam dziewczyny, których nie znam z twarzy. Ale największy szok to to, że dechy ze stołu poszły na łóżko :D. P.S. Ja też wrzucę kilka zdjęć, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania :) cieszę się, ze jeszcze Ci sie chciało kolejna relację oglądać. A deski.. mówiłam przeciez ze one stołem były ;) potem pojechały do stolarza na hebel i docięcie tylko ;)

      Usuń
  10. ach z wielką chęcią bym się do was przyłączyła:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby mnie tam nie było też bym chciała być. Wiec rozumiem :D

      Usuń
  11. Dzięki za obszerną relację. Widać, że wszystko pięknie się udało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia :D minimalistką nie jestem, oj nie.. nawet w relacjach ;P dziekuje :)

      Usuń
  12. Jesteś Iza mistrzynią w organizowaniu takich spotkań. Byłam ciekawa czym tym razem zaskoczysz uczestniczki spotkania i nas obserwatorów bo zeszłoroczną kolację na plaży trudno było przebić, a jednak Tobie (Wam) się to udało:-) Czekam na kolejne relacje i pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej jak miło mi to czytać :) co do kolacji to mam jeszcze kilka pomysłów ;) moze kiedys zrealizuję :D choc pewnie te dwie bedzie trudno przebić ;)
      pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  13. Jestem zachwycona spotkaniem, rozmowami po świt, jakbyśmy się znały od lat :)
    Ale w tym wpisie najbardziej zachwyciły mnie Twoje zdjęcia! Dziewczyno kiedy Ty te wszystkie ujęcia nas wszystkich zrobiłaś?
    Ślę wieczorne pozdrowienia, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta :D
      Zdjecia nie wiem kiedy zrobiłam, same się zrobiły ;) tez szok przezyłam jak zrzuciłam na dysk ;)
      sciskam mocno
      Iza

      Usuń
  14. Przepięknie :-) Niezmiennie podziwiam Cię za talent, wrażliwość, pracowitość i energię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja mjut na moją dusze takie komentarze czytac :) dziękuje CI bardzo :*

      Usuń
  15. Świetnie musiałyście spędzić czas. Elegancko!

    OdpowiedzUsuń
  16. Obawiałaś się, że zgubisz wątek, a to ja zgubiłam, bo gdy doczytałam do końca, zapomniałam od czego miałam zacząć komentarz ;) Zdjęcia przepiękne, oglądałam z uwagą - pewnie dlatego, że są wyjątkowe, bo u Ciebie na fotografiach są dziewczyny :)
    Fantastyczne spotkanie i efekty :) Podziwiałam na wielu blogach, ale jeszcze nie wszystkich :)
    Też byłam pełna podziwu dla dziewczyn, że nie wchodziły sobie w kadr :)
    P.S. oglądałam ten druciany koszyk w JYSK, ale odłożyłam, teraz widzę, że muszę po niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Iza, no i co ja mam powiedzieć? :) Aranżacja i zdjęcia magiczne, wierzę, że atmosfera była cudowna i niezmiennie żałuję, że nie udało mi się do Was dołączyć. Masz kawał dobrego talentu, co przy Twojej pracowitości daje niesamowite efekty, miło popatrzeć i poczytać :-) Pozdrawiam ciepło! :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)