2016-10-10

HOME OFFICE

Tylko napisałam publicznie (to znaczy, tu na blogu), że mam w planach jeden post w tygodniu i sprawa się rypła. Dwa tygodnie przerwy między postami. Jednak nie powinnam głośno mówić o swoich planach. Zmieniłam więc zamiary w częstotliwości postów, ale Wam o tym nie napiszę, bo znów nic z tego nie wyjdzie. 
Dziś wróciłam do Was postem z mojego domu. Temat jednak ten sam co ostatnio. Biurko. Ponownie "hand made". Tyle, że już bardziej skomplikowana wersja. 
Mój home office przez te 5 lat od kiedy go mam, przeszedł już wiele metamorfoz. Mniejszych i większych. Jest to bardzo niewielki kąt a wiele od niego oczekuję. Początkowo stało tam biurko z Ikea. Najmniejsze jakie znalazłam. Było jednak za płytkie i ciągle zwisał mi łokieć. Po kilku godzinach obrabiania zdjęć ból był przeogromny. 2 lata temu znalazłam  stary rozkładany stół, który po lekkim przycięciu idealnie nadawał się na biurko. Plusem był odchylany blat. Gdy nie używałam biurka zajmowało mało miejsca. A w czasie pracy było idealnie głębokie i miałam dobrą podporę pod łokieć. Biurko/stół przemalowałam. Ale jako mało doświadczona wtedy ze starymi meblami, niezbyt skutecznie pozbyłam się drewno-jadów. Odkryłam je po jakimś czasie jak zobaczyłam piękne kopczyki miału drewna na moim komputerze, który stał pod biurkiem. Dość szybko padła decyzja o wywiezieniu go do Starachowic. Tam sprawdza się świetnie na zewnątrz. Nie ma tego złego, jak to mówią. Mój mąż mógł podpatrzeć konstrukcję mebla i według życzeń żony stworzył biurko na miarę. Również ze starego drewna (deski z podłogi ze Starachowic). Tym razem już bez mieszkańców. Żona nadzorowała uważnie budowę ;) i na koniec wykończyła drewno zgodnie z własnymi upodobaniami. 
Wykorzystałam resztki farby kredowej, którą rozcieńczyłam z wodą,potem wszystko zawoskowałam. Efekt bardzo mi się podobał.  Tyle, że jestem osobą, która eksperymentuje. Nie zawsze chce mi się czytać w internecie wszystkie dobre rady itp. Dlatego moje eksperymenty czasami nie kończą się sukcesem. Biorę to jednak na klatę, bo takie ryzyko wpisane jest w moje nieodpowiedzialne poczynania z meblami (i nie tylko). Jestem tego świadoma, ale i tak dalej będę eksperymentować,bo tak lubię. Do czego zmierzam ? Do tego, że wosk na biurko to jednak nie jest najlepszy pomysł. Bo się wyciera bardzo. Biurko ma już dość spracowany blat po około roku użytkowania. Mnie to jednak bardzo nie przeszkadza. Ja lubię spracowane drewno. Pewnie za jakiś czas, gdy już nie będzie mi się podobać, przeszlifuje i znów poeksperymentuję. :D A tym czasem zapraszam do mojego domowego biura, z którego do Was nadaję.  

urban jungle, boho, home decor

Ozdoba z chwostami to spontan. Miałam kijek i bardzo chciałam coś na nim powiesić. A potem sobie przypomniałam o zapasach muliny poczynionych jakiś czas temu. I tak w jeden wieczór powstało coś takiego. Lubię tą ozdobę i pewnie trochę powisi. 

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

Kaktusy i sukulenty opanowały mój dom. Na moje nieszczęście przydomowy hipermarket miał ostatnio te maleństwa w ofercie po 3 pln. Wyszłam z niego z pełną tacką ;) 

urban jungle, boho, home decor

Czy kiedyś wspominałam, żeby nie wierzyć w opisy kolorów na stronach z akcesoriami komputerowymi ?  To piszą panowie, a oni się nie znają na kolorach. Jak ponad 2 lata temu inwestowałam w dobry monitor bardzo zależało mi na tym, żeby był biały. I według opisu taki miał być. Przyjechał szarosrebrny. Tymczasowo (2 lata już)  poradziłam sobie taśmą washi-tape. Ale biała ramka już się robi. Pokażę Wam niebawem . 

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

urban jungle, boho, home decor

Mam jakąś wewnętrzną awersję do podkładek pod myszy komputerowe. Dlatego moje biurko w tym miejscu wygląda jak wygląda. Tu się pracuje po prostu! ;) 

Na koniec dwa zdjęcia poglądowe jak było wcześniej. Zgodzicie się zapewne ze mną, że nie warto wracać do tego co było ;) 




Jak widzicie, czerwieni w sypialni już nie ma. I dobrze mi z tym. Biurka też nie zamierzam już zmieniać. No chyba, że przybyłby mi nagle dodatkowy pokój który mogłabym przeznaczyć na pracownię. Wtedy duże biurko wjedzie do pracowni jako pierwsze. :D Pomarzyć zawsze można 

ściskam 
Iza