2016-12-24

WESOŁYCH ŚWIĄT

Moi Drodzy. Wszyscy, którzy tu zaglądacie i podczytujecie. Nie mogłam Was zostawić bez Świątecznych życzeń. Wszelkie przeszkody po drodze ominęłam, żeby tu dotrzeć i pozostawić kilka słów dla Was. 


Chciałam Wam dziś życzyć bardzo banalnie, ale mam ostatnio wrażenie, że to bardzo Ważne życzenia. Czyli ZDROWIA  i SPOKOJU. To taka baza, dzięki, której już wiele pójdzie gładko i łatwo. Radość , miłość i powody do uśmiechu już same za nimi podążą.  Celebrujcie chwile w rodzinie, nie tylko przez kolejne parę dni, ale cały rok . 


WESOŁYCH ŚWIĄT!  ***** FELIZ NAVIDAD! *****  MERRY CHRISTMAS! 




Iza 

2016-12-18

ŚWIĄTECZNY STÓŁ W NIEBIESKICH ODCIENIACH

Tu i ówdzie (blog, instagram itp), zostawiałam informację, że w tym roku moje Święta będą bez czerwieni. Gdyby nie chodziło o ten blog i o moje wnętrza, pewnie nie byłoby to dużą niespodzianką. Jednak przez prawie 5 lat prowadzenia bloga czerwień była jednym z kolorów, z którego byłam znana. A w okresie świątecznym, przejmował on panowanie nad moim domem. Od jakiegoś roku konsekwentnie go niweluję. Taką mam wewnętrzną potrzebę. Nie zarzekam się, że na zawsze. Na ten moment czerwień mnie męczy. Nawet w Święta Bożego Narodzenia. Choć, nie ukrywam, widziałam w tym roku kilka takich aranżacji z czerwienią, że zastanowiłam, się czy jednak dobrze robię. Z drugiej strony stwierdziłam, że stworzyć świąteczny klimat z tym kolorem, to łatwizna jednak. Jest tak oczywisty o tej porze roku ;). Postawiłam sobie wyzwanie (jakbym za mało miała na głowie ;)). Chciałam niebieskie święta, ale nie w mroźnym zimowym klimacie.  Czerpałam dużo ze stylu nordic, choć to co powstało nie jest jego najczystszą postacią. Zaczęłam od obrusu. Wymarzyłam sobie niebieski len. I to marzenie pomógł mi spełnić sklep Bio Textil -Polski Len . Dla mnie obrus idealny. Naturalna tkanina, pięknie układająca się na stole. Wiedziałam, że dodatki będą prosto z natury. To co NORDIC lubi najbardziej. Drewno, szyszki, orzechy, mech. Do niebieskiego doszedł więc brąz  i zieleń. Pociągnełam te kolory dalej w dodatkach i dołożyłam biel. Bo jakby nie było, to moje mieszkanie jest całe białe i takie bardzo mroczne i ciemne stylizacje, nie wyglądałyby tak spektakularnie :)  


Do lnianego obrusu najlepsze są lniane serwetki. I takie też uszyłam, również z tkaniny z Bio Textil. Żeby nie było za mdło wybrałam sobie granatowy odcień materiału. Z tego co widzicie na zdjęciu po wyżej, to również uchwyty do serwetek wyszły spod moich rąk. Skórzany pasek, knopik i dwie dziurki. Chwila moment i piękny uchwyt gotowy. 


Jeśli pamiętacie mój adwentowy świecznik, to już wiecie, że właśnie nim zdradziłam Wam kolorystykę mojego świątecznego stołu w tym roku. Te same świeczniki, tylko w większej ilości, znajdą się również na Wigilijnej kolacji. 



Ten post to był jeden z najbardziej czasochłonnych postów w historii tego bloga. Serio. Wymyśliłam sobie, że będę sprytna. Ponieważ od jakiegoś czasu mam różne problemy zdrowotne, to sił brak i wszystko robię dwa razy wolniej. Pomyślałam, że nie wyrobię się w ciągu jednego dnia, żeby zaaranżować stół i jeszcze przy dziennym świetle zrobić zdjęcia. Wszystko ustawiłam wieczorem jak tylko ululałam małego pana Y. Następnego dnia miałam robić zdjęcia. Niestety przez cały dzień był "późny wieczór". Mój stół stoi w sporej odległości od okna, więc mimo statywu, blend i pilota do aparatu było to praktycznie nie wykonalne. Zależało mi na świetle naturalnym, bo sztucznego bardzo nie lubię. Więc stół stał tak sobie aż do następnego dnia. Moi panowie, dzielnie to znosili. Niestety ciasto, które upiekłam, żeby jednak coś jadalnego na zdjęciach się znalazło, tego oczekiwania nie przetrwało. Stąd na niektórych zdjęciach zauważycie ciasto, a na niektórych prezenciki ;). Muszę przyznać, że ciasto wyszło mi przepyszne i nie dziwię się, że nie dotrwało. Całe szczęście następnego dnia już było słońce i zdjęcia mogłam zrobić. W całej aranżacji miał się również pojawić słój z napojem. Na tym pieńku powyżej. Niestety mało przytomna nalałam do niego zbyt ciepłej wody. Słój pękł a kilka litrów wody wylało się na kanapę za komodą. Na pieńku stoi dzban. Na wszelki wypadek, z zimną wodą :) 




Jeśli pamiętacie inne aranżacje stołowe, które pojawiły się u mnie na blogu, pewne dekoracje nie będą dla Was zaskoczeniem. Na tym stole skumulowałam to co najbardziej mi się w nich podobało. 




Czy mój stół świąteczny dokładnie tak będzie wyglądał ? Nie. Bo to była przymiarka, a w między czasie trochę nowych pomysłów przyszło mi do głowy. Jednak nie będą to radykalne zmiany. Jeśli mi się uda pokażę po Świętach parę zdjęć. 










Ten wianek z gałązek to nie moja praca. Jest prosto z mojego przydomowego hipermarketu. Zauroczył mnie swoją prostotą i idealnie wpisuje się w tego roczny styl Świąt w moim domu. 






Migoczące konfetti-gwiazdki na stole dodają jeszcze magii tej Wigilijnej kolacji. Potem będę się martwić o odkurzanie ;)





Opakowania na prezenty już znacie. Tu o nich pisałam. Za choinkę w czasie zdjęć robiło kilka gałązek w wazonie. Aktualnie nasza choinka stoi na balkonie i czeka na swój czas. I to będzie dla mnie wyzwanie bo 80% ozdób na choinkę mam czerwonych ;)  



















Jak zwykle, przy zdjęciach aranżacji stołu, rozszalałam się z ich ilością. Za bardzo to lubię. Mam nadzieję, że taka wersja stołu Wigilijnego bez czerwieni i ostentacyjnego świątecznego błysku również przypadnie Wam do gustu. A może nawet zainspiruje do ciekawych aranżacji własnych Wigilijnych kolacji.  
Mimo dużych planów na świąteczne posty, wiem, że to już ostatni w tym sezonie. Zjawię się tu jeszcze, żeby złożyć życzenia i jeśli wiatry będą sprzyjać, zaraz po Świętach (lub w trakcie) z kadrami ze świątecznego domu. Tymczasem, życzę Wam spokojnych przygotowań świątecznych. Żeby kurz sam Wam z drogi schodził a potrawy świąteczne były dziełem całej rodziny ;) 

ściskam 
Iza 

2016-12-12

PAKOWANIE PREZENTÓW -DIY dla zaangażowanych

Aaaaa!  Przedświąteczna gorączka opanowała już chyba większość. Mniej niż dwa tygodnie do Świąt, więc czasu mało. A ja dopiero z pierwszym postem w tym temacie. Jak w tytule, będzie o pakowaniu prezentów. Choć internet w tym temacie wypowiedział się na prawdę wyczerpująco. Jednak jest cień szansy, że tego jeszcze nie było. Pewna nie jestem, bo nie sprawdzałam ;) 
Dlaczego dzisiejszy pomysł DIY jest dla zaangażowanych ?  Bo trzeba być mocno zbzikowanym i bardzo zaangażowanym w tworzenie klimatu świątecznego, żeby aż tyle czasu poświęcić na opakowanie prezentu, na ile Was tu będę namawiać poniżej :D 
Więc jeśli Was jeszcze nie pochłaniają bardzo porządki przedświąteczne lub zakupy prezentów (bo wiadomo, już wszystkie kupione miesiąc temu ;p) , to zapraszam do lektury i obrazków :) 

Temat pudełek po butach przerabiałam już kilka razy. Raz świątecznie obklejałam papierami ozdobnymi, raz mniej świątecznie obkleiłam tkaninami. Dziś będę malować. A jak sami wiecie, w grudniu to nie ma czasu na bieganie jeszcze za farbami odpowiednimi do tektury, więc zajrzałam do mojego pudła z puszkami farb do ścian i drewna. Ostatnio mi ich przybyło z różnych powodów. Otworzyłam te, które kolorami najbardziej pasowały do mojej wizji i zaczęłam bawić się w elfa Świętego Mikołaja. Ale tego od pakowania nie od zabawek ;)  


Do pełnego projektu będą potrzebne jeszcze nożyczki,  klej (a jednak) i trochę kolorowego papieru. Bo malowanie pudełek, to wcale nie najbardziej angażująca część tworzenia tego opakowania. 


Jak przejść z etapu na pierwszym zdjęciu, do etapu na drugim ?  Po kolei ;)  Czyli, malujemy pudełko farbą. Z mojego doświadczenia wynika, że te do ścian kryją pudełka po butach dużo lepiej niż te do drewna. Jednak w obu przypadkach nałożyłam dwie warstwy. Nie czekałam tyle ile każe producent. Po godzinie, kiedy farba była już sucha, nałożyłam drugą warstwę. Czas przygotowania kolorowego pudełka to ok 2,5 godziny. Najlepiej malować stadami, czas wtedy nie wiele się wydłuża. W sumie na tym można by skończyć. Włożyć bibułkę do środka, z zewnątrz zawiązać kokardkę. Ale kto by szedł na taką łatwiznę! No na pewno nie ja. Mogę ledwo machać rękoma (a tak jest niestety), ale wymyślę coś co mnie jeszcze dobije. A co! Masochizm level hard. Czego się nie robi w imię estetyki :D 
Jeśli nie piękna materiałowa wstążka, lub zgrzebny jutowy sznurek to co?  Wstążka, ale z papieru. Origami od kilku lat znów jest na fali. I ja tą fala trochę popłynęłam. Miałam Wam przygotować tutorial krok po kroku, ale jako że siły wyczerpałam na malowanie pudełek, a takich tutoriali w internecie jest na prawdę dużo, odsyłam Was pod ten link. Ewentualnie wpiszcie w pinterest "origami bow". Podpowiem tylko, że jeśli macie kolorowy papier jednostronny, zacznijcie go składać wzorem do środka. 


Jak już złożycie piękną wstążkę (ja użyłam papieru o wymiarach 30cm x 30cm), wytnijcie paski z tego samego papieru o szerokości 2,5 cm i naklejcie na pudełko i pokrywkę , tak aby imitowały przewiązaną wstążkę. Na koniec na pokrywce przyklejamy papierową kokardę. Można użyć kleju do papieru, ale dużo lepiej sprawdzi się taśma piankowa dwustronnie klejąca, lub klej na gorąco. Ja jeszcze przykleiłam od środka końcówki kokardki (czubki pod wiązaniem), żeby mieć pewność, że nie będą się wysuwać. Wiem, że w brew sztuce origami, ale wolałam nie ryzykować "rozwiązania" wstążki. 


Gdy pudełka gotowe, teraz możemy kupić prezenty. Pamiętajcie tylko, żeby dopasować je do wielkości gotowych już opakowań ;) 



Moje stadko pudełek na prezenty, wygląda jak poniżej. Większość podarunków się zmieści, a te które nie, zaraz wymienię na inne ;). Albo może kupię sobie jeszcze dwie pary kozaków. Będę miała wtedy większe pudełka ;D 




Pudełka wcale nie muszą być gładkie. Można też pobawić się wzorami .  Stempelkami z ziemniaków, co zręczniejsi mogą malować pędzelkami. 


Patent z farbami zamierzam wykorzystać zupełnie nie świątecznie. Mam kilka kartonowych pudełek ozdobnych, które stoją w widocznych miejscach. Niestety kolorystyka już mi nie gra. Miałam kupować nowe, ale przecież można przemalować ;) 
Udało mi się Was namówić, na takie szaleństwo w pakowaniu prezentów ?? Przyznać się, kto ma jeszcze taki gen estetycznego masochizmy w sobie co ja? :) 


ściskam 
Iza