2017-05-18

PROJEKT STARACHOWICE - METAMORFOZA PRZEDPOKOJU ETAP 1

Wiem, że jest tu pewna grupa osób, która obserwuje bloga tylko dla postów z serii PROJEKT STARACHOWICE. Dziś będzie pierwszy w nowym sezonie.  To już 3 rok kiedy pomagam mojej mamie odnowić dom po dziadkach. Kiedy zaczynałyśmy w 2015 roku nie myślałyśmy, że aż tyle zmienimy i efekty będą cieszyć nie tylko nas, ale także obserwujących mój blog jak i odwiedzających dom gości. To motywuje do dalszych działań, a lista rzeczy "to do" jakoś nie chce się skurczyć. Wręcz przeciwnie, rozrasta się. 

Pisałam już, że dom ma ponad 60 lat, jest drewniany i został zbudowany przez mojego dziadka. Jest jednak jedna jego część, która została zmodernizowana około 40 lat temu. To ganek. Z małego drewnianego, dziadek z wujkiem, zrobili całkiem spory, murowany wraz z łazienką i toaletą.  Gdy moja babcia została unieruchomiona przez chorobę, mniej więcej 20 lat temu, ganek ponownie przeszedł modernizację (tym razem w środku) i został dostosowany dla osób poruszających się na wózku. Od tamtej pory nie zmieniło się w nim nic. Pomimo tego, przedpokój wraz z łazienką prezentowały się najlepiej z całego domu, gdy remont został rozpoczęty. Dlatego metamorfozę przedpokoju odkładałam przez dwa sezony.   Wiedziałam, że pierwsze kroki w zmianach w tym roku poczynię właśnie tam.  Długi weekend majowy spędziłam z synem i moją mamą w Starachowicach. 
Uzbrojona jedynie w farby, pędzle i wałki zaczęłam działać.  To nie jest koniec zmian. Do realizacji reszty planów potrzebuje siły mojego męża, więcej materiałów i więcej czasu. 
Postanowiłam jednak nie czekać z postem na ostateczny efekt  i pokazać Wam to, co już udało mi się zdziałać.  Przy okazji pokażę Wam również jaką moc ma kolor. Bo kluczem tego etapu zmian był właśnie kolor. 

Wcześniej, tak dobrze znana w Polsce, ukochana kolorystyka : brązy i beże. Przy jednym oknie od strony północnej i dużym rozłożystym drzewie przed domem, przedpokój wydawał się smutny i o wiele mniejszy niż był. Poza tym nie pasował kolorystycznie do reszty pomieszczeń.




Początkowo chciałam pomalować ściany i meble. Komodę i wbudowaną szafę. Drzwi i resztę stolarki planowałam zostawić tak jak jest. Z dwóch powodów. Pierwszy, to brązowe okno, które jest spójne z drzwiami wejściowymi i drzwiami do łazienki. Drugi powód to obawa, że moja mama na większe zmiany nie będzie miała odwagi. Postawiłam na trzy bazowe kolory. Biel, pudrowy róż i szarość. Wszystkie z nich znajdują się w kuchni a dwa w jednym z pokojów. Okazało się, że moja mama przed dwa lata zmian, gdy wyszła z beżów, łosiowych kolorów i ciężkich brązowych mebli pokochała zmiany, kolory i nawet zapomniała, że bała się szarych ścian w kuchni. Mam tę moc jednym słowem ;) 

Zielone światło do zmian zaowocowało zminimalizowaniem brązów ( okno i próg) i dodaniem dwóch nowych kolorów. Ciemnej zieleni i złota. To również kolory już występujące w domu. Czyli nic nowego. Nowa jest ich kombinacja. 

Część zmian jest tymczasowa. Dlaczego i które to zmiany poczytacie pod zdjęciami. 


Pudrowo-różowa  ściana nie od razu miała taki kolor. Najpierw wyszła ciemno koralowa. Mojej mamie się podobała, ja jednak dwa dni chodziłam w okół ściany i ciągle mi coś zgrzytało. Ostatecznie do resztek farby dodałam białej i pomalowałam jeszcze raz. Efekt jest już bliżej tego czego chciałam, ale nie jestem pewna, czy nie pomaluję tej ściany ponownie. 


Zielony wieszak jest tymczasowy. W planach jest inny, ale tak jak wspominałam potrzebuje czasu, siły i umiejętności mojego męża do realizacji planu. W między czasie, aby było gdzie wieszać kurtki stary wieszak wrócił na miejsce. Wiadomo, że musiałam go dopasować do reszty ;). Padło na kolor zielony. Niestety odkręcenie haczyków to było zadanie dla kogoś z rozbudowaną muskulaturą. A ponieważ był w takowych deficyt w tamtym czasie i miejscu, robiłam co mogłam. Nie wszystko udało mi się odkręcić, co gorsze, to co się udało, nie koniecznie miałam już siłę przykręcić. Przymknijcie więc oko na szczegóły zdjęcia poniżej ;)  





Złota farba w spray-u zawsze ułatwia życie. Skrzynka na klucze była niebieska (leżała i czekała aż mnie natchnie na jakieś zmiany), a ramki były drewniane. Lusterko kupione za 5 pln . 



Lustro to drzwi o szafy  z Ikea, którą kiedyś miałam w domu. Szafa nie przetrwała przeprowadzki, lustro zostało. Gdy trafiło do Starachowic, miało wisieć gdzie indziej. Ostatecznie trafi do przedpokoju. W planach jest zmiana ramy na szerszą i drewnianą. Nad kolorem nadal się zastanawiam. Eksperymentalnie dałam zielony. Możliwe ze nowa rama, również taka będzie.  Plafon widoczny na zdjęciu wyżej, to nie najnowsza moda ;) a kolejny element do wymiany. Nowy model już namierzony ;) 



Złoty spray przydał się również do tymczasowej zmiany kolorystycznej uchwytów w komodzie i szafie. Docelowo będą zmieniane, ale do tego czasu pozłocą się chwilę w tej wersji. Nie sądzę, żeby plastikowe uchwyty pomalowane spray-em dały radę, dlatego czeka je wymiana.




Uprzedzając pytania o podłogę i jej kolor.  Czy planuje zmiany , ewentualnie jej przemalowanie ?  Z tym mam problem. Podłoga jest ogrzewana od spodu. Wymiana kafli, tak żeby nie zniszczyć systemu ogrzewania będzie problematyczna i kosztowna. Malowanie kafli natomiast może się okazać nie funkcjonalne. To jest miejsce, gdzie wszyscy wchodzą z dworu z brudnymi butami, często w błocie i w piachu. Nie jestem pewna, czy jakaś farba to wytrzyma. Jeśli jednak macie dobre doświadczenia w tym temacie, będę wdzięczna za rady.  




Kwestie techniczne tej metamorfozy zapewne, niektórych również interesują. Możliwe, że są tacy, którzy zastanawiają się jak to możliwe przemalować tyle rzeczy w weekend majowy. Zdradzę Wam, że nic nie szlifowałam. To ogromna oszczędność czasu. Wykorzystałam mój patent z krzesłem. Listwy, drzwi, komodę, szafę wymyłam, odtłuściłam i pomalowałam gruntem przyczepnościowym flugera. Co więcej, szary kolor który widzicie na zdjęciach, to nie farba do drewna a farba do ścian. Dokładnie jej dwie warstwy. Na koniec pomalowałam akrylowym lakierem do drewna.  Zielone krzesło, które w ten sposób pomalowałam od kilku miesięcy świetnie zdaje egzamin u mnie w domu. Dlatego zaryzykowałam i zastosowałam tą metodę w przedpokoju. 




Co jeszcze ulegnie zmianie ?  Kolor rury. Kto zgadnie jaki będzie ?? 





W planach zmian jest również dobudowanie szafy między drzwiami do kuchni a już istniejąca szafą. Oczywiście drzwi do niej będą szare ze złotymi uchwytami. 


Ciekawa jestem, jak Wam się podoba efekt zmian tylko kolorem. Moim zdaniem kolor może ogromnie dużo. Wcale nie trzeba wielkich pieniędzy, aby zmienić wnętrze. Mam nadzieję, że ten post Was do tego przekonał. 

Jeśli nie, popatrzcie tylko na takie zestawienia przed/po 




ściskam 
Iza 



23 komentarze:

  1. Wspanialy.przedpokoj,gratuluje.fajne.pomysly,gratuluje.i.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż napisać, jak zawsze bardzo udana metamorfoza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Super zmiana, zrobiło się swieżo i delikatnie. Podłoga nawet nie odróżnia się od reszty tak bardzo, może lepiej ją zostaw tylko dołóż listwę i dywan przeznaczony na tarasy? Albo ozdobną matę pcv, żeby była łatwa do wyczyszczenia. Pięknie Ci to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę pomyśleć o tych dywanach. Może to niezły pomysł. A listwa będzie, ale dopiero jak powstanie nowy wieszak ;)

      Usuń
  4. Ta zieleń lustra i wieszaka jest idealna, więc gdybyś chciała je wymienić, to zgarnij mi je do Warszawy - zaopiekuję się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ;) lustro na pewno zostaje. Wieszak pewnie będzie na sprzedaż latem ;)

      Usuń
  5. Wyszło jak zwykle pięknie. Ciekawa jestem bardzo jak farba będzie się trzymać na drzwiach. Ja od 8 lat mam ochotę przemalować brzydkie drzwi wejściowe do mieszkania ale się boję. Dałaś mi do myślenia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farba na drzwiach będzie się trzymac dobrze. Od ponad 4 lat mam tak pomalowane drzwi u siebie w mieszkaniu. Tyle, że wykończyłam je farbą tablicową. Grunt przyczepnosciowy to taki grunt, którym możesz pomalowac wszystko i na to nałożyć jakąkolwiek farbę. W ten sam sposób malowałam metalowe lampy w kuchni w Starachowicach

      Usuń
  6. Fantastyczna zmiana ;). Coraz bardziej podoba mi się ten odcień zieleni, ale jeszcze za mało mam odwagi, aby zastosować go u siebie w domu. Gratuluję pomysłu i pozdrawiam ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza! I znowu kawał dobrej roboty! Wnętrze nie do poznania, już jest pięknie a Ty piszesz, że jeszcze tyle zmian?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow Wow Wow :)ogromne zmiany. Przedpokój wygląda przepięknie i aż wierzyć się nie chce,że wystarczył weekend majowy i jedynie farby.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam jasne i kolorowe pomieszczenia. Przepięknie wygląda wszystko po metamorfozie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie Izo, bardzo podoba mi się zestawienie koloru ściany i wieszaka. I cała reszta rzecz jasna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam Twoje zabawy z kolorami... :] miło tam... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest rewelacyjnie! Uwielbiam Twoje wyczucie koloru :) Dostaję zastrzyk energii od samego oglądania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bomba, pięknie wyszło! Ten zielony to strzał w dziesiątkę, świetnie "wychodzi" na tle tych pasteli. Lustro, według mnie wygląda świetnie i zostawiłabym je takie jakie jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zmiany. Rzeczywiście kolor ma moc. Parę dodatków i puszek farby i pomieszczenie jak nowe. Czekam z niecierpliwością na kolejne zmiany. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ jasno! Iza, przez Ciebie mam ochotę wyciągnąć resztkę farb i podziałać w naszym przedpokoju :) Jest super. Ten zielony kolor <3 (love!) Rura będzie złota? :D
    Drzwi wyglądają bardzo świeżo, jak cały przedpokój zresztą. Na koniec zmian zaproś Agnieszkę z Happy-place, albo Asię z Green Canoe i wrzućcie dom do magazynu wnętrzarskiego. Będę pierwsza w kolejce po numer! (A propo, Twoje mieszkanie kiedy zagości w jakimś magazynie, czy już było a ja przegapiłam :D)
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)