2016-03-28

Wielkanocny stół w odcieniach indygo

Ile Święta by nie trwały, zawsze są za krótkie. ;) To czas w którym robimy STOP nie zależnie od tego jak bardzo pędzimy. Chociaż tradycją jest, że większość Pań Domu siada ledwo żywą do stołu, to ja odkąd mam własne mieszkanie, a różne świąteczne spotkania odbywają się u mnie, zerwałam z tym niecnym procederem ;). Nie znaczy to, że święta u mnie są skromne i w ozdobach i w menu.  Po prostu każdy coś od siebie daje. Nie popadamy w paranoję suto zastawionego stołu ( wolimy smacznie i pod nasze kubki smakowe), a dom sprzątamy regularnie, wiec przed świętami sprzątany jest jak zwykle ;) Mam tylko jednego bzika. Dekoracje  i mieszkania i stołu. Jednak i tu, szczególnie w Wielkanoc, staram się nie przesadzać. Od 2 lat Wielkanoc mnie trochę "zaskakuje", że to już, a ja taka nie przygotowana ( bo zapracowana ;p ). To gdzie spędzamy święta zależy też od grafiku mojej mamy, która pracuje jako pielęgniarka na zmiany. Jeśli ma więcej wolnego, wtedy spędzamy święta u niej, jeśli pracuje, u mnie. W tym roku miało być u niej, ale nagłe zmiany w pracy parę dni przed świętami pokrzyżowały plany.   Święta zaczęłam więc przygotowywać i planować w piątek ;)  Jednak menu było już podzielone wcześniej, dlatego wszystko odbyło się bez zakłóceń, a ja miałam nawet czas na przygotowanie stołu Wielkanocnego na spokojnie, sfotografowanie go i przygotowanie tego postu ;) 

Poprzedni wpis był już zapowiedzią tego w jakim stylu będzie tego roczna Wielkanoc w coloresdemialma ;) Nadal wszelkie odcienie niebieskiego królowały na stole, ale już w innej konfiguracji i lekko podrasowane błyskiem złota i konfetti ;) 







Złota na stole nie było wiele, ale fajnie podkręcało  całą stylizację. Poza koszykiem i błyskiem na pisankach, pomalowałam wizytówki jedyna złotą farba jaką znalazłam w domu. To nic, że była do tkanin ;) dała radę :D 









Podpowiadam, że pisanki były malowane w wywarze z czerwonej kapusty. Ja ugotowałam całą małą kapustę ( pokrojona na kawałki) w litrze wody i 2 łyżkach octu. Gotowałam godzinę na małym ogniu. Zlałam wywar i w nim moczyłam wcześniej ugotowane jajka. Te najjaśniejsze moczyły się 5 min. Średnie  od 30 min do 1h. To piękne granatowe jajo moczyło się całą noc :) Bling bling na pisankach to nic innego jak konfetti przyklejone na klej biurowy ;) 






Wianek z bukszpanu i mu podobnych gałązek robię co roku. Jednak co roku wisi gdzie indziej. Raz pod żyrandolem, raz na drzwiach, a w tym roku w ramie nad stołem :) 


Za obrus posłużył mi kawałek jeansu, który dzielnie czeka aż znajdę czas i uszyję z niego to co zamierzałam. Taki nie podszyty, gdzieniegdzie strzępiący się i nie uprasowany ( sic!) pasował mi idealnie ;D. Nikt nie zauważył tych małych szczegółów ;) i wszystkim całość się podobała :D  



Pusta patera czekała, na mazurka, którego przywiozła mama. Zdjęcia robiłam wcześniej więc nie załapał się na nie ;) 



Co  święta na drzwiach wieszam tematyczny wianek..w tym roku go narysowałam ;) i "powisi" jeszcze trochę po świętach :)  




Patrząc na to zestawienie stołu wielkanocnego z ostatnich 3 lat jestem bardzo ciekawa w jakim kierunku pójdę za rok ;) Bo jeszcze 2 lata temu w życiu bym nie pomyślała, że na moim wielkanocnym stole znajdzie się złoto ;) Więcej zdjęć z poprzednich lat możecie obejrzeć TU i TU 




Święta się właśnie skończyły, wszyscy wypoczęci, najedzeni, zadowoleni, wyspacerowani, wygadani.Oby więcej takich Świąt bez napinki :)  Tego sobie i Wam życzę :) I dziękuję za wszystkie świąteczne życzenia pod ostatnim postem :*


Iza 

2016-03-26

Alleluja !

Myślałam,że nie dam rady złożyć Wam życzeń i jeszcze okrasić je zdjęciami. Plany na Wielkanoc były inne ( wyjazdowe) , ostatecznie zakończyły się u mnie w domu, więc trochę na łapu capu wszystko przygotowuję ;)
W tym roku mało ozdób, głównie naturalne ( kwiaty, rzeżucha, bazie) , ale muszę przyznać, że mi to odpowiada. Dom nie jest gruntownie wysprzątany, a normalnie, tak jak to się dzieje w ciągu całego roku - posprzątany. Zestaw dań też nie jest super bogaty, ale rozsądnie zaplanowany na 2 dni  i 6 osób (a prace podzielone między konsumentów ;p ).  Dlatego znalazłam czas na to, żeby poza wrzuceniem pisanek do roztworu z czerwonej kapusty lekko je przyozdobić, a nawet .. zrobić zdjęcia ;) i z Wami się nimi podzielić :) 


Chciałabym Wam życzyć z okazji świąt Wielkiejnocy, spokoju, refleksji, odcięcia się od tego co muszę, a zrobienia tego co chcę :) Spędźcie ten czas z bliskimi Wam osobami, radujcie się i ciecie chwilą. 

Felices Pascuas! 








Iza 

2016-03-10

BIAŁA SYPIALNIA WERSJA NR 9

Ostatnio pokazywałam Wam sypialnię w wiosenno-letnich kolorach ( Ci co zaglądali do ostatniego postu wiedzą, że to określenie jest kompromisem ;) ). Cieszę się, że przypadła Wam do gustu. Dziś będzie biała sypialnia z różnymi odcieniami niebieskiego i drewnianymi i naturalnymi dodatkami. Tak jak poprzednia odsłona, ta również była związana z projektem DIY dla IKEA, a dokładnie dwoma projektami. Wieszakiem w stylu rustykalnym ( z desek starej skrzynki po owocach) i ławki do sypialni na bazie nóg jednego z bardzo popularnych stołków z tejże firmy ;). Oba projekty znajdziecie TU i TU. 
Przygotowanie tej wersji sypialni zajęło mi mniej czasu niż tej ostatniej, bo zagłówek i parę ozdób, które mam na co dzień w sypialni zostało. Można więc uznać, że to alternatywna wersja w stylu coloresdemialma, tylko bez czerwieni ;) Lubię tę wersję i nawet dość długo moja sypialnia  wyglądała właśnie tak.  Potem była kolejna sesja końcowa projektu DIY i sypialnia ponownie przeszła szybką przemianę (też na bazie kolorów biel i niebieski- choć wygląd był już inny), ale o tym już w innym poście. 



Gdy sypialnia jest tak skromna kolorystycznie, mogłam poszaleć z wzorami i fakturami. Kratka, paski, kropki, plamy. Gładka powierzchnia półek i chropowatość starego drewna i  wikliny. Wszystko to urozmaica, ale nie powoduje wizualnego bałaganu. 




Koszyk pod świetnie znaną szafka w świecie blogowym( SPRUTT), robiony był na zamówienie u Marty. Polecam z całego serca. Choć koszyk stał krótko w tym miejscu, bo jednak wizualnie mimo wszystko za bardzo obciążał mi tą komódkę. Teraz świetnie sprawdza się w łazience :) 


Bardzo lubię stare drewno, ale zbyt duża jego ilość w pomieszczeniu mnie przytłacza. Zżółkniętego drewna znów bardzo nie lubię. Alternatywą jest duet stare dechy + wybielone dechy ( lub bardzo jasne drewno), który na moje oko  sprawdza się całkiem dobrze :) 



Trochę wiekowych dech, trochę "ciepłych" tekstyliów jak sweter na wieszaku czy koc, naturalne dodatki ( drewno, wiklina, rośliny, szary papier, cyna) i w białej sypialni rodzi się rustykalny klimat. Nadal jednak nie dominujący w całej przestrzeni, lekko tylko nawiązujący do stylu. 


Twórczość własna ;) czyli jedyny obraz na płótnie który namalowałam jakieś 20 lat temu i chlapanie pędzlem z niebieską farbą około rok temu ;) 



Ławka aktualnie znajduje się u mnie w przedpokoju i sprawdza się idealnie. Co jakiś czas tylko zmieniam pokrowiec ;) Koralikowy i skromny łapacz snów zrobiłam w 15 min na potrzeby tej stylizacji. I bardzo go lubię. Wisi w sypialni do tej pory :)  Choć mam już w planach lekko go podrasować ;) 






I jak Wam się podoba sypialnia w takim wydaniu ?  Jeśli za mało kolorów i są one zbyt zimne dla Was, to następnym razem będzie zupełnie coś innego ;) 
Może macie jakieś pomysły na inną kolorystykę sypialni i chcielibyście je zobaczyć w moim wydaniu ?  Piszcie, bo myślę o rozbudowaniu tej serii. Mam kilka pomysłów w moim magicznym zeszycie ;).  Do tej pory robiłam metamorfozy na bazie rzeczy, które miałam w domu, lub dzięki współpracy z IKEA, a także przy okazji zakupów do domu mamy w Starachowicach. Zastanawiam się jednak nad kolejnym krokiem. Pomysł podsunęła mi opinia krążąca o blogerkach wnętrzarskich, czyli "przecież one tak w domu nie mają, wypożyczają ze sklepów tylko do zdjęć na bloga". ;) 


Iza