2018-01-09

LETNI POKÓJ W ZIMOWYM WYDANIU

Czy jest na sali ktoś, kto tęsknił za czerwienią na moim blogu ? ;) Jeśli tak, to dziś uśmierzę ból tej tęsknoty. Święta Bożego Narodzenia lubią ten, w sumie trudny, kolor. I choć ja po prawie 5 latach pozbyłam się go z moich wnętrz, to od czasu do czasu mam ochotę sobie na niego popatrzeć. Lubię to, jak podkręca stonowane wnętrza.  Wiem jak czerwień prezentuje się w moich czterech kątach. W archiwum blogowym znajdziecie mnóstwo zdjęć :). Ciekawa byłam jak zmieni się letni pokój w Starachowicach, jeśli dodam trochę tego ognistego koloru. Grudniowy czas był najlepszą wymówką na taki chwilowy eksperyment. Neutralna baza bardzo mi ułatwiła zadanie. Wystarczyło parę poszewek, koc, mój stary czerwony zegar, imbryczek i naturalne czerwone akcenty jak jabłka czy kalina.Tak, wiozłam to wszystko z Warszawy w walizce (poza jabłkami i kaliną  :p) . Tak, nie jestem całkiem normalna, ale to już chyba nie tajemnica, po tylu latach prowadzenia tego bloga. I gdyby tylko ogrzewanie lepiej działało ( niestety koza, musi być zamontowana ponownie, bo nie ma ciągu), to spędziłabym tam więcej czasu z książką, dobrym napojem (wino, kawa, herbata.. w zależności od nastroju). Awaria kozy wymusiła na mnie dogrzanie pomieszczenia olejakiem i szybkie  ogarnięcie i wystylizowanie przestrzeni. Nie jest więc doskonale, bo na dopieszczanie wnętrza w takich warunkach jestem za mało odporna na niskie temperatury ;). Zarys tego co chciałam osiągnąć, jednak jest. Mam nadzieję, że nacieszy Wasze oczy. 

Nastąpił też falstart zielonej komody na blogu, bo post ze zdjęciami w normalnych warunkach wnętrzarskich jest nadal w powijakach ( ponad pół roku...bez komentarza pozostawię ten fakt). Mam nadzieje, że jednak Wam to nie przeszkadza i z równą przyjemnością zajrzycie na bloga, gdy wpis o pokoju letnim z nową komodą w końcu ujrzy światło internetowe ;). 








Gorąca herbata, to nie tylko klimatyczny element zdjęć. To także mój sposób na przetrwanie w niskich temperaturach w pokoju. Choć są plusy niższych temperatur we wnętrzu. Ten fotogeniczny dymek dość długo się widocznie unosił nad kubkiem i miałam czas na robienie zdjęć.


























To był już ostatni świąteczny post w tym....sezonie zimowym ;). Bo planuję w tym roku około listopada, grudnia jeszcze coś świątecznego na blogu zamieścić :) 

ściskam 
Iza 

6 komentarzy:

  1. no bardzo ładnie i klimatycznie :) Kiedy zobaczyłam parujący kubek, pomyślałam właśnie, że niska temperatura pomogła w 'parujących' ujęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna sypialnia, te drzwi...Wspaniała! Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno mnie tu nie było... a jest pięknie!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystkie zdjęcia są piękne -każde inne ,ale oddaje klimat miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)