2016-11-06

ZEGAR DIY ( ze stołka)

Chwilę łapałam oddech. Trochę musiałam skupić się na codzienności. Zatęskniłam i wróciłam. Może nie zasypię Was teraz postami co drugi dzień, ale postaram się być częściej. Tym bardziej, że w moim mieszkaniu zaszło kilka zmian i mam o czym pisać i co Wam pokazać. Dziś nadal ugoszczę Was w mojej sypialni. Porozmawiamy o czasie, lub o tym co nam go odmierza. 
Lubię mieć zegar w zasięgu wzroku. Pomaga mi w organizacji czasu. Nie oznacza to jednak, że jestem niewolnicą każdej minuty. Do niedawna miałam go w każdym pomieszczeniu w domu. Niestety zegar w pokoju Yosiela odliczył swoje ostatnie sekundy. Na jego miejsce powędrował czerwony zegar z naszej sypialni. Chyba zegary dogadały się przez ścianę, bo to był moment, kiedy z mojej sypialni wyganiałam kolor czerwony. Zostałam jednak bez zegara w tym pomieszczeniu. Tymczasowo zgarnęłam ten, który miałam w łazience. Pasował. Wiem, że niektórym podobał się nawet bardzo. Mnie jednak brakowało go w łazience szczególnie rankiem, gdy każda minuta jest na wagę złota. Zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu zegara idealnego do sypialni. I te idealne miały jedną poważną wadę. Bardzo nie lubiły mojego portfela. A to jednak był warunek przybycia do naszego domu. Wtedy przypomniałam sobie, że mam coś co mogłoby być cyferblatem fajnego zegara. Siedzisko pewnego bardzo sławnego stołka z równie sławnego szwedzkiego sklepu. Nie cały rok temu mój już wiekowy stołek ( 8 letni ;) ) rozebrałam na części bo potrzebowałam jego nóg, do ławki, którą robiłam. Stołek w między czasie przybierał różne barwy, więc nie obyło się bez szlifowania i zdzierania kilku warstw farby. Z tego wszystkiego pozostało okrągłe siedzisko. Miałam kilka pomysłów na wykorzystanie go. Ostatecznie skończyło jako zegar. 
Prawdopodobnie widzieliście już wiele  przykładów DIY na zegar. Są też duże szanse na to, że sami macie też taki projekt na swojej liście własnoręcznie wykonanych rzeczy. Mimo to, dodam w tym temacie parę swoich  słów i zdjęć. Może Wam się spodoba ;) 


Gwoździe, młotek, mechanizm zegara, pasek skórzany i jeszcze pędzel, farba i taśma ( jak nie macie takiej malarskiej, to washitape też może być ;) ). Przyda się też wiertarka z takim specjalnym narzędziem do wywiercenia kółek. Mój mąż wie jak to się nazywa. Ja Wam pokażę na zdjęciu. Dłutko lub mocny płaski śrubokręt, też w przypadku zegara z tego siedziska może okazać się niezbędny. 


Po dokładnym wymierzeniu środka, wywiercamy kółko. Tym czymś co wyżej na zdjęciu.(czytelniczka soledo'sheaven podpowiada, że to otwornica :D ). Do kupienia w każdym markecie budowlanym. Oczywiście nie wywiercamy dziury na wylot, ale wkręcamy się w miarę głęboko. Później dłutkiem lub mocnym śrubokrętem wydłubujemy środek. Wszystko po to żeby mechanizm zegara zmieścił się, a jego dzyndzelek na wskazówki dostatecznie dobrze wystawał po drugiej stronie.  


Na mechanizm poruszający wskazówkami  musimy wywiercić dziurę. Oczywista oczywistość, ale wolę wspomnieć ;).  Ja wymyśliłam sobie (niezbyt oryginalnie), że część cyferblatu pomaluję na niebiesko. Zadecydowała o tym przede wszystkim ta plama, której już nie dałam rady zeszlifować.  Zazwyczaj jest zaznaczone dwie lub cztery godziny (w przypadku mojej plamy cztery godziny załatwiłyby już sprawę). Ja poszłam po bandzie, zaznaczyłam siedem. Syn zapytał mnie dlaczego aż tyle. I wtedy mnie olśniło. Musiała zadziałać podświadomość. To czas, który zazwyczaj przeznaczam na spanie. Plus minus oczywiście. Głównie minus na tej dwunastej, bo o siódmej nie ma bata, muszę wstać ;) . Więc idealnie się złożyło, bo ciemna granatowa siedmiogodzinna noc zagościła na moim zegarze. I rano gdy się obudzę, a okulary będą jeszcze na stoliku nocnym, to gdy  wskazówka nie mignie mi na granatowym tle, będę wiedziała, że moje ruchy muszą być nie naturalnie jak dla mnie o tej porze, szybkie. 


Jakby się ktoś pytał, to ta farba jest do ścian, ale bardzo ładnie pokryła drewno. Zegar wystawiony tylko na działanie kurzu. Powinna przetrwać :D 


Po uchwytach, które robiłam jakiś czas temu został mi jeszcze kawałek skórzanego paska. Nie mógł się zmarnować. A ja nie musiałam specjalnie wymyślać sposobów na zawieszenie zegara. Jak widać na zdjęciu powyżej, mocowanie jest bardzo proste. W sumie sześć gwoździ i młotek. Zegar ( jego cyferblat) jest dość ciężki, więc nie bardzo oszczędzałam na gwoździach. I to by było na tyle. Zawiesiłam go i się w nim zakochałam. Mój portfel też go polubił :D. Nawet mój syn nieskromnie stwierdził, że to najpiękniejszy zegar na świecie ;). Dodatkowo idealnie wpasował się w ten kąt. Dawno nie byłam tak zadowolona z mojego DIY ( tym razem to ja nieskromna). 



Gdybyście się zastanawiali, czy u mnie tak pięknie jasno o tej porze roku, to Was rozczaruje. Taka sama ciemnica jak i u Was od ponad miesiąca. A ta piękna jasność to obiektyw, statyw i program graficzny. Zdjęcia były robione dziś. Jak widać na zegarze między 14-tą a 15-tą w mroku, który wskazywałby zupełnie inną porę dnia. 






W sypialni i reszcie pomieszczeń, po zamknięciu sezonu balkonowego zrobiła mi się mała dżungla. I bardzo mi się to podoba. Coś czuję, że może mi być trudno rozstać się z roślinami na wiosnę i znów je przeprowadzić na balkon. 


Jeśli się Wam spodobała taka wersja zegara, nie musicie od razu rozczłonkowywać Waszych stołków. Można zakupić grubszą sklejkę i z niej wyciąć cyferblat. 


ściskam

Iza 

19 komentarzy:

  1. Iza jak zwykle zachwycasz pomysłem i zdjęciami:) super DIY:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się gdzieś ten blacik od stołka wala... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dawaj zegar. I u ciebie super wyglądałby z zielonym ;)

      Usuń
  3. Jak zwykle Iza jestem pod wrażeniem - pomysłu i zdjęć:) Pięknie wyszło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł z tym zaznaczeniem odrębnym kolorem czasu, który "pozostał" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czas , który pozostał.. jak to brzmi hehehe ;)

      Usuń
  5. Jak zwykle genialny pomysł i przepiękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  6. No i pięknie! Taki zegar to mógłby nawet mnie czasem gonić... he he. Uściski! Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle zadziwiasz pomysłowością, a zegar jest bardzo spójny z sypialnią, faktycznie żaden za grube złotówki by się lepiej nie wpasował :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To "coś" do wiercenia to otwornica :) A zegar wyszedł Ci świetny i cudownie się komponuje z resztą aranżacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to dobrze mieć zorientowanych czytelników :D zaraz poprawię we wpisie :) i dziękuje :)

      Usuń
  9. Zegar genialny.Uwielbiam Twoje pomysły.I ogromnie zachwycam sie zdjęciami.Ta jasność jak w piękny,wiosenny dzień.Niedługo będę wymieniac mojego,starego canona,ktory ledwo zipie.Jeśli pozwolisz będę Cię prosić o radę mailowo.Nie chcę jakis bardzo drogich sprzętów
    Maks do 3 tyś,ale kompletnie się na tym nie znam (jaki obiektyw,jaki statyw)Zielenina ze mnie w tym temacie.Jak będzie tak daleko to będę prosić o fachową poradę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zegar wyszedł pięknie:) Już wiem czego mi brakuje w moim biurze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacja. Prosty zegar, ale piękny efekt :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)