2017-03-19

PROJEKT STARACHOWICE-SYPIALNIA NR 2

Sezon na Projekt Starachowice jeszcze się nie zaczął. Zaczyna się jak co roku od weekendu majowego. To będzie już trzeci sezon remontowy i raczej nie ostatni. Jeśli myśleliście, że już wszystko pokazałam i wszystko zostało zrobione, to możliwe, że Was przyjemnie rozczaruję. Zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz jest jeszcze dużo do zrobienia.  Z tego co dotychczas zrobiliśmy nie pokazałam jednak wszystkiego. Ci, którzy uważnie śledzą i bloga i instagram na pewno wyłapali małe kadry jeszcze jednego pokoju w domu. Dwa lata temu, gdy wszystko się zaczynało, moja mama nie specjalnie planowała jakiekolwiek zmiany w tym pomieszczeniu. W miarę jedzenia apetyt rośnie. Apetyt na zmiany też. W między czasie na szybko, gdy mama stwierdziła, że tu też coś pozmienia, naszkicowałam plan zmian, który kilkakrotnie uległ jeszcze metamorfozie. Remonty są kosztowne, wiec zmiany miały być małe i z wykorzystaniem tego co już jest. Wiązało się to z dużą pracą rąk własnych. Podjęłam się nawet jednego wielkiego projektu,który zobaczcie niedokończony na zdjęciach. Niestety od początku było pod górkę. Gdy moja praca z projektem zmierzała ku końcowi, okazało się, że tam gdzie szafa (bo o niej piszę) była przechowywana, zaczął przeciekać dach.  Szafa namokła i mimo prób ratunku skończyła marnie. To była moja największa porażka remontowa w Starachowicach. Do tej pory nie mogę jej odżałować. Tego co miało z niej powstać i tego ile pracy na marne w nią włożyłam.  Nawet po dwóch latach nie jest mi łatwo o tym pisać. 
Wracając do tematu głównego tego postu- drugiego pokoju, to niestety nie mam zdjęć przed rozpoczęciem remontu. Nie będzie więc "efektu wow". Wyobraźcie jednak sobie tą ciemną lakierowaną podłogę, łososiowe ściany i na jednej długiej ścianie ciemnobrązowy regał na wysoki połysk. Myślę, że nawet miłośnicy pereł PRL bardzo by się nie zachwycali. Do tego pomarańczowe sztuczne, błyszczące zasłonki.  Pierwszym etapem zmian, było wygładzenie ścian i pomalowanie na biało. Ciemny regał znalazł nowego właściciela. Ze starych mebli zostało łóżko i narożnik. Niewiele. Po wybieleniu podłogi w pierwszym pokoju, mojej mamie tak się spodobało, że i w tym pokoju podłoga została wycyklinowana i wybielona. Tym razem stare 60-cio letnie deski zostały na swoim miejscu. 


Dwa lata temu pokój wyglądał tak jak na tych dwóch zdjęciach. Częściowo ze starymi i nowymi meblami. Z jeszcze nie odnowioną podłogą. Szafa, którą próbowałam uparcie ratować, jeszcze przez chwilę stała nie dokończona w pokoju. Miała ona zyskać jedne oszklone drzwi, i zielone elementy na zewnątrz. Ehh jak o tym pomyślę ... Biała komoda, na której stoi telewizor, kiedyś stała u mnie. Trafiła do Starachowic. Miałam ją tylko odświeżyć i odmalować, ale skończyło się na całkowitym czyszczeniu i ponownym malowaniu. Nie pytajcie jak to się stało. Kiedyś Wam pokażę. 


Zmiany w pierwszym pokoju, który Wam pokazywałam tu i tu, wpłynęły jeszcze w kilku miejscach na wygląd drugiego pokoju. Mojej mamie bardzo spodobały się pasy na ścianie i chciała mieć też takie w drugim pokoju. I tu dochodzimy do kolorystyki. Bo, że biel i jasna podłoga jako baza to już nie jest niespodzianką. Jakie kolory będą podkręcać to wnętrze? Dla równowagi słodkiego pokoju, tu wybrałam zimne tonacje. Zieleń, turkusy, błękity i granat. Złote dodatki będą wspólne dla obu pomieszczeń. To złoto będzie pojawiać się jeszcze w dwóch pomieszczeniach, za które wezmę się w tym roku.  Tym samym poznaliście już pełna paletę barw w Starachowicach. Nowe kolory już się nie pojawią. Teraz będą tylko miksy tych, które do tej pory pojawiały się w kuchni i pokojach.  


Pasy. Ręcznie malowane na super krzywych ścianach. Jeśli widzicie, że gdzieś tam nie jest cudnie równo to proszę się nie czepiać. Z linijką i ekierką je malowałam ;) Prościej się nie da.  Padło na kolor zielony. Po żółtym i różowym to kolejny ulubiony kolor mojej mamy. Turkusy i granaty są dla niej kompromisem ;).  Kąt z łóżkiem jest jeszcze nie dopracowany. Samo łóżko jest do wymiany. Po udanym debiucie w budowie łóżka do pokoju gościnnego, w tym roku  z mężem porwiemy się do budowy kolejnego. Tym razem bardziej skomplikowanego bo z zagłówkiem i szufladami. Trzymajcie kciuki, żeby się udało. 


Drzwi do pokoju, które tu widzicie, też uległy wymianie. Choć ja wolałam poprzednie. Zmiana jednak nie poszła na marne, bo drzwi skończyły jako zagłówek, w dobrze znanym Wam pokoju.


Mój nieudany projekt z szafą został zastąpiony nową komodą. Jeśli myślicie, że ta zmiana na tym się kończy, to się mylicie. Mama poprosiła, żeby jej zrobić kredens na bazie tej komody ;). Wyzwanie przyjęte. 


W rogu na przeciwko wejścia stoi rozkładane łózko pełne poduch. Tu jeszcze wokół niego trochę się zmieni. Wszystko pokażę w swoim czasie. Proszę o cierpliwość. 



Brzydkie stare nie pasujące łóżko tymczasowo maskowane jest lnianym lambrekinem. Jakoś trzeba sobie radzić. 





Stara PRL-owska lampa ma się dobrze. Jakieś 3 lata temu szyłam dla niej abażur. Teraz w planach jest coś lżejszego, kontrastującego z stylistyką lampy. Mam nadzieję, zrobić go w tym roku. 



Jak widzicie, krzesła z kuchni wędrują po całym domu. W tym roku pojawią się jeszcze zielone i może granatowe ? Chyba, że mama zechce zaszaleć i pomaluje jej jedno na złoto :D  






Zdjęcia były robione w sierpniu ubiegłego roku. Stąd tyle światła w pokoju. 



W trakcie robienia zdjęć oczywiście zawsze mam asystenta z chęcią robiącego za sztafaż. 



Kolory w obu pokojach w domu można mieszać. Gdy jeden pokój zrobi się za słodki a drugi za zimny kolorystycznie wystarczy, że wymieszam poduchy i kilka dodatków między nimi i nabiorą zupełnie innego charakteru. I żeby nie rzucać słów na wiatr, kiedyś pokażę Wam to na zdjęciach. 

Pokój oczywiście nie jest jeszcze skończony. Dużo jeszcze przed nim. Chciałam Wam jednak pokazać to, co już jest zrobione. Mam nadzieję, że się Wam podobało a może niektórych nawet zainspirowało do zmian u siebie. 

ściskam
Iza 

7 komentarzy:

  1. Wow, jak inaczej! :D Połączenie zieleni z błękitem - podoba mi się! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne o niewiniatko blondasne :)a ty czarodziejka jestes...

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie wyszło i jaka fajna różana poducha :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko czego się dotkniesz wychodzi wspaniale! Wielki dar i talent posiadasz. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Zielone pasy biją w oczy ale w pozytywnym sensie :) czekam na więcej, zwłaszcza interesuje mnie budowa łóżka i zamiana bufetu w kredens :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie Iza! Stylowo i z klasą. Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite metamorfozy! Podziwiam poduszki,niezwykle wiosenną kolorystykę, a najbardziej urzekający, wiadomo, asystent :) Moi mali także zawsze asystują. Pozdrawiam serdecznie. Magic Home

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)